Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko będąc gościem Radia NW uchylił się od odpowiedzi, co będzie robił w razie porażki w wyborach prezydenckich. Zdaniem Poroszenki jego przegrana będzie oznaczała ogromne ryzyko i zagrożenie dla istnienia ukraińskiego państwa.

Petro Poroszenko zapytany w środę w Radiu NW o to, co będzie robił w razie porażki w drugiej turze wyborów prezydenckich 21. kwietnia, odpowiedział cytatem z wiersza Liny Kostenko, który nazwał jednym ze swoich ulubionych wierszy: „Nie dopuszczaj takiej myśli, że Bóg pokaże nam niełaskę”.

Urzędujący prezydent Ukrainy zapewniał, że wierzy w swoje zwycięstwo. „Jeśli chcesz wygrać, musisz być optymistą” – mówił. Poroszenko wymieniał, co stanie się, jeśli zostanie wybrany na drugą kadencję – zapowiedział walkę z biedą i budowę „europejskiego państwa”. Na Ukrainie mają pojawić się europejskie standardy demokracji, poziomu życia i bezpieczeństwa. „Wiem jak, wiem co i wiem kiedy trzeba [to] robić” – zapewniał.

„Wiem też, co będzie, jeśli rezultat [wyborów] będzie inny. Uważam, że ryzyka będą poza skalą i uważam, że istnieje zagrożenie dla istnienia państwa”. – prognozował Poroszenko dodając, że nikomu nie pozwoli zniszczyć swojego kraju.

Słowa Poroszenki skomentował politolog dr Iwan Kaczanowski z Uniwersytetu w Ottawie. Jego zdaniem w obliczu niekorzystnych dla siebie sondaży Poroszenko może odwołać wybory pod pretekstem zagrożenia dla państwa. Wypowiedź prezydenta nazwał „kolejną manifestacją jego niedemokratycznej natury, sprzecznej z jego polityczną retoryką, którą wielu bierze za dobrą monetę”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak pisaliśmy, według najnowszego sondażu przeprowadzonego przez Centrum Razumkowa, Wołodymyr Zełenski ma ponad dwukrotną przewagę nad urzędującym prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką. W drugiej turze wyborów prezydenckich na Ukrainie 49,3 proc. respondentów zamierza oddać głos na Zełenskiego. Urzędujący prezydent Petro Poroszenko może liczyć na poparcie 20,4 proc. badanych. Pozostali nie wiedzą na kogo głosować, bądź odmówili udzielenia odpowiedzi.

Kresy.pl / Radio NW




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    jwu :

    Widzę ,że Poroszenko stosuje retorykę podobną do retoryki naszego rządu.On ostrzega Ukraińców ,że jeżeli przegra istnieje zagrożenie dla dalszego bytu stepowego państwa ,a nasi mówią ,że jeżeli pozostaną przy władzy ,to nie ma obaw o roszczenia bezspadkowe.

  2. Avatar
    Kamil WWO :

    Niestety Polska nie może olać tematu Ukrainy i w razie dalszej ekspansji rosyjskiej na Ukrainę stanie przed wyborem dramatycznym. Czegokolwiek nie zrobi, będzie to wybór nieciekawy. Jeżeli niepodległa Ukraina w całości zostanie wchłonięta przez Rosję, to my w wojnie konwencjonalnej z Rosją jesteśmy skazani na porażkę, bowiem przełamany zostanie pas Bałtyk – Morze Czarne. Nie będziemy mieli komunikacji z Rumunią, bo dzielić nas będzie terytorium Rosji. Zatem jeżeli dojdzie do inwazji rosyjskiej na Ukrainę, niestety, ale musimy dokonać wejścia od zachodu Ukrainy, aby stworzyć własną, najlepiej jak najdłuższą granicę z Rumunią. Jeżeli zostaniemy odcięci od sojusznika USA jakim jest Rumunia to leżymy przed Rosją jako następni po Ukrainie. Wynika to z tego, że w razie wojny rosyjsko-polskiej ruch na Bałtyku będzie zahamowany, a wsparcia będziemy oczekiwać tylko z południa. Powtarzam, w razie zadymy, musimy również dokonać wjazdu z konieczności. W naszym interesie jest taki obieg sytuacji, aby mieć granicę z Rumunią, aby Ukraina jednak nadal istniała oddzielając nas od Rosji i aby Ukraina nie straciła dostępu do Morza Czarnego. Jeżeli, którykolwiek z tych trzech punktów nie zostanie spełniony, to jest po nas.