Rząd przyjął projekt ustawy wprowadzającej podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Nowa danina ma przynieść budżetowi państwa około 4 mld zł i częściowo pokryć koszty pakietu „Ceny Paliwa Niżej”.

We wtorek podczas posiedzenia Rady Ministrów rząd przyjął projekt ustawy wprowadzającej podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, czyli tak zwany windfall tax. Jak wynika z komunikatu Ministerstwa Finansów, wypowiedzi rzecznika rządu Adama Szłapki, dokumentów rządowych oraz rozmów money.pl z ekonomistami, projekt trafi teraz do prac w Sejmie, a nowa danina ma objąć producentów i sprzedawców paliw ciekłych.

Podatek miałby dotyczyć przedsiębiorców zajmujących się wytwarzaniem i handlem paliwami pozyskanymi poza granicami Polski. Mechanizm obejmie nadwyżkę przychodów osiągniętych od marca do grudnia 2026 roku.

Regulacja jest związana z kryzysem na rynku paliw, wywołanym sytuacją w Zatoce Perskiej. Rząd argumentuje, że część spółek osiągnęła ponadprzeciętne zyski nie dzięki poprawie efektywności, większemu ryzyku lub inwestycjom, lecz w wyniku napięć geopolitycznych i zaburzeń podaży.

Stawka niższa po konsultacjach

Danina obejmie tę część przychodów, która przekracza poziom uznawany za standardowy w normalnych warunkach rynkowych. Podstawą opodatkowania będzie nadwyżka przychodów ponad kwotę, którą dany podmiot osiągnąłby przy zastosowaniu tak zwanej marży referencyjnej.

Jako punkt odniesienia przyjęto rok obrotowy zakończony przed początkiem marca 2026 roku. Opodatkowaniu ma podlegać nadwyżka przekraczająca 20-proc. wzrost przychodów.

Ostateczny projekt różni się od wcześniejszych założeń. Po konsultacjach rząd obniżył stawkę podatku z planowanych 75 proc. do 60 proc.

Zmiana obniżyła także szacowane wpływy do budżetu. Pierwotnie resort finansów zakładał, że nowa danina przyniesie 5 mld zł. Obecnie wpływy mają wynieść około 4 mld zł, z czego 3,8 mld zł ma trafić do budżetu jeszcze w tym roku, a pozostałe 200 mln zł w roku następnym.

Jeśli projekt zostanie przyjęty, ustawa ma wejść w życie 1 sierpnia.

Pieniądze na pakiet paliwowy

Wpływy z podatku mają częściowo zrekompensować spadek dochodów z VAT i akcyzy związany z funkcjonowaniem pakietu osłonowego „Ceny Paliwa Niżej”. Program został uruchomiony pod koniec marca i objął obniżenie VAT na benzynę, olej napędowy oraz biokomponenty wykorzystywane jako samodzielne paliwa z 23 proc. do 8 proc.

W ramach pakietu obniżono także akcyzę o 29 groszy na litr benzyny i o 28 groszy na litr oleju napędowego. Wprowadzono również mechanizm maksymalnej ceny paliw na stacjach.

Rząd zapowiada stopniowe odchodzenie od programu. Obniżona stawka VAT na wskazane paliwa ma obowiązywać do 30 czerwca 2026 roku, a od 16 czerwca wygasają preferencyjne stawki akcyzy na wybrane paliwa silnikowe.

„Zgodnie z decyzją ministra finansów i gospodarki obniżona stawka podatku VAT na wskazane paliwa będzie obowiązywała do 30 czerwca 2026 r. Ze względu na zmieniającą się sytuację na Bliskim Wschodzie zdecydowano o stopniowym ograniczaniu programu CPN” — poinformowało w poniedziałek Ministerstwo Finansów w komunikacie.

Miesięczny koszt obniżenia akcyzy na paliwa wynosił około 700 mln zł. Redukcja stawki VAT uszczuplała wpływy budżetowe o około 900 mln zł miesięcznie. Łączny koszt pakietu CPN wynosił 1,6 mld zł miesięcznie.

Zapowiedź Tuska z marca

Premier Donald Tusk zapowiadał pod koniec marca wprowadzenie pakietu CPN oraz podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Szef rządu wskazywał wówczas, że wzrost cen na rynkach światowych zwiększa obciążenia dla kierowców, ale jednocześnie poprawia wyniki firm działających w branży.

„Im wyższe ceny na rynkach światowych, tym więcej ludzie płacą na stacjach benzynowych” — przypominał premier Donald Tusk.

„Ale ci, którzy działają w tym biznesie, mają większe zyski. Więc w takich sytuacjach także będziemy reagowali, wprowadzając podatek od nadmiarowych zysków koncernów” — tłumaczył premier.

