Friedrich Merz, przyszły kanclerz Niemiec oświadczył, że w przyszłości Ukraina będzie mogła dołączyć do UE i NATO, ale po zakończeniu wojny z Rosją.
„Ukraina jest w stanie wojny. A kraj, który jest w stanie wojny, nie może zostać członkiem NATO ani członkiem Unii Europejskiej. Dotyczy to obecnej chwili” – powiedział Merz w wywiadzie dla gazety „Handelsblatt”.
Polityk zapewnił, że obietnica dołączenia Ukrainy do UE i NATO pozostaje nadal aktualna, ale żeby osiągnąć ten cel, pierwsze musi się zakończyć wojna. Przestrzegł także przed niedocenianiem odporności Rosji.
„Bezlitosne niszczenie ludzi zawsze było częścią rosyjskiej polityki. Trudno mieć nadzieję, że wojna zakończy się sama – z powodu zmęczenia kraju lub powstania przeciwko reżimowi” – stwierdził przyszły niemiecki kanclerz.
Zapowiedział, że 6 maja rozpocznie pracę nowy rząd federalny, w którego skład wejdą CDU/CSU i SPD. W pierwszych dwóch miesiącach poprzedzających letnią przerwę parlamentarną planowane jest m.in. zaostrzenie kontroli granicznych i zwiększenie liczby deportacji.
Jeszcze przed zwycięstwem w wyborach Merz oświadczył, że gotowy jest przekazać Ukrainie pociski manewrujące dalekiego zasięgu Taurus, ale za zgodną wszystkich europejskich partnerów Berlina. Wołodymyr Zełenski prosił wcześniej o ten sprzęt kanclerza Niemiec Olafa Scholz, ale
9 kwietnia niemieckie partie CDU/CSU i SPD zawarły umowę koalicyjną. Porozumienie kończy tygodnie negocjacji po lutowych wyborach parlamentarnych, w których Merz wygrał, ale nie uzyskał większości. Wśród wspólnych celów ustalono m.in. ograniczenie nielegalnej imigracji czy zmocnienie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, głównym partnerem handlowym Niemiec.
Warunkiem powstania nowego rządu jest uzgodnienie umowy koalicyjnej przez SPD w partyjnym referendum, CDU zatwierdzi ją na zjeździe partii, a w przypadku CSU wystarczy zgoda zarządu partii.
W ogólnokrajowym sondażu instytutu badań opinii publicznej Ipsos partia Alternatywa dla Niemiec (AfD) wyprzedziła chadecki blok CDU/CSU i zajęła pierwsze miejsce. Gdyby teraz odbyły się wybory do Bundestagu, na AfD zagłosowałoby 25 proc. pytanych Niemców. Na drugim miejscu znalazł się zwycięski blok CDU/CSU z wynikiem 24 proc. Na trzecim miejscu uplasowało się socjaldemokratyczna SPD z poparciem 15 proc. Pozostałe miejsca zajęli Zieloni (11 proc.), Lewica (11 proc.), Związek Sahry Wagenknecht (5 proc.), liberalna FDP (4 proc.).
Przypominamy, że zwycięzcą wyborów w Niemczech został konserwatywny blok CDU/CSU, który uzyskał 28,6 proc. poparcia
Partia Alternatywa dla Niemiec (AfD) zajęła drugie miejsce z poparciem na poziomie 20,8 proc.
Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) kanclerza Olafa Scholza uzyskała 16,4 proc. głosów.
Na kolejnych miejscach znaleźli się Zieloni (11,6 proc.) i lewicowa Die Linke (8,8 proc.).
Zobacz także: Prezydent Niemiec uważa, że jego kraj jest „zdany” na imigrację
Przeczytaj: Minister obrony Niemiec: Reforma służby wojskowej, ale bez obowiązkowego poboru
Przeczytaj również: Ukraińcy krytykują niemieckie uzbrojenie – „drogie i awaryjne”
Może Cię zainteresować: Ponad 10 tysięcy migrantów zawróconych z Niemiec do Polski. Straż Graniczna reaguje
Kresy.pl/zeit.de
































