Około 10 000 Czechów zebrało się w czwartek przeciwko prezydentowi Milosowi Zemanowi w centrum Pragi, wzywając do jego usunięcia ze stanowiska za jego „prorosyjskie poglądy” – poinformował portal Prague Morning.

Jak poinformował Prague Morning, około 10 000 Czechów zebrało się w czwartek przeciwko prezydentowi Milosowi Zemanowi w centrum Pragi, wzywając do jego usunięcia ze stanowiska za jego „prorosyjskie poglądy”.

Wiec na Placu Wacława był następstwem sugestii Zemana, że Rosja niekoniecznie stoi za wybuchem składu amunicji w Czechach w 2014 roku, który zabił dwie osoby i wywołał spór między Pragą a Moskwą.

Protestujący wezwali polityków do złożenia pozwu konstytucyjnego przeciwko Zemanowi za zdradę, który miałby go usunąć z urzędu. Pikiety miały miejsce w całym kraju.

„Musimy ponownie powiedzieć „nie” wpływowi prezydenta Zemana na stosunek naszego kraju do Rosji” – powiedziała Hana Strasakowa, rzeczniczka grupy Milion Moments, która zorganizowała protestującą policję, szacowaną na 10 000 osób. „Poprośmy o pozew konstytucyjny przeciwko prezydentowi Zemanowi za zdradę”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Jak informowaliśmy na naszym portalu, skrytykował on decyzję władz Rosji o wydaleniu czeskich dyplomatów – „Tych 20 ludzi, których wydaliła strona rosyjska, nie zrobiło Rosji nic złego, dlatego nie było żadnej podstawy dla wydalenia”.

„I jest to przykład tego, co ja nazywam <<kanibalizmem ambasad>>, który może prowadzić to tego, że nam w rzeczywistości pozostaną tylko ambasador i szofer. Ta reakcja strony rosyjskiej zraniła mnie.” – stwierdził Zeman.

Wcześniej prezydent udzielił wywiadu czeskiej telewizji. Stwierdził on, że miejscowa Służba Bezpieczeństwa i Informacji nie przedstawiła dowodów na to, że dwóch agentów rosyjskiego wywiadu wojskowego oskarżonych o sabotaż na składzie amunicji w Vrbeticach dostało się na jego obszar. Zeman pozwolił sobie przy tym na rozważania, że mogli oni korzystać ze wsparcia osoby trzeciej.

Czeski prezydent poinformował, że w ramach śledztwa jest druga wersja zdarzenia, która wiąże wybuch z 2014 r. nie z działaniem rosyjskich agentów lecz z nieostrożnym obchodzeniem się z materiałami wybuchowymi przez pracowników składu.

„Zgadzam się, że prezydent kwestionuje konkluzje tajnych służb” – powiedział portalowi Respekt poseł Pavel Růžička z rządzącej partii ANO. Jak dodał – „Pan prezydent napomyka o informacjach niejawnych, ale nie podaje ich w całości.”

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Według czeskiej służby specjalnej, której raport przedstawił premier Czech, jednostka specjalna nr 29155 rosyjskiego wywiadu wojskowego była „zaangażowana” w przeprowadzenie aktu sabotażu w składzie amunicji w Vrbieticach. Kolejno 16 października 2014 r. doszło tam do wybuchów. Zginęły w nim dwie osoby. Według czeskich śledczych za wybuchem stali rosyjscy agenci Anatolij Czepiga, który przybył do Czech z fałszywym paszportem na nazwisko Rusłana Boszyrowa i Alexandr Miszkin – jako Aleksandr Pietrow. Czepiga i Miszkin to oficerowi zaangażowani w operację zamachu na Siergiej Skripala z 2018 r., który przeprowadzono na terytorium Wielkiej Brytanii.

Kresy.pl/Prague Morning

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz