Język wilamowski przetrwał 800 lat – dziś znów wraca do życia

Wymysiöeryś, czyli język wilamowski, to jeden z najbardziej niezwykłych fenomenów językowych w Europie. Jest używany wyłącznie w jednym miejscu – w liczących niespełna trzy tysiące mieszkańców Wilamowicach koło Bielska-Białej.

Choć jego historia sięga XIII wieku, jeszcze niedawno wydawało się, że zniknie bezpowrotnie. Dziś jednak język ten wraca do życia dzięki pasji i determinacji jego ostatnich użytkowników oraz młodych entuzjastów.

Ten język pamięta najazdy Tatarskie

Korzenie języka wilamowskiego wiążą się z falą osadnictwa, jaka napłynęła do Małopolski po najazdach mongolskich. Na te tereny sprowadzono osadników z zachodniej Europy – z Flandrii, Fryzji, Alzacji, Szkocji i Niemiec – którzy odbudowywali zniszczone wsie. Jedną z nich były właśnie Wilamowice.

Mieszkańcy tej miejscowości, zwani Wilamowianami, przez stulecia pielęgnowali odrębność kulturową, dbali o czystość języka i zawierali małżeństwa w obrębie własnej społeczności. Dzięki temu ich mowa – etnolekt germański – przetrwała w niemal niezmienionej formie przez ponad osiem wieków.

Wśród mieszkańców miasteczka silnie zakorzeniona jest legenda przypisująca im korzenie flamandzkie czy holenderskie. Według językoznawców język wilamowski wywodzi się z grupy wschodniośrodkowoniemieckiej, ale przez wieki czerpał z polszczyzny. W jego słownictwie i gramatyce można znaleźć wiele wpływów słowiańskich, a współcześnie badacze określają go jako „język germańsko-słowiański”. Wilamowski nie jest zrozumiały dla Niemców, a jego użytkownicy nigdy nie identyfikowali się jako Niemcy. Zachowali własną pisownię i tradycję literacką.

Mowa wilamowian, mimo długiego sąsiedztwa z polszczyzną, nie jest także zrozumiała dla Polaków. Na przykład „Güter mügja” to „Dzień dobry”, „Ziöe dos pönyś” to „Powiedz to po polsku”, a „Ejs ej ȧ Wymysiöejer” – „On jest Wilamowianinem”.

Najtrudniej było po 1945 roku

W okresie międzywojennym Wilamowianie powszechnie posługiwali się trzema językami – wilamowskim w domu, niemieckim w urzędach i polskim w szkole. W czasie II wojny światowej Niemcy, którzy okupowali tereny Wilamowic, zauważyli podobieństwo języka wilamowskiego do niemieckiego i rozpoczęli akcję wpisywania miejscowej ludności na volkslistę.

Po II wojnie światowej świat Wilamowian runął. Władze komunistyczne uznały język i stroje wilamowskie za „niemieckie”, co oznaczało represje. W 1945 roku ogłoszono zakaz używania języka i noszenia tradycyjnych ubrań. Kobiety, które łamały zakaz, publicznie rozbierano, a stroje palono. Wielu Wilamowian trafiło do obozów lub na Syberię, a trauma sprawiła, że rodzice przestali przekazywać język dzieciom. Po 1956 roku represje się zmniejszyły, ale tradycja i ciągłość przekazu zostały osłabione.

Zaczyna się odrodzenie

Do lat 90. XX wieku wilamowski wydawał się skazany na zagładę – mówiło nim zaledwie kilkadziesiąt osób w bardzo podeszłym wieku. Najważniejszą postacią odrodzenia stał się dr Tymoteusz Król (Tiöma fum Dökter), slawista i folklorysta z PAN, który już jako dziecko rozmawiał po wilamowsku ze swoją babcią. Dzięki pracy Króla i jego współpracowników powstały słowniki, podręczniki i ponad dwa tysiące godzin nagrań rozmów z rdzennymi użytkownikami.

Ujednolicono ortografię języka, a w kolejnych latach przetłumaczono na niego „Małego Księcia” i „Hobbita”. Wilamowski można dziś usłyszeć nie tylko na scenie lokalnego teatru czy w szkole podstawowej, lecz także w mediach społecznościowych. Powstały też rozmówki i kursy online, dzięki czemu języka uczą się również osoby spoza Wilamowic.

Użytkowników jest kilkuset

Jak szacuje dyrektorka Muzeum Kultury Wilamowskiej Justyna Majerska-Sznajder, obecnie po wilamowsku od urodzenia mówi jeszcze około 10 osób w wieku powyżej 90 lat, a kolejne 15–20 osób posługuje się nim płynnie, choć nauczyło się go już współcześnie. Kilkaset osób zna podstawy języka lub używa go w ograniczonym zakresie.

– Nie chodzi o to, by wszyscy Wilamowianie mówili po wilamowsku, lecz by zachować ciągłość języka – mówi „Dziennikowi Zachodniemu” dr Król. Dzięki niemu i młodym aktywistom ta ciągłość została utrzymana. W 2024 roku w Wilamowicach otwarto Muzeum Kultury Wilamowskiej (Müzeum fu Wymysiöejer Kultür), w którym wszystkie opisy ekspozycji są dwujęzyczne: po polsku i po wilamowsku.

Mimo że UNESCO wciąż klasyfikuje Wymysiöeryś jako język „poważnie zagrożony wymarciem”, jego obecne odrodzenie stanowi jeden z najbardziej spektakularnych przykładów rewitalizacji języka w Europie. W małym miasteczku, w cieniu Beskidów, żyje dziś wspólnota, która mówi głosem swoich przodków sprzed ośmiuset lat.

Na razie nie będzie językiem regionalnym

Jak informowaliśmy wczoraj, Karol Nawrocki odmówił podpisania ustawy z dnia 12 września 2025 roku, która nowelizowała ustawę o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, a także niektóre inne akty prawne. Projekt przewidywał formalne uznanie etnolektu wilamowskiego za język regionalny.

W oświadczeniu Kancelarii Prezydenta wskazano, że głowa państwa docenia każdy przejaw lokalnego patriotyzmu i troski o zachowanie dziedzictwa kulturowego przodków, jednak decyzja o przyznaniu statusu języka regionalnego nie może mieć charakteru uznaniowego ani politycznego. Jak zaznaczono, kwestie tego rodzaju powinny być rozstrzygane na podstawie kryteriów naukowych i lingwistycznych określonych w obowiązujących przepisach. Prezydent skierował ustawę do ponownego rozpatrzenia przez Sejm.

Kresy.pl / Dziennik Zachodni / Muzeum Kultury Wilamowskiej

Czytaj też: Żmudzki niedźwiedź się budzi

 

Tagi: , ,
forma płatności