
Szef estońskiego wywiadu: Rosja może utracić zdolność negocjowania z pozycji siły
/0 Komentarze/w bezpieczeństwo i obrona, Estonia, Rosja, Ukraina, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiRosja ponosi na Ukrainie większe straty osobowe, niż jest w stanie uzupełniać w obecnych warunkach — ocenił szef estońskiego wywiadu zagranicznego Kaupo Rosin w rozmowie z CNN. Według niego w ciągu kilku miesięcy Moskwa może utracić możliwość prowadzenia rozmów z pozycji siły.
W czwartek Rosin, dyrektor generalny Estońskiej Służby Wywiadu Zagranicznego, mówił o sytuacji Rosji w kontekście wojny na Ukrainie oraz spotkania ministrów spraw zagranicznych państw NATO w Szwecji. Według CNN jednym z tematów rozmów w Sojuszu są obawy dotyczące dalszego przebiegu wojny oraz oczekiwania USA, by europejscy sojusznicy w większym stopniu odpowiadali za własną obronę.
„To, co zauważyliśmy w Rosji, to niewielka zmiana ogólnego nastroju. Nie słyszę już mówienia o całkowitym zwycięstwie. Ludzie dostrzegają, że sytuacja na ukraińskim polu walki nie układa się zbyt dobrze dla Rosjan” — powiedział Rosin.
Szef estońskiego wywiadu ocenił, że Rosja może zbliżać się do momentu, w którym jej pozycja negocjacyjna wyraźnie osłabnie. „Prawdopodobnie jesteśmy teraz w punkcie, w którym Rosjanie za cztery czy pięć miesięcy mogą nie być już w stanie negocjować z pozycji siły” — stwierdził.
Rosin wskazał, że rosyjskie siły zbrojne mają problem z uzupełnianiem strat. „Tracą na polu bitwy więcej ludzi, niż są w stanie zwerbować w obecnych okolicznościach” — powiedział. Dodał, że jeśli Moskwa chciałaby doprowadzić do eskalacji wojny na Ukrainie, potrzebowałaby znacznie większych zasobów ludzkich.
Według szefa estońskiego wywiadu jedynym realnym sposobem zwiększenia liczby żołnierzy byłaby częściowa lub inna forma przymusowej mobilizacji. Rosin przyznał, że Rosja technicznie mogłaby przeprowadzić taki ruch, podobnie jak we wrześniu 2022 roku, ale wiązałoby się to z ryzykiem wewnętrznej destabilizacji.
„To stworzyłoby dodatkowe ryzyko dla wewnętrznej stabilności Kremla. A wiemy, że oni bardzo obawiają się o stabilność wewnętrzną” — podkreślił.
Przeczytaj: Ukraina chce pilnych posiedzeń ONZ i OBWE po rosyjskim ataku na Kijów
Zobacz: Rosja uderzyła w Ukrainę czterema rodzajami pocisków
Rosin mówił również o skutkach wojny dla rosyjskiego społeczeństwa. Jak zaznaczył, Rosja już mierzy się z poważną luką między zapotrzebowaniem na pracowników a dostępnością siły roboczej. Wskazał też na konsekwencje powrotu zdemobilizowanych żołnierzy do kraju.
„To, co ci ludzie przynoszą z powrotem do domu, to przemoc, niestabilność, problemy psychologiczne i przestępczość. To już ma wpływ na rosyjskie społeczeństwo” — powiedział.
Szef estońskiego wywiadu zastrzegł, że obecnie nie spodziewa się ulicznej rewolucji w Rosji. Dodał jednak, że systemy tego typu mogą być wewnętrznie słabsze, niż wynikałoby to z zewnętrznych pozorów.
„Naprawdę nie widzę w tym momencie ulicznej rewolucji. Ale czasem takie systemy są w środku bardzo puste. I jeśli coś się wydarzy, stanie się to bardzo szybko, a my wszyscy będziemy zaskoczeni” — stwierdził Rosin.
Czytaj także: Ukraina uderzyła w rosyjski terminal naftowy i okręty w Noworosyjsku





























