Wolelibyśmy nie słuchać różnego rodzaju gróźb o tym, co się z nami stanie, jeśli zrobimy coś, czego nie zamierzamy robić – powiedział w środę Dmitrij Pieskow.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow skomentował w środę słowa prezydenta USA, który dzień wcześniej zagroził Rosji sankcjami, „jakich jeszcze nie było” w razie rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a także zwrócił się do samych Rosjan przekonując ich, że USA nie jest ich wrogiem.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6374 PLN    (28.97%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Pieskow stwierdził, że „nie ma nic nagannego” w tym, że prezydent USA „myśli o narodzie rosyjskim”. Według niego powinno to „zaimponować” Rosjanom.

„Ale wolelibyśmy nie słuchać różnego rodzaju gróźb o tym, co się z nami stanie, jeśli zrobimy coś, czego nie zamierzamy robić” – powiedział rzecznik rosyjskiego prezydenta.

Według Pieskowa groźby ze strony USA brzmią jak „mantra”.

„Już nam się porządnie znudziły. Gdybyśmy usłyszeli apele bez gróźb, prawdopodobnie rosyjski naród byłby pod większym wrażeniem” – powiedział Pieskow.

Rzecznik Kremla zaznaczył, że Putin nie zamierza iść za przykładem Bidena i zwracać się z przesłaniem do świata i do Amerykanów. Jego zdaniem prezydent Rosji nieustannie prezentuje opinii publicznej stanowisko Federacji Rosyjskiej.

„Wyjaśnianie całemu światu, dlaczego Rosja nie robi tego, czego faktycznie żądają od niej Stany Zjednoczone i europejskie stolice, byłoby zapewne nierozsądne” – dodawał.

Pieskow wyjaśnił, że chodzi mu o wyjaśnianie „dlaczego Rosja nie atakuje Ukrainy”. Gdy dziennikarze dopytywali, czy zwrócenie się Putina na Amerykanów nie byłoby celowe, Pieskow spytał: „O czym – z wezwaniem, by nie atakować Kanady?”

Rzecznik Kremla został też zapytany, czy doniesienia zachodnich mediów o tym, że Rosja miała zaatakować Ukrainę w nocy z 15 na 16 lutego, można uznać za kulminację „informacyjnej histerii”.

„Szczerze mówiąc, charakter rozwijania się tej zachodniej histerii pokazuje, że prawdopodobnie punkt kulminacyjny jest jeszcze daleko. Remisja nie nadejdzie natychmiast, musimy uzbroić się w cierpliwość” – ironizował Pieskow.

Przypomnijmy, że niektóre zachodnie media publikowały w ostatnich dniach przecieki pochodzące ze służb, głównie amerykańskich, jakoby największe prawdopodobieństwo rosyjskiej inwazji na Ukrainę przypadało na 16 lutego. Gazeta The Sun podała nawet jej godzinę – miało się to stać o godzinie 1 w nocy czasu londyńskiego.

„USA nie jest zagrożeniem dla Rosji. Nie bierzemy na celownik tego kraju. Obywatele Rosji muszą wiedzieć, że nie są naszymi wrogami” – oświadczył we wtorek wieczorem prezydent USA Joe Biden. Podkreślił, że inwazja Rosji na Ukrainę jest nadal możliwa. Dodał, że USA są gotowe na podjęcie wszelkich działań. Podkreślił, że istnieje możliwość użycia „długoterminowych sankcji, których nie użyto nawet w czasie aneksji Krymu”.

Kresy.pl / Interfax

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz