Jak ustaliła Interia, od stycznia 2024 do końca lutego 2025 roku niemiecka Policja Federalna zawróciła do Polski ponad 10 tysięcy migrantów. Najczęściej są to obywatele Ukrainy z polskimi kartami pobytu, ale z przeterminowanymi dokumentami tożsamości. Dane te wywołały pytania o to, jak wygląda kontrola granicy po polskiej stronie i co dzieje się z zawróconymi osobami.
Rzecznik Straży Granicznej, ppłk Andrzej Juźwiak, zapewnia, że funkcjonariusze są stale obecni na całym odcinku polsko-niemieckiej granicy. Działania obejmują zarówno wykrywanie nielegalnej migracji, jak i inne przestępstwa transgraniczne.
„Mundurowi działają na głównych szlakach komunikacyjnych, mostach granicznych oraz w rejonach dawnych przejść. Dzięki temu możliwa jest szybka reakcja na zagrożenia” – podkreśla ppłk Juźwiak.
Tylko między 4 a 8 kwietnia 2025 roku Straż Graniczna skontrolowała 550 osób, zatrzymując 18 cudzoziemców.
W odpowiedzi na pytanie, czy Niemcy informują o osobach zawracanych do Polski, Juźwiak przyznaje: „Strona niemiecka nie ma obowiązku informowania o tych przypadkach. Mimo to utrzymujemy ścisłą współpracę”.
Współpraca obejmuje m.in. wymianę informacji, wspólne patrole i placówki. Kluczową rolę odgrywa Polsko-Niemieckie Centrum Współpracy Służb Granicznych, Policyjnych i Celnych w Świecku, gdzie funkcjonariusze analizują sytuację w strefie przygranicznej.
Zatrzymani cudzoziemcy poddawani są indywidualnej ocenie. Straż Graniczna sprawdza ich status prawno-pobytowy. W zależności od wyników kontroli:
- mogą zostać skierowani do ośrodków recepcyjnych,
- umieszczeni w strzeżonych ośrodkach lub aresztach dla cudzoziemców,
- lub objęci środkami alternatywnymi do detencji.
„Każda sprawa rozpatrywana jest indywidualnie” – podkreśla Juźwiak.
Do danych odniósł się również wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk, który tłumaczy, że główną przyczyną zawracania migrantów są braki formalne, a nie nowa fala migracyjna.
„To głównie Ukraińcy z polskimi kartami pobytu, ale z przeterminowanymi paszportami” – napisał Duszczyk w serwisie X. Jak dodał, migranci „z tzw. śladem białoruskim” praktycznie zniknęli z danych od początku 2025 roku.
W marcu br. informowaliśmy, że od stycznia do września 2024 Niemcy odesłali do Polski około 9 tys. nielegalnych imigrantów. „Panie Premierze statystyki niemieckiego rządu, tu publikacja z Bundestagu, wykazują jedynie 24 wydaleń (Zurückweisungen z Niemiec do Polski) od 1 stycznia do września 2023 roku – niestety w 2024 roku liczba ta sięga blisko 9000, o czym też mówi strona niemiecka w dokumentach dostępnych na stronie Bundestagu” – napisała w mediach społecznościowych dziennikarka Aleksandra Fedorska zwracając się do Donalda Tuska.
Przypomnijmy, że w Niemczech przy granicy z Polską powstało tzw. Centrum Dublińskie, z którego imigranci będą wysyłani do naszego kraju. Według strony niemieckiej chodzi o osoby, które wcześniej ubiegały się o azyl w Polsce. Cały ośrodek może pomieścić 250 cudzoziemców. Z ośrodka będą odsyłani Syryjczycy, Irańczycy, Turcy, Afgańczycy i przedstawiciele innych narodowości.
Zobacz: Podrzucanie imigrantów Polsce. Wiceminister grozi Niemcom „bardzo ostrą reakcją”
Czytaj także: “Przyjmują każdego wydalonego z Niemiec imigranta” – niemiecki dziennik o Polsce
Kresy.pl / interia.pl
































