Pod gmachem litewskiego parlamentu zebrała się w czwartek manifestacja przeciwników obowiązkowego testowania na obecność koronawirusa.

Grupa kilkuset przeciwników obowiązkowego testowania na obecność koronawirusa na koszt pracownika, jakie obowiązuje na Litwie osoby niezaszczepione, zebrała się pod gmachem Seimasu akurat wtedy, gdy odbywały się pod nim centralne uroczystości Dnia Obrońcy Ojczyzny. Odbywały się on w 31 rocznicę szturmu radzieckich żołnierzy na wileńską wieżę telewizyjną, na skutek którego zginęło łącznie 14 osób, a kilkaset odniosło obrażenia.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3996.49 PLN    (18.16%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Na wydarzenia przybyliśmy z okazji 13 stycznia, a po zakończeniu uroczystości poświęconych temu wydarzeniu, pod namiotem, w którym możemy prowadzić akcję, odbędzie się protest
Na wydarzenia przybyliśmy z okazji 13 stycznia, a po zakończeniu wydarzeń poświęconych temu wydarzeniu, pod namiotem, w którym możemy prowadzić akcję, odbędzie się protest” – powiedział Raimondas Grinevičius lider ruchu Litewski Związek Rodzin, który był współorganizatorem manifestacji.

Jak relacjonuje portal LRT i Delfi grupa protestujących przeciwko przepisom przeciwepidemicznym domagała się głośno dymisji rządu. Swoją dezaprobatę dla rządzących Litwą wyrażała też poprzez bicie w bębny, gwizdy, czy okrzyki „precz z dyktaturą”. W ten sposób manifestanci dość skutecznie zagłuszyli wystąpienie przewodniczącej Seimasu Viktorii Čmilytė-Nielsen. Nie inaczej zareagowali na przemówienie premier Ingridy Šimonytė. W jego trakcie z tłumu padały okrzyki „idź precz”, „hańba”, „kto kłamie, ten i kradnie”.

Manifestacja spotkała się z ostrą krytyką ze strony litewskiej elity. „Faszyści, Jedinstwo [nazwa proradzieckiej organizacji działającej na Litwie na przełomie lat 80 i 90 XX w.], oczywiście problem” – tak o protestujących w czwartek pod parlamentem powiedział pierwszy przywódca niepodległej Litwy Vytautas Landsbergis. „W naszych czasach Jedinstwo było oddzielnie i kiedy pewnego dnia odbyły się tu dwa wiece pod parlamentem, wyszedłem i poprosiłem ludzi, aby się do nich nie zbliżali” – Landsbergis jeszcze raz nawiązał do czasów sprzed 31 lat.

„Wszyscy, którzy przybyli tam nie po to, aby uczcić pamięć ofiar 13 stycznia, ale by wziąć udział w wiecu przeciwko rządowi – jesteście piątą kolumną Rosji, pożytecznymi idiotami i rakiem społeczeństwa” – tak z kolei napisał o protestujących obywatelach Karolis Žukauskas, asystent mera Wilna.

To nie pierwszy burzliwy protest w Wilnie. W sierpniu przeciwnicy przeciwepidemicznych uregulowań wprowadzanych przez władze Litwy próbowali zablokować posłów w budynku parlamentu. Doszło wówczas do starć z policją.

lrt.lt/delfi.lt/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz