Po ponad roku, rząd Węgier zdecydował się znieść limit cen na paliwa. Tłumaczy to efektami obowiązujących od poniedziałku nowych unijnych sankcji, które uniemożliwiają utrzymanie can maksymalnych. W ostatnich dniach Węgrzy masowe wykupywali paliwo na stacjach, przez co wystąpiły problemy z dostawami.

We wtorek późnym wieczorem odbyła się nadzwyczajna konferencja prasowa, na której wystąpili: szef biura premiera Węgier, Gergely Gulyás oraz szef węgierskiego koncernu paliwowego MOL, Zsolt Hernádi. Gulyás poinformował o decyzji rządu, zgodnie z którą od 11:00 wieczorem we wtorek na Węgrzech przestają obowiązywać limity cen paliwa na stacjach benzynowych. Według niego, nie da się tego dłużej utrzymać. Dodał, że MOL poparł stanowisko rządu.

Przeczytaj: UE chce, aby Węgry zmieniły ceny paliwa

Do tej pory, przez ponad rok na Węgrzech obowiązywał limit na ceny benzyny i oleju napędowego. Rząd Viktora Orbana ustalił cenę maksymalną na 480 forintów za litr (wówczas równowartość 1,32 zł).

Teraz, cena referencyjna na stacjach MOL, od których mogą wystąpić odchylenia, będzie wynosić 641 forintów (7,33 zł) za litr benzyny 95 i 699 forintów (7,99 zł) za litr oleju napędowego.

Szef biura premiera Węgier tłumaczył, że decyzja to efekt wejścia w życie w poniedziałek unijnych sankcji na rosyjską ropę. Powiedział, że sankcje w ostatnich dniach spowodowały zakłócenia dostaw paliwa, co jest już odczuwalne dla Węgrów.

W poniedziałek MOL poinformował na piśmie ministerstwo energii, że bez importu nie zdoła rozwiązać problemów z dostawami paliwa. W odpowiedzi rząd poprosił MOL, żeby zabezpieczył zaopatrzenie państwa w paliwa, w razie konieczności nawet poprzez zorganizowanie importu paliw wytwarzanych z droższej ropy Bent.

Jak podaje serwis „Hungary Today”, decyzja rządu nie była zaskoczeniem, szczególnie po tym, jak w ostatnich dniach sytuacja paliwowa na Węgrzech uległa wyraźnemu pogorszeniu. Spodziewano się, że limit cen wkrótce zostanie zniesiony. Spowodowało to, że Węgrzy masowo ruszyli na stacje benzynowe, by zatankować i kupić paliwo po niższej cenie. Powstały wielkie kolejki samochodów, ba niektórych stacjach paliwo się skończyło.

Zwrócono też uwagę, że problemy z zaopatrzeniem wynikają również stąd, że zagraniczni dostawcy nie chcieli sprowadzać swojego paliwa na Węgry, ponieważ przez ceny maksymalne nie było to dla nich finansowo opłacalne. Ponadto, dostawy z Rosji poprzez rurociąg „Przyjaźń” są niepewne, a należąca do MOL rafineria Dunaj nie pracuje na pełnej wydajności z powodu prac konserwacyjnych. Powrót do tego zajmie kilka tygodni.

Hernádi powiedział na konferencji, że w ostatnich dniach co czwarta stacja benzynowa na Węgrzech cierpiała w ostatnich dniach z powodu braku paliwa. Zaznaczył, że była to pierwsza taka sytuacja od początku istnienia koncernu MOL. Od początku roku sprzedał on już 2,2 mld litrów paliwa, w porównaniu do 1,5 mld litrów w 2021 roku. To oznacza wzrost sprzedaży o 60 proc.

Popyt wystrzelił, konsumenci gromadzą zapasy i pojawiła się panika” – powiedział szef MOL. Dodał, że jego firma „trzymała się” tak długo, jak się dało, robiąc wszystko co możliwe, by zapewnić dostawy paliwa.

Ciężarówki (cysterny) jeżdżą dzień i noc, ale już więcej nie są w stanie dostarczyć” – powiedział Hernádi. Ostrzegł też, że „kolejną katastrofalną sytuację” spowodują nowe unijne sankcje, które wejdą w życie 5 lutego 2023 roku. Sprawią one, że z europejskiego rynku zniknie rosyjski olej napędowy.

Szef MOL ocenił, że powrót do poprzedniej sytuacji, gdy 70 proc. paliwa dostarczał jego koncern, a 30 proc. importerzy, zajmie od jednego do dwóch miesięcy.

hungarytoday.hu / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz