Żmudzki niedźwiedź się budzi

Na Litwie zaczynają odzywać się głosy, że krzepnący ruch żmudzki to polska intryga.

Żmudzini w swojej działalności nawiązują bowiem do polskich Kaszubów, kontakty z którymi zawarli za pośrednictwem znanego na Litwie polskiego dyplomaty, nie pełniącego już misji w Wilnie. Od tego czasu ruch żmudzki wzmocnił się na tyle, że nie można postrzegać go w kategoriach folkloru, czy groteski. Żmudzini założyli własne ugrupowanie „Partię Żmudzinów”, która dąży do powstania Regionu Żmudzkiego. Chce ono, by na obszarze tym język żmudzki miał status oficjalny, a Żmudzini mieli prawo deklarowania swojej narodowości. Partia ta liczy 1100 członków, co jak na litewskie standardy nie jest liczbą małą. Władze litewskie odmawiają Żmudzinom prawnego uznania ich narodowości. Budzi to ich opory i protesty. Niektórzy idą do sądu, by zaskarżyć decyzję Urzędu Stanu Cywilnego, który odrzucił prośbę o uznanie do za Żmudzina.



Według przewodniczącego „Partii Żmudzinów” Egidijusa Skarbalisa , odmowy uznania narodowości żmudzkiej są brutalnym łamaniem litewskiej Konstytucji., Twierdzi on, że Żmudzini stanowią około jednej trzeciej mieszkańców Litwy i nie mogą być dyskryminowani.

Niedawno Rada Samorządu Rejonu Skuodaskiego na Żmudzi postanowiła działać metodą faktów dokonanych i zdecydowała, że wszystkie jej posiedzenia będą odbywały się w języku żmudzkim. Litwini będący radnymi mają korzystać z tłumaczy. Dla nich bowiem żmudzki jest całkowicie niezrozumiały.

Od pewnego czasu Żmudzini wydają też własne paszporty i posługują się własnym herbem, którym jest niedźwiedź.

Liderzy Żmudzinów nie ukrywają, że wzorem do naśladowania są dla nich polscy Kaszubi, którzy wywalczyli prawo używania swego języka podczas oficjalnych imprez i stopniowo wprowadzają go do szkół.

(Kurier Wileński)/(mak)/Kresy.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz