Redakcja Polskiego Radia informując o wizycie białoruskiej opozycjonistki, Switłany Tichanowskiej w miejscu pochówku Wincentego Kalinowskiego określiła go mianem „białoruskiego bohatera narodowego”, powielając tym samym narrację m.in. białoruskich środowisk narodowych.

W sobotę Polskie Radio zamieściło na swoim oficjalnym serwisie internetowym artykuł, dotyczący sytuacji na Białorusi w kolejnym dniu protestów tamtejszej opozycji oraz aktualnych działań Switłany Tichanowskiej, głównej liderki i „twarzy” białoruskiego ruchu opozycyjnego. Poinformowano m.in. jej odwiedzinach przy grobie Wincentego Kalinowskiego, jednego z przywódców powstania styczniowego na Litwie, pochowanego w Wilnie. Redakcja Polskiego radia określiła go mianem „białoruskiego bohatera narodowego”.

„Tymczasem w Wilnie Swiatłana Cichanouska złożyła kwiaty przy grobie powstańca styczniowego, białoruskiego bohatera Konstantego Kalinowskiego, który spoczywa w kaplicy na Cmentarzu na Rossie” – czytamy na stronie Polskiego Radia.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„W nagraniu opublikowanym w sieciach społecznościowych przytoczyła słowa Kalinowskiego, że to „nie ludzie są dla rządu, ale rząd dla ludzi”. Zaznaczyła, że ich sens jest jeszcze bardziej aktualny niż kiedykolwiek. – Walczył o wolność ludzi, a teraz my z wami kontynuujemy jego dzieło. Tylko razem możemy zbudować kraj do życia – oświadczyła liderka białoruskiej opozycji” – napisano w artykule. Dalej przypomniano, że „szczątki przywódców powstania styczniowego na Litwie, Konstantego Kalinowskiego i Zygmunta Sierakowskiego oraz innych uczestników zrywu odnalezione zostały trzy lata temu na wileńskiej Górze Zamkowej”, zaś w ubiegłym roku odbył się ich uroczysty pogrzeb, z udziałem prezydentów Polski i Litwy. W żadnym miejscu artykułu nie określono Kalinowskiego, ani też Sierakowskiego, jako Polaków lub polskich bohaterów.

Ponadto, relację o tej samej treści, włącznie z określeniem polskiego powstańca mianem „białoruskiego bohatera”, wyemitowano na antenie Polskiego Radia. Autorem tego materiału jest Kamil Zalewski.

PRZECZYTAJ: Kogo prowokuje polskość Wincentego Kalinowskiego?

Białoruskie środowiska narodowe oraz większość białoruskich historyków przedstawia Kalinowskiego jako narodowego Białorusina walczącego o naród i państwo białoruskie. Jak pisaliśmy, w kręgach białoruskiej inteligencji, szczególnie osób związanych z opozycją, Kalinowskiego określa się mianem Białorusina, próbując zanegować jego polskość i fakt, że był przywódcą polskiego zrywu narodowego, którego celem było odzyskanie przez Polskę niepodległości z Grodzieńszczyzną w składzie. Na tego rodzaju narrację odpowiedzieli niedawno polscy działacze z Grodzieńszczyzny publikując artykuł przywołujący historyczne źródła ukazujące polskość Kalinowskiego.

PRZECZYTAJ: Według publicysty historycznego Biełsatu przywódca powstania styczniowego nie był Polakiem lecz Białorusinem

Czytaj także: Białoruski działacz krytykuje prezydenta Polski, że nie opisał Kalinowskiego w kategoriach Białorusina

W tę retoryką w ostatnich latach wpisuje się część mediów w Polsce, jak również przedstawiciele polskich władz, na czele z prezydentem Andrzejem Dudą. W listopadzie 2019 roku przy okazji uroczystości pogrzebowej powstańców styczniowych na wileńskiej Rossie, prezydent odnosząc się do pytania dziennikarza stacji TV Biełsat powiedział, że bardzo cieszy go to, iż Białorusini uważają Wincentego Konstantego Kalinowskiego za swojego bohatera narodowego.

