Podczas sesji Rady Miasta Zamość, która odbyła się 30 czerwca, Wiesław Nowakowski stwierdził, że Polacy „sami przyczynili się” do rzezi wołyńskiej, m.in. poprzez niszczenie ukraińskich cerkwi. „Oni zaczęli się bronić. Efektem było co? Rzezie wołyńskie” – powiedział Nowakowski.
„I coś my zaczęli z nimi robić? Na siłę polonizację, zapominając, że kiedyś była rusyfikacja i germanizacja. Zaczęliśmy niszczyć, zgodnie z prawem, jakie wtedy było, ich cerkwie, ich szkoły, ich świetlice, zaczęliśmy to wszystko niszczyć. Oni zaczęli się bronić. Efektem było co? Rzezie wołyńskie, które też były i z naszej winy. Tylko że my o tym nie pamiętamy” – powiedział wiceprzewodniczący Rady Miasta Zamość Wiesław Nowakowski.
“Rzeź Wołyńska to WINA POLAKÓW” – tak twierdzi wiceprzewodniczący Rady Miasta Zamość, Wiesław Nowakowski. pic.twitter.com/EmsK8wpNKU
— TONYCH1N (@TONYCH1N) July 3, 2025
Wypowiedź polityka wpisuje się w narrację ukraińskich historyków, którzy wbrew ogólnonarodowemu konsensusowi, szerzą kłamstwo wołyńskie, przypisując Polakom współodpowiedzialność za zbrodnie dokonane przez OUN-UPA.
Niektórzy ukraińscy historycy, obwiniając przedwojenny polski rząd o wywołanie rzezi wołyńskiej, posuwają się nawet do formułowania zarzutów prowadzenia polityki kolonizacyjnej i czystek etnicznych. Na Ukrainie pojawiała się także narracja o obu wspólnym „polsko-ukraińskim konflikcie”.
Ukraińskie media opisywały wydarzenia związane z obchodami 80. rocznicy Krwawej Niedzieli, pisząc o „tragedii wołyńskiej” i „wzajemnych czystkach etnicznych”. Portal ukraińskiej telewizji Espresso w swoich materiałach stwierdził, że „tragedia wołyńska” to „wzajemnie czystki etniczne polskiej oraz ukraińskiej ludności, dokonane przez UPA oraz Armię Krajową przy udziale polskich batalionów pomocniczych (Schutzmannschaft), sowieckich partyzantów oraz ukraińskiej i polskiej ludności cywilnej w 1943 r. podczas II wojny światowej na Wołyniu. Chodzi o dziesiątki tysięcy zabitych”.
Historycy są zgodni, że polityka władz polskich, zmierzająca do asymilacji Ukraińców, nie mogła być przyczyną aż tak skrajnej nienawiści wobec polskich cywilów, zwłaszcza że do rzezi wołyńskiej doszło w okresie okupacji, gdy nie istniała już administracja II RP. Na Wołyniu ofiarami mordów padali sąsiedzi, którzy od lat żyli wspólnie z Ukraińcami. OUN-UPA swoje działania wprost nazywała „akcją antypolską”, przyznając się, że ich zamiarem jest wymordowanie i wypędzenie Polaków z „ziem ukraińskich”.
Pierwszy masowy mord na Wołyniu miał miejsce 9 lutego 1943 roku. Doszło do niego we wsi Parośla I w powiecie sarneńskim. UPA, podając się początkowo za sowieckich partyzantów, zamordowała 173 Polaków.
Nasilenie zbrodni miało związek m.in. z porzuceniem w marcu i kwietniu 1943 roku przez policjantów ukraińskich służby na rzecz Niemiec. Wstąpili oni następnie w szeregi UPA. Wielu z nich brało wcześniej udział w mordowaniu Żydów. Do jednej z największych zbrodni UPA sprzed lipca 1943 roku doszło w nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 r. Spalono wtedy osadę Janowa Dolina. Około 600 Polaków zostało zamordowanych.
W lipcu 1943 roku nastąpiło nasilenie zbrodni. Zamordowano wtedy około 10 – 11 tysięcy Polaków. UPA dokonała w dniach 11 i 12 lipca skoordynowanego ataku na Polaków w ponad 150 miejscowościach w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim oraz łuckim. Mordercy specjalnie wybrali niedzielę, kiedy Polacy udawali się do kościołów na Msze Święte. Ukraińscy nacjonaliści wkraczali do kościołów, mordując ludność cywilną i duchownych. Doszło do tego m.in. w Kisielinie, a także w Porycku. Na Wołyniu spalono lub zburzono około 50 kościołów katolickich. Zbrodnie trwały również w kolejnych dniach i później.
W wyniku ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zginęło co najmniej 100 tys. Polaków.
Kresy.pl/X
