Według rządowej Oceny Skutków Regulacji największy ciężar nowego rozwiązania poniesie rynkowy lider. Udział Orlenu w podstawie opodatkowania szacowany jest na 60 proc., a pozostałe podmioty z branży paliwowej i petrochemicznej mają odpowiadać za resztę tej puli.

Eksperci o skutkach dla budżetu

Arkadiusz Balcerowski, ekonomista mBanku, przyznał w rozmowie z money.pl, że w obecnej sytuacji budżetowej każde dodatkowe środki mają znaczenie. Zaznaczył jednak, że jednorazowy wpływ nie rozwiązuje głównych problemów finansów publicznych.

„Jednorazowy zastrzyk gotówki z takiego podatku nie rozwiąże strukturalnych problemów polskiego budżetu. Agencje ratingowe jasno na to wskazują: Polska ma problem z trwałą pozycją fiskalną i brakiem systemowej konsolidacji finansów w średnim terminie. Poza tym, jeśli rząd będzie karał firmy za to, że mają lepszy moment na rynku, uderzy to w ich – i tak już słabą – chęć do inwestowania. A bez prywatnych inwestycji nie ma mowy o trwałym, silnym wzroście PKB” — ocenia Arkadiusz Balcerowski.

Mateusz Sutowicz, starszy ekonomista ING, wskazał w rozmowie z money.pl, że kryzys na Bliskim Wschodzie wymusił wprowadzenie rekompensat dla konsumentów, ale ich koszt musi zostać pokryty.

„Planowany przez rząd podatek od nadmiarowych zysków ma przede wszystkim wspierać budżet, który “ucierpiał” w związku z wprowadzeniem programu Ceny Paliwa Niżej. Koszt CPN to 1,6 mld zł miesięcznie, a ideą podatku od nadmiarowych zysków jest zniwelowanie uszczupleń budżetowych z tego tytułu, co podkreślał między innymi minister Domański” — wskazuje Mateusz Sutowicz.

Ekonomista ING zwrócił także uwagę na argument ministra finansów Andrzeja Domańskiego, zgodnie z którym danina ma obciążyć podmioty osiągające nadmiarowe zyski w konkretnej sytuacji gospodarczej.

„W obecnym przypadku głównym podmiotem obciążonym podatkiem będzie krajowy czempion paliwowy” — mówi analityk ING.

Spór o „nadmiarowe” dochody

Marcin Materna z biura analiz Banku Millennium zwrócił uwagę, że na wzroście cen korzysta nie tylko sektor prywatny, lecz także budżet państwa. Wyższe ceny zwiększają bowiem wpływy z podatków pośrednich i dochodowych.

„Zastanówmy się, kto korzysta na wyższych cenach. Nie tylko ropy, ale ogólnie, także pietruszki czy mieszkań. Otóż jest to budżet państwa. Gdy ceny rosną, rosną wpływy z VAT oraz – pośrednio – z PIT i CIT. Inflacja, która napędza ceny, działa jak wspólnik fiskusa: zwiększa wpływy podatkowe bez formalnego podnoszenia stawek” — pisze w komentarzu dla money.pl Marcin Materna.

Ekonomista wskazał, że granica między normalnym a nadmiarowym dochodem firm ma charakter polityczny. Jego zdaniem państwo nie proponuje analogicznego ograniczenia własnych dochodów wtedy, gdy budżet korzysta na wzroście cen.

„Zysk firm jest akceptowalny, dopóki nie przyciąga uwagi opinii publicznej. Gdy pojawia się w czołówkach gazet – wtedy jest nadmiarowy. I natychmiast należy go wtedy firmom, które go wypracowały, nie tylko dzięki wzrostom cen, ale też dzięki np. wysokiej efektywności działania, odebrać” — wskazuje analityk Banku Millennium.

Materna podkreślił również, że sektor paliwowy działa cyklicznie, a okresy wysokich zysków przeplatają się z latami słabszych wyników.

„Pamiętajmy też, że sektor paliwowy jest dość cykliczny – okresy wysokich zysków przeplatają się z latami słabych wyników. Czy wtedy spółki te – analogicznie do obecnego podatku od nadmiarowych zysków – dostaną rekompensaty za nadmiernie niską rentowność? Nowoczesna gospodarka ma tę cechę, że czasem nagradza tych, którzy akurat znaleźli się po właściwej stronie rynku. Polityka w ostatnich latach niestety ma z kolei tendencję do odbierania im tych nagród. I z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia” — podsumowuje Marcin Materna.

Kresy.pl/money.pl/gov.pl

Tagi: , , ,
forma płatności