– Bardzo się cieszę, że Białorusini uważają pana Kalinowskiego za swojego bohatera – odpowiedział prezydent Andrzej Duda. – To bardzo dobrze. Ale my wszystkich tych bohaterów uważamy za swoich bohaterów. To byli nasi bohaterowie, to byli wspólni bohaterowie – dodał Duda. Mówił też, że nie dyskutuje się, czy Adam Mickiewicz był poetą polskim czy litewskim, bo był „naszym poetą”. – Dzisiaj patrzymy na to wspólnie. Myślę, że na tamtych bohaterów powstania styczniowego też tak trzeba spojrzeć.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Litewski prezydent Gitanas Nauseda powiedział, że całkowicie zgadza się ze stanowiskiem wyrażonym przez Andrzeja Dudę. Zaznaczył też, że „powstanie styczniowe nie było powstaniem jednego czy dwóch narodów, lecz stanowiło ważne wydarzenie dla wielu narodów”.

Przypomnijmy, że stacja Biełsat, finansowana z pieniędzy polskiego podatnika, od lat konsekwentnie promuje narrację, w której podważa się charakter powstania styczniowego jako polskiego zrywu narodowego i wyzwoleńczego, a także neguje polskość wielu jego uczestników i przywódców, w tym m.in. Kalinowskiego. Narracja ta jest zbieżna z tą, jako prezentują środowiska opozycji narodowej na Białorusi, a częściowo również władze w Mińsku.

Przeczytaj: Biełsat krytykuje usunięcie białoruskich obiektów fałszujących pamięć o powstaniu styczniowym

Podczas samego uroczystego pogrzebu prezydent Duda nazwał Wincentego Konstantego Kalinowskiego, którego również w piątek uhonorowano i pogrzebano, „przywódcą powstańczej Grodzieńszczyzny” i „budzicielem ludu białoruskiego do wspólnej z Polakami i Litwinami walki o zrzucenie moskiewskiego jarzma”.

Dodajmy, że jeszcze przed uroczystościami, w liście do litewskich władz przedstawiciele białoruskiej inteligencji prosili o możliwość pochowania szczątków Kalinowskiego na Białorusi, jako swojego bohatera narodowego. Wśród sygnatariuszy listu były osoby negujące polski charakter powstania i twierdzące, że Wincenty Kalinowski był Białorusinem, m.in. historyk Alaksandr Kraucewicz czy Eduard Palczys, białoruski nacjonalistyczny publicysta historyczny.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przypomnijmy, że na portalu Programu dla Zagranicy Polskiego Radia niejednokrotnie ukazywały się sformułowania oraz całe teksty o charakterze antypolskim. Między innymi Polaków oddających hołd Orlętom Lwowskim i upamiętniających początki polskiej piłki we Lwowie nazwano „prowokatorami”, a ich działania „prowokacjami”. Ich autorem był Taras Andruchowycz, dziennikarz sekcji ukraińskiej PR i syn czołowego ukraińskiego pisarza Jurija Andruchowycza. O jego przyszłość w Polskim Radiu martwi się Ołeksandr Zinczenko, były wiceszef Ukraińskiego IPN i współpracownik Wołodymyra Wjatrowycza. Jako dziennikarz Redakcji Ukraińskiej Polskiego Radia, Taras Andruchowycz był autorem artykułu z 2016 roku, w którym dopuszczono się poważnej manipulacji. Przytoczono w nim wyrwany z kontekstu „cytat” obecnego szefa KPRM, a wówczas posła PiS Michała Dworczyka, według którego polityk ten miał w rozmowie z Radiową Jedynką obiecać „zamknięcie tematu tragedii wołyńskiej”.

Czytaj także: Ukraińska sekcja Polskiego Radia nazwała polskich kibiców „prowokatorami”

polskieradio.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    gotan :

    no i masz babo placek…..takie pierdoły wychodzą z Polski, gdzie neguje się polskość Kalinowskiego tak, jak T.Kościuszkę. którego Białorusini podają za swojego. To charakterystyczne, ze narody, które dopiero co odzyskały swoją tożsamość na siłę przyklejają sie do nieswoich bohaterów. Dwa tygodnie temu przeczytałem w jednej z książek o geografii Polski, iż „Brama Przemyska” znajduje się na terenie Ukrainy…Takie bzdety wypisują znawcy geografii i historii w polskich książkach dla młodzieży…A Ministerstwo Edukacji milczy w najlepsze.. Czyżby to jeszcze robota Gowina?..