Islandia w sierpniu ma przeprowadzić referendum w sprawie wznowienia negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. Debata w Reykjaviku przyspieszyła po wypowiedziach Donalda Trumpa o Grenlandii oraz w związku z pogorszeniem poczucia bezpieczeństwa na północnym Atlantyku.

Islandia przygotowuje się do referendum w sprawie wznowienia rozmów o członkostwie w Unii Europejskiej. Głosowanie ma odbyć się 29 sierpnia 2026 roku i nie będzie jeszcze oznaczać decyzji o wejściu kraju do UE, lecz o tym, czy Reykjavik ma wrócić do negocjacji akcesyjnych z Brukselą.

Temat, który przez lata pozostawał politycznie zamrożony, wrócił w związku z pogorszeniem sytuacji bezpieczeństwa w regionie północnego Atlantyku. Według wtorkowego artykułu „The New York Times” jednym z impulsów do dyskusji były wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii. Trump kilkukrotnie sugerował możliwość przejęcia wyspy, znajdującej się między Ameryką Północną a Islandią.

Islandia nie należy do Unii Europejskiej, ale jest silnie powiązana z Europą. Uczestniczy w Europejskim Obszarze Gospodarczym, należy do strefy Schengen i jest członkiem NATO. Jednocześnie nie ma własnej armii, a jej bezpieczeństwo przez dekady było oparte na relacjach z USA i Sojuszem Północnoatlantyckim. Obecna debata dotyczy więc nie tylko gospodarki, ale także miejsca Islandii w zmieniającym się układzie bezpieczeństwa.

Rząd w Reykjaviku pierwotnie zapowiadał referendum najpóźniej do końca 2027 roku, ale zdecydował o przyspieszeniu kalendarza. Szefowa islandzkiej dyplomacji Þorgerður Katrín Gunnarsdóttir mówiła, że wynik negocjacji z UE, jeśli zostaną wznowione, i tak musiałby zostać zatwierdzony w drugim referendum. Oznacza to, że sierpniowe głosowanie nie rozstrzygnie jeszcze samego członkostwa.

Islandia złożyła wniosek o przyjęcie do UE w 2009 roku, po kryzysie finansowym i załamaniu sektora bankowego. Negocjacje rozpoczęły się w 2010 roku, ale po zmianie rządu zostały wstrzymane, a Reykjavik porzucił rozmowy w 2013 roku. Największe spory dotyczyły między innymi rybołówstwa, które ma dla islandzkiej gospodarki szczególne znaczenie.

Zwolennicy powrotu do rozmów z UE argumentują, że sytuacja geopolityczna w Europie i na północnym Atlantyku zmieniła się po rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz po napięciach w relacjach z Waszyngtonem. Wskazują także na potrzebę większego wpływu Islandii na decyzje podejmowane w Brukseli, skoro kraj i tak uczestniczy w dużej części europejskiego rynku.

Jeżeli Islandczycy opowiedzą się za wznowieniem negocjacji, Reykjavik wróci do rozmów z Brukselą po kilkunastoletniej przerwie. Dopiero po zakończeniu negocjacji obywatele mieliby ponownie głosować — tym razem nad ewentualnym przystąpieniem Islandii do Unii Europejskiej.

Zobacz: UE rozważa wyjątki dla Islandii w polityce rybołówstwa, chcąc ułatwić rozmowy akcesyjne

nytimes.com / Kresy.pl
Tagi: , , , , , ,
forma płatności