Rosja wygrała konflikt z Gruzją, ale jest słaba i nie może obejść się bez Zachodu – pisze w środę „La Repubblica”.

W komentarzu zwraca się uwagę, że podczas gdy w pierwszych dwóch tygodniach kryzysu na Kaukazie „rosyjski reżim wydawał się zmierzać ku eskalacji starcia z zachodnimi rządami”, teraz w Moskwie zapanowała niepewność.

„Ostre, bojowe oświadczenia (premiera Władimira) Putina i (prezydenta Dmitrija) Miedwiediewa, oskarżenia pod adresem Stanów Zjednoczonych w czystym stylu lat 50., a przede wszystkim wyzwanie rzucone wspólnocie międzynarodowej w postaci natychmiastowego uznania niepodległości Abchazji i Osetii Południowej kazały myśleć o strategii ataku, która miała trwać przynajmniej do zaprzysiężenia nowego amerykańskiego prezydenta” – stwierdza rzymska gazeta.

Tymczasem – jak ocenia „La Repubblica” – od kilku dni z Moskwy płyną zupełnie inne sygnały; przede wszystkim bardziej stonowane.

„Ludzie Kremla” – uważa włoski dziennik – wahają się, czy dalej dążyć do rzucania wyzwania Zachodowi, „zachęceni przez względną słabość europejskich reakcji i polityczną próżnię w USA z powodu kampanii wyborczej”, czy też zacząć zaprowadzać spokój.

Oczywiście – przypomina „La Repubblica” – wtorkowa decyzja o założeniu baz dla 7600 rosyjskich żołnierzy w dwóch secesjonistycznych republikach nie jest „gestem pojednawczym” biorąc pod uwagę to, że w porozumieniach o rozejmie przewidywano, że większość sił, które wkroczyły do Gruzji, wycofa się na pozycje sprzed wybuchu konfliktu.

Ale zdaniem gazety jest to konsekwencja uznania przez Rosję niepodległości Abchazji i Osetii Południowej.

Jednak Rosjanie zdali sobie sprawę z tego, iż nadszedł moment, by „osłabić napięcia” – zauważa „La Repubblica”.

„Ponieważ jeżeli ich sukcesy na Kaukazie i wobec Zachodu, który nie mógł i rozsądnie nie chciał zrywać z Moskwą, nie podlegają dyskusji, prawdą jest również, że sukcesy te pociągają za sobą niemałe koszty” – podkreśla „La Repubblica”.

I dodaje: „Niezależnie od tego, w jakiej euforii mogą być w tych dniach ludzie Kremla, nie mogą jednak nie wziąć pod uwagę tego, że tylko jeden kraj: mała i odległa Nikaragua uznała do tej pory niepodległość Abchazji i Osetii Południowej”.

„Dlatego też nie można wykluczyć niebezpieczeństwa niepokojącej politycznej i dyplomatycznej izolacji Rosji” – twierdzi komentator włoskiej gazety. Jego zdaniem władze Rosji mają świadomość tego, że jej gospodarka nie da sobie rady bez współpracy z Zachodem.

„Wszystko wskazuje na to, że mussolinizm rosyjskiego reżimu – pierś do przodu i wielkie słowa – skazany jest na wyczerpanie” – konkluduje „La Repubblica”.

PAP / mb

forma płatności