Europie nie grozi obecnie zmasowany rosyjski atak na skalę inwazji na Ukrainę, ale bardziej prawdopodobna jest próba uderzenia w jedno z państw NATO, najpewniej w regionie bałtyckim — ocenił szef czeskiego kontrwywiadu BIS gen. Michal Koudelka.
Koudelka mówił o tym w poniedziałek podczas konferencji poświęconej bezpieczeństwu, zorganizowanej w Izbie Poselskiej czeskiego parlamentu. Jak podkreślił, celem takiego działania Moskwy mogłoby być sprawdzenie, jak szybko i jak stanowczo zareaguje Sojusz Północnoatlantycki.
„Nie sądzę, aby w najbliższym czasie groził nam tak masowy atak jak na Ukrainie, ale znacznie bardziej prawdopodobna jest próba Rosji zaatakowania jednego z państw członkowskich NATO, na przykład w krajach bałtyckich, w celu przetestowania szybkości i twardości reakcji Sojuszu” — powiedział szef BIS.
Według Koudelki państwa zachodnie nie powinny zbyt łatwo wierzyć rosyjskim obietnicom, ale nie powinny też nadmiernie ulegać rosyjskim groźbom. Jak zaznaczył, Zachód powinien oceniać sytuację „z odwagą i chłodną głową”.
Szef czeskiego kontrwywiadu przekonywał, że konieczne jest jednoznaczne deklarowanie jedności i gotowości do obrony. „Musimy bezwarunkowo zadeklarować jedność i determinację do obrony, bo to jedyny sposób, aby odwieść rosyjskiego agresora od tej bardzo niebezpiecznej przygody” — stwierdził.
Zobacz: Szef estońskiego wywiadu: Rosja może utracić zdolność negocjowania z pozycji siły
Koudelka ocenił, że Rosja, podobnie jak wcześniej Związek Sowiecki, dąży do realizacji swoich celów bez względu na ofiary wśród własnych obywateli, sojuszników czy przeciwników.
„Musimy sobie uświadomić, że od wielu lat sowieckie i rosyjskie służby wywiadowcze badają państwa zachodnie, słabości naszego systemu demokratycznego i są gotowe uderzyć dokładnie tam, gdzie efekt będzie największy” — powiedział.
Według szefa BIS Rosja nie jest wystarczająco silna, by pokonać Zachód militarnie lub gospodarczo, dlatego stara się go dzielić i osłabiać. „Nie możemy pozwolić się podzielić, przeciwnie — musimy działać wspólnie, z maksymalną twardością i siłą, ponieważ Rosja rozumie właśnie tylko siłę. Musimy nauczyć się wyznaczać jasne i nieprzekraczalne czerwone linie oraz nalegać na ich przestrzeganie” — dodał.
Koudelka pozytywnie ocenił działania wcześniejszych czeskich rządów Andreja Babiša i Petra Fiali, które doprowadziły do ograniczenia liczby rosyjskich funkcjonariuszy wywiadu działających w Czechach pod przykryciem dyplomatycznym. Jak stwierdził, decyzje te „oznaczały zasadnicze zwiększenie naszego bezpieczeństwa”, a oba rządy stały się przez to celem silnych ataków dezinformacyjnych prowadzonych przez prorosyjskie portale i „rosyjską piątą kolumnę” w Czechach.
Szef kontrwywiadu za „niewiarygodne” uznał utrzymujące się kwestionowanie udziału rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU w wybuchach w składach amunicji we Vrběticach. Wskazał, że wojna hybrydowa obejmuje także ataki na ukraińskich uchodźców i podważanie sensu sankcji wobec Rosji. Jej celem ma być polaryzowanie społeczeństwa oraz osłabianie zaufania do demokracji i instytucji państwowych.
Koudelka mówił też, że Rosja grozi bezpośrednimi atakami, wysyła terrorystów, których celem jest sianie strachu i niepewności oraz podpalanie mienia. „I ci ludzie mówią nam, że najlepiej nie przygotowywać się do obrony kraju, spuścić głowę i się podporządkować” — powiedział.
Szef BIS odniósł się również do rosyjskiego ataku na ukraińskie miasta przeprowadzonego w weekend. Nazwał go barbarzyńskim i ocenił, że ponownie pokazał, do czego zdolni są Rosjanie. „Znów wyraźnie pokazał, do czego Rosjanie są zdolni, jak gardzą życiem cywilów i jak zachowywaliby się u nas, gdyby dostali taką możliwość” — stwierdził.
Zobacz: Praga planuje ograniczyć wydatki na armię. Politico ostrzega przed napięciami w NATO
ceskenoviny.cz / Kresy.pl





























