Zdaniem Josepa Borrella, nie można obwiniać Rosji o wysokie ceny gazu w Europie, choć przyznał, że nie przyczyniła się ona do złagodzenia napięć na rynku. Oświadczył też, że Bruksela nie ma kompetencji, by powstrzymać uruchomienie Nord Stream 2.

Wysoki Przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell udzielił wywiadu rosyjskiej telewizji Dożd. Pytany o kryzys ukraińsko-rosyjski powiedział, że Unia Europejska nie oczekuje wojny, „ale kiedy ponad 100 tys. żołnierzy jest na granicy kraju, to można się spodziewać, że w sensie militarnym coś się wydarzy”. Zaznaczył, że UE nie chce konfrontacji i liczy na pokojowe rozwiązanie, ale „to nie Ukraina grozi Rosji”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1159.18 PLN    (5.26%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Według unijnego dyplomaty, wydarzenia w ostatnim czasie wskazują, że „Rosja chce znów usiąść do stołu rozmów i kontynuować rozmowy”. – Póki działa dyplomacja, możemy uniknąć wojny. To nasz główny cel.

Przeczytaj: UE zapowiada „zdecydowaną reakcję” w przypadku rosyjskiej inwazji na Ukrainę

Czytaj także: Borrell o stosunkach z Rosją: jesteśmy na rozdrożu

Pytany o zapowiadane, nowe sankcje przeciwko Rosji, Borrell zaznaczył, że „to po prostu hipoteza” i Unia nie przyjmie „żadnych sankcji o charakterze prewencyjnym”. Zastrzegł jednak, że jeśli doszłoby do zbrojnej agresji przeciwko Ukrainie, „to przyjdzie nam zareagować”. Dodał też, że takie sankcje byłyby wymierzone głównie w przedstawicieli rosyjskich władz.

– (…) państwa członkowskie UE są największym inwestorem rosyjskiej gospodarki. Możemy mieć rozbieżności, ale pod względem praktycznym, z punktu widzenia gospodarczego, to my, Europejczycy, jesteśmy tymi, którzy wkładają więcej pieniędzy w rosyjską gospodarkę. Inwestujemy w Rosji więcej, niż ktokolwiek. To zdecydowanie trzeba będzie zrewidować – powiedział dyplomata.

W kontekście gazociągu Nord Stream 2 przyznał, że „jeśli Rosja mówi, nie nie zamierza wykorzystywać gazu jako broni, to będziemy się bardzo cieszyć”. Później przyznał, że przyszłość gazociągu zależy m.in. od sytuacji na Ukrainie, bo wszelkie niepokoje nie będą sprzyjać uruchomieniu Nord Stream 2. Oświadczył zarazem, że to „prywatny projekt, który sfinansowały i zbudowały prywatne firmy”. Zaznaczył też, że Komisja Europejska nie posiada kompetencji, by zatrzymać uruchomienie Nord Stream 2.

– Jednak od samego początku mówiliśmy, że Nord Stream 2 (…), nie jest priorytetem, bo nie pomoże nam we wzmocnieniu naszej niezależności od dostaw gazu z Rosji. Ale nie jesteśmy przeciwni temu projektowi. KE nie ma kompetencji, by zdecydować, czy Nord Stream 2 powinien zacząć działać, czy nie. Został zbudowany z uzasadnionego interesu prywatnego. Jeśli [niemiecki-red.] regulator wyda zgodę, to zostanie uruchomiony – powiedział Borrell.

Przeczytaj: Niemcy o terminie certyfikacji Nord Stream 2

Pytany, czy jego zdaniem to Rosja odpowiada za wysokie ceny gazu w Europie, zdecydowanie zaprzeczył:

– Nie, nie, nie. Oczywiście, że nie możemy obwiniać Rosji za wzrost cen gazu. To rezultat kombinacji kilku czynników jednocześnie. Po pierwsze, ożywienie gospodarcze pod wieloma względami zwiększyło popyt. Po drugie, zima nie była szczególnie sprzyjająca dla odnawialnych źródeł energii. Lato i zima były bezwietrzne, co oznacza, że spadła produkcja energii z OZE. Kilka reaktorów atomowych w Europie poszło do przeglądu technicznego, więc ich wydajność również spadła. A Chiny żądają dużo gazu, więc sytuacja na rynku jest napięta – podaż nie rośnie, a popyt tak.

– Oczywiście, to nie wina Rosji. Jednak można by było oczekiwać, że w tak napiętym dla rynku momencie Rosja, główny dostawca, mogłaby przyczynić się do zrównoważenia rynku poprzez zwiększenie wolumenu dostarczanego gazu. Tak się nie stało – dodał.

Przypomnijmy, że 18 grudnia doszło do radykalnego obniżenia ilości gazu przesyłanego przez Rosjan do Europy przy pomocy rurociągu „Jamał”. Doszło to tego po tym, gdy rosyjski gigant gazowy Gazprom zarezerwował w ostatniej chwili przepustowość gazociągu, aby w nadchodzących dniach przesyłać dodatkowy gaz do Niemiec przez Polskę. Po informacji o tym europejskie ceny referencyjne gazu ziemnego spadły o 15 proc. Następnie Gazprom całkowicie zaprzestał podawania gazu do „Jamału” co spowodowało 21 grudnia konieczność jego rewersowania i odbierania gazu od strony Niemiec.

Obniżenie transportu gazu przez „Jamał” może mieć również związek z rozpoczęciem napełniania kolejnej nitki gazociągi Nord Stream.

Zobacz także: PGNiG prosi Gazprom o obniżenie cen gazu

Zobacz: Gazprom chce podwyższenia cen gazu dla Polski. Pozywa PGNiG

tvrain.ru / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz