Ministerstwo Obrony Turcji poinformowało, że wszystkie przygotowania do operacji wojskowej w części północnej Syrii zostały zakończone. Amerykański senator Lindsey Graham zagroził Turkom, że jeśli wkroczą do północnej Syrii, to spotkają ich „sankcje z piekła rodem”.

We wtorek turecki resort obrony ogłosił, że Turcja zakończyła wszystkie przygotowania do rozpoczęcia operacji wojskowej w obszarze na wschód od rzeki Eufrat w Syrii – podał turecki portal Hurriyet Daily News. Ma ona mieć na celu ustanowienie „strefy bezpieczeństwa”. Tureckie media podkreślają, że Turcja od dawna forsuje koncepcję „stref bezpieczeństwa wolnych od terrorystów” w Syrii, przy jednoczesnym pozbyciu się stamtąd kurdyjskich Ludowych Oddziałów Ochrony (YPG). Turcy zamierzają osiedlać tam syryjskich uchodźców, którzy obecnie przebywają na jej terytorium.

„Ustanowienie Strefy Bezpieczeństwa/Korytarza Pokojowego poprzez przyczynienie się do stabilizacji i pokoju w naszym regionie jest konieczne, by Syryjczycy mogli bezpiecznie żyć” – podało tureckie ministerstwo na Twitterze.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jednocześnie podkreślono, że „tureckie siły bezpieczeństwa nigdy nie będą tolerowały utworzenia korytarza terroru u naszych granic”. Zaznaczono, że „wszelkie przygotowania do operacji zostały zakończone”.

W mediach społecznościowych pojawiają się doniesienia o kolejnych czołgach przerzucanych przez Turcję na granicę z Syrią.

Tego samego dnia republikański senator Lindsey Graham zagroził Turkom, że jeśli wkroczą do północnej Syrii, to pójdą za tym „sankcje z piekła rodem”, jakie nałoży Kongres USA. Dodał, że będą one „szerokie, głębokie i dewastujące” dla Turcji.

W poniedziałek MSZ Turcji oświadczyło, że państwo to jest zdeterminowane do „oczyszczenia z terrorystów”, czyli kurdyjskich Ludowych Sił Ochrony (YPG) z obszarów na wschód od rzeki Eufrat, na północy Syrii. Turecka dyplomacja tłumaczy to koniecznością ochrony państwa i zamiarem utworzenia wspomnianej strefy bezpieczeństwa. Podkreślono, że w ten sposób „zostanie wyeliminowane poważne zagrożenie dla integralności terytorialnej i jedności Syrii”, a zarazem, że stworzone zostaną podstawy do zapobiegania ponownemu pojawieniu się takich tworów, jak tzw. państwo islamskie.

Wcześniej informowaliśmy, że wiceprezydent Turcji Fuat Oktay dał do zrozumienia, że jego kraj nie ugnie się przed groźbami prezydenta USA i zapowiedział, że Turcja zamierza zwalczać kurdyjskich bojowników w Syrii i utworzyć tam strefę, do której będzie mogła przesiedlić syryjskich uchodźców.

– Turcja w żadnym razie nie zaakceptuje tworzenia korytarza terroru lub państwa terrorystycznego zaraz u swoich granic, niezależnie, jaka będzie tego cena – powiedział Oktay. – Tam, gdzie w grę wchodzi bezpieczeństwo Turcji, sami określamy nasz szlak, sami wyznaczamy sobie granice.

W międzyczasie prezydent USA Donald Trump, krytykowany także w swoim kraju m.in. za pozostawienie Kurdów samych na łaskę wrogich im Turków, zamieścił na Twitterze wpis, w którym zapewniał, że nie opuszcza Kurdów, zaś relacje z Ankarą są bardzo dobre.

Po tym, jak w niedzielę Biały Dom ogłosił wycofanie swoich żołnierzy z rejonu północnej granicy Syrii, gdzie żyje większość kurdyjskiej populacji tego kraju, już następnego dnia tureckie siły zbrojne rozpoczęły ataki na stanowiska Kurdów w tym regionie. Najwyraźniej w reakcji na to, amerykański prezydent Donald Trump zagroził Turcji, że jeśli „zrobi coś, co ja, w swojej wielkiej i niezrównanej mądrości, uznam, że wykracza poza granice, całkowicie zniszczę i zetrę z powierzchni ziemi gospodarkę Turcji”.

Przeczytaj: Władze Kurdystanu proszą Rosję o osłonięcie syryjskich Kurdów przed inwazją Turcji

W poniedziałek anonimowy wysoki rangą urzędnik Białego Domu przekazał, że decyzja USA ws. wycofania wojsk USA z północnej Syrii dotyczy tylko żołnierzy sił specjalnych w sile 50-100. Zaznaczył, że nie oznacza „zielonego światła” dla tureckiej ofensywy zbrojnej. Dodał, że wycofywani żołnierze mają zostać przerzuceni „do innych baz w głębi kraju”.

Biały Dom ogłosił w niedzielę, że wycofuje amerykańskie oddziały wojskowe z północnej granicy, pozwalając na ustanowienie przez Turków strefy ich kontroli w pasie 30 km od granicy Turcji. Na terenie tym zamieszkuje większa część kurdyjskiej populacji Syrii, zaś Ankara traktuje kurdyjskie Ludowe Odziały Obrony (YPG) i skupione wokół nich Syryjskie Siły Demokratyczne jako głównego wroga na terytorium Syrii. Wcześniej Amerykanie udzielili syryjskim Kurdom gwarancji bezpieczeństwa domagając się od nich zburzenia umocnień zbudowanych przy granicy Turcji i wycofania spod niej ciężkiego sprzętu bojowego.

Amerykanie rozpoczęli zakładanie tajnych baz w Syrii jeszcze w 2015 r. gdy Waszyngton zdecydował się wesprzeć operujące w tym państwie kurdyjskie Ludowe Odziały Ludowe (YPG). W ciągu kilku lat, dzięki wsparciu Amerykanów, Kurdowie zdołali opanować całą północno-wschodnią część Syrii, jedną trzecią terytorium państwa, w tym tereny zamieszkane przez ludność arabską. Na obszarze tym Krudowe ustanowili swoje struktury parapaństwowe, których nie uznają władze Syrii.

Przypomnijmy, że Turcja rozpoczęła pierwszą interwencję militarną w Syrii jeszcze w sierpniu 2016 r. kiedy to oddziały tureckie wtargnęły do północnej części prowincji AleppoW marcu 2018 r. Turcy przeprowadzili też operację zbrojną przeciwko Kurdom kontrolującym rejon syryjskiego miasta Afrin. Na terenach tych władzę formalnie sprawują komitety miejscowej ludności arabskiej bądź turkmeńskiej, ale faktycznie sytuację kontroluje tam turecka armia. Ankara wspiera też islamistyczne ugrupowania zbrojne kontrolujące większą część prowincji Idlib. To ostatnia syryjska prowincja opanowana w dużej części przez arabskie ugrupowania antyrządowe. Próbując utrudniać ofensywę syryjskiej armii przeciw nim, Turcy ustanawiają tam swoje posterunki.

Hurriyetdailynews.com / twitter.com / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz