Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał rację grupie Czeczenów, którzy zaskarżyli Polskę za to, że Straż Graniczna kilkadziesiąt razy odmówiła im możliwości złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. Polski rząd musi zapłacić każdemu z nich po 34 tys. euro.

W czwartek Europejski Trybunał Praw Człowieka zdecydował, że Polska, odmawiając przyjęcia grupy uchodźców z Czeczenii, naruszyła szereg przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Jak podano, dotyczy to m.in. zakazu nieludzkiego traktowania, braku skutecznego środka odwoławczego oraz naruszenia prawa do skargi indywidualnej. Trybunał orzekł, że w związku z tym polski rząd musi zapłacić każdemu Czeczenowi po 34 tys. euro odszkodowania.

Sprawę opisała na portalu społecznościowym adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram, która zajmowała się sprawą Czeczenów, którzy złożyli skargę. Byli oni wśród osób, którym 17 marca br. na wsparcia prawnego na przejściu granicznym w Terespolu udzieliła grupa adwokatów. Wówczas wjazdu do Polski odmówiono grupie ponad 50 osób z Czeczenii, którzy twierdzili, że uciekają przed prześladowaniami i torturami.

 

Gregorczyk-Abram poinformowała też, że Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał zastosowanie środka tymczasowego, zakazując polskim władzom odesłania Czeczenów z powrotem na Białoruś. „Jednak rząd zignorował to zarządzenie – to była sytuacja bez precedensu. Kolejne, podjęte później, próby złożenia wniosku o ochronę międzynarodową również zakończyły się niepowodzeniem” – napisała. Czwartkowy wyrok wiąże się m.in. z tym, że rząd PiS zignorował te środki tymczasowe.

Według oficjalnych danych przekazanych portalowi Onet.pl przez Straż Graniczną, od 15 marca do 20 kwietnia, czyli w czasie obowiązującego zamknięcia granic, deportowano 55 osób, w tym 13 obywateli Rosji. Portal przypuszcza, że mogło tu chodzić o osoby pochodzenia czeczeńskiego, „którym od lat Polska notorycznie odmawia prawa do ochrony”. Choć w czasie, gdy granice kraju były zamknięte, składano wnioski o azyl, to nie było przypadku, by występowano o taki wniosek na granicy. Onet twierdzi też, że w Brześciu było widać, „jak państwo polskie łamie prawo międzynarodowe, stosując tzw. push-back, czyli odpychanie ludzi od granicy (…)”.

Proimigracyjne organizacje pozarządowe, które oficjalnie twierdzą, że walczą o prawa uchodźców, skarżą się na utrudniony dostęp do informacji. Według opracowywanych przez te organizacje raportów, sytuacja w Czeczenii nadal zagraża bezpieczeństwu jej mieszkańców. Onet pisze, że „szczególnie narażone są kobiety, osoby LGBT czy przedstawiciele opozycji”, którym grożą m.in. tortury. Przekonują, że odsyłanie Czeczenów do Rosji nie gwarantuje im bezpieczeństwa, ale polskie władze nie uznają takich argumentów za przekonujące.

Onet.pl już wcