Dziesięć lat od zamachu terrorystycznego w Mińsku

Na Białorusi wspomina się zamach terrorystyczny sprzed dekady, kiedy to na stacji metra w centrum Mińska doszło do wybuchu bomby.

W białoruskich środkach masowego przekazu pojawiają się licznie materiały przypominające o tragicznym zdarzeniu sprzed 10 lat. 11 kwietnia 2011 r. doszło do eksplozji ładunku wybuchowego na stacji metra Oktriabskaja położonej pod centralnym placem Mińska. Bomba eksplodowała o godz. 17.56 w poniedziałkowe popołudnie, gdy na stacji znajdowało się wielu ludzi powracających z pracy i uczelni. Wybuch nastąpił w momencie gdy do peronu podjeżdżał skład metra jadący od strony stacji „Płoszadź Pobiedy”. Przy placu tym znajduje się Miński Państwowy Instytut Lingwistyczny.

W zamachu zginęło łącznie 15 osób. Poszkodowanych zostało łącznie 203 osoby w tym obywatele Rosji, Armenii, Turkmenistanu i Ukrainy. Ciężkie obrażenia odniosło około 30 osób. Część z ofiar miała urwane kończyny.

Śledztwo wykazało, że ładunek wybuchowy został umieszczony pod ławką peronową, w miejscu gdzie zatrzymuje się zwykle drugi wagon metra. Sama bomba miała siłę odpowiadającą 5-7 kg trotylu. Została zdetonowana przy pomocy sygnału radiowego. W miejscu wybuchu w peronie powstał krater o średnicy około 80 cm.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Śledztwo w sprawie prowadził zespół pod bezpośrednim kierownictwem ówczesnego szefa białoruskiego KGB Wadima Zajcewa z paragrafu o terroryzmie. Wspierali ich oficerowie rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa. W białoruskich mediach pojawiły się wówczas także informacje o wsparciu oficerów izraelskich służb specjalnych.

W ciągu doby zatrzymano jednego z podejrzanych o współuczestnictwo w zorganizowaniu zamachu, a kolejnej nocy dwóch głównych podejrzanych, w tym bezpośredniego wykonawcę. Śledczy twierdzili, że tak szybkie zatrzymanie zapobiegło kolejnym trzem zamachom terrorystycznym.

Głównymi podejrzanymi okazali się 25-letni witebszczanie – tokarz Dmitrij Konowałow i elektryk Władysław Kowaliow. Śledczy połączyli zatrzymanych z dwiema innymi eksplozjami do jakich doszło w Witebsku w 2005 r. i Mińsku w roku 2008.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W śledztwie główny oskarżony – Dmitrij Konował przyznał się, że sam konstruował bombę według instrukcji jaką znalazł w internecie, sam umieścił ją na stacji metra i sam ją zdetonował. Jak powiedział śledczym, jego celem była „destabilizacja sytuacji na Białorusi”. Przed sądem odmówił składania zeznań. Kowaliow twierdził, że zeznania w śledztwie, w którym przyznał się do współudziału w zamachu, zostały wymuszone pod presją śledczych. Adwokaci twierdzili, że sprawa jest machinacją służb, a nagrania monitoringu w metrze zostały sfabrykowane. Poglądy takie wyrażała wówczas także część opozycyjnych wobec władz publicystów.

30 listopada sąd orzekł wobec oskarżonych karę śmierci, o którą wnioskował prokurator. 17 marca 2012 r. poinformowano oficjalnie o wykonaniu wyroków wobec obydwu skazanych.

news.tut.by/naviny.by/kresy.pl

 

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz