Władze Armenii twierdzą, że żołnierze sąsiedniego Azerbejdżanu zablokowali drogę łączącą dwie części jej terytorium

Jak podała agencja News.am żołnierze Azerbejdżanu w środę, około godz. 23 czasu lokalnego zajęli fragment międzynarodowej drogi Kapan-Goris łączący dwie części regionu Sjunik w Armenii, na odcinku między Karmakarem i Szurnuhem, który przebiega przez międzynarodowo uznawane terytorium Azerbejdżanu. Służba Bezpieczeństwa Narodowego Armenii podała, że Azerbejdżanie doprowadzili do zablokowania ruchu na drodze. Według świadków na jakich powołała się News.am żołnierze zawracali przede wszystkim pojazdy z armeńskimi tablicami rejestracyjnymi.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1836.62 PLN    (8.34%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Gework Parsjan mer Kapanu, w pobliżu którego Azerbejdżanie ustanowili blokadę, twierdzi, że w toku negocjacji tłumaczyli oni swoją akcję rzekomym wcześniejszym atakiem na swojego towarzysza broni z użyciem bagnetu, jakiego miało dokonać dwóch żołnierzy Armenii. „Dana informacja jest absolutnym kłamstwem i kolejną dezinformacją strony azerbejdżańskiej. Nie było incydentu z udziałem ormiańskich żołnierzy” – odpowiedziało już Ministerstwo Obrony Armenii.

Według Parsjana na miejscu blokady pojawili się nie tylko pogranicznicy ormiańscy ale i rosyjscy, którzy od ubiegłorocznej wojny w Górskim Karabachu stacjonują w spornym regionie jako siły pokojowe. Droga znajduje się na obszarze między Górskim Karabachem a Armenią, który na skutek przegranej przez Ormian wojny wrócił w grudniu zeszłego roku pod kontrolę Baku. Jednak zgodnie z porozumieniem rozejmowym kończącym ubiegłoroczne starcia droga miała być dostępna dla transportu z Armenii. Według ormiańskiej sekcji Radia Wolna Europa to właśnie Rosjanie prowadzą negocjacje w sprawie odblokowania drogi, która jeszcze w czwartek przed południem była nieprzejezdna.

 

Sytuacja na granicy Armenii i Azerbejdżanu pozostaje niespokojna od 12 maja. Armenia zarzuciła wówczas Azerbejdżanowi, że jego żołnierze wtargnęli do jednego z przygranicznych rejonów w celu „korekty granicy”. Od tego czasu obie strony okresowo informują o incydentach granicznych. Skłoniło to premiera Armenii Nikoła Paszyniana do rozważania rozmieszczenia rosyjskich pograniczników nie tylko w Górskim Karabachu, ale i na międzynarodowo uznanej granicy Armenii z wrogim jej sąsiadem.

news.am/rferl.org/kresy.pl

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz