Zbiegły na Białoruś dezerter z Wojska Polskiego Emil Czeczko twierdzi, że rozstrzeliwał dziennie około 20 migrantów.

Przebywający na Białorusi Emil Czeczko wystąpił w czwartek na trzygodzinnej konferencji prasowej, na której opowiadał o szczegółach rzekomych zabójstw, jakich mieli dokonywać na migrantach latem ub. roku polscy mundurowi, w tym on.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6489 PLN    (29.49%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Białoruski portal Zerkalo.io podaje, że konferencję Czeczki zorganizowało prołukaszenkowskie Centrum „Sistiemnaja Prawozaszczita”.

Dezerter opowiadał na konferencji, że służbę wojskową na granicy polsko-białoruskiej rozpoczął 6 czerwca ub. roku. Według niego dwa pierwsze dni przebiegły spokojnie. Twierdził przy tym, że żołnierze pili piwo, które kupili im strażnicy graniczni. 8 czerwca rzekomo był świadkiem, jak podczas patrolowania terenu funkcjonariusz kontrwywiadu zastrzelił migranta, którego kazał zakopać Czeczce i drugiemu żołnierzowi.

Od 9 do 18 czerwca, według jego słów, wraz z drugim żołnierzem miał uczestniczyć w rozstrzeliwaniu w lesie grup migrantów nad wykopanymi wcześniej dołami. Twierdził, że zmuszali ich do tego strażnicy graniczni, grożąc bronią. Codziennie jakoby rozstrzeliwał po około dwadzieścia osób, podobnie jak jego kolega – w sumie we dwóch mieli zabić około 200 ludzi. Sugerował, że zabitych mogło być więcej, nawet 700, sądząc po wielkości dołów, które jakoby mieściły po około 60-70 trupów.

Czeczko twierdzi, że rzekomo kilkakrotnie próbował porozmawiać o zaistniałej sytuacji z dowódcami, ale oni nie chcieli go słuchać. „Powiedziano nam, że żadnych dokumentów nie będziemy podpisywać, ale ciągle dawano do zrozumienia, że ​​nie warto mówić o tym, co działo się na granicy” – mówił.

Pytany o plany na przyszłość powiedział, że zamierza znaleźć pracę i „żyć jak człowiek”. Zaznaczał, że nie zamierza pracować jako żołnierz.

Emil Czeczko to polski żołnierz z 11 Mazurskiego Pułku Artylerii, który pełnił służbę w rejonie granicy z Białorusią. W grudniu ub. roku zbiegł na Białoruś i według białoruskich mediów poprosił o azyl polityczny „w związku z brakiem zgody na prowadzoną przez Polskę politykę odnośnie kryzysu migracyjnego i praktykę nieludzkiego traktowania uchodźców”. Państwowe media białoruskie zaprezentowały jego wypowiedzi, w których mówił o tym, jakoby polscy żołnierze i funkcjonariusze strzeżący granicy z Białorusią, strzelali do nielegalnych imigrantów i pomagających im wolontariuszy.

Minister obrony Mariusz Błaszczak zamieścił w tej sprawie wpis na Twitterze: Żołnierz, który wczoraj zaginął miał poważne kłopoty z prawem i złożył wypowiedzenie z wojska. Nigdy nie powinien zostać skierowany do służby na granicę. Zażądałem wyjaśnień, kto za to odpowiada”.

Pod koniec roku Emil Czeczko został prawomocnie skazany na 6 miesięcy ograniczenia wolności za znęcanie się nad matką. Prokuratura ściga go obecnie za dezercję.

CZYTAJ TAKŻE: Emil Cz. szpiegiem lub informatorem białoruskich służb? Media: to najpoważniejszy wątek

Kresy.pl / news.zerkalo.io

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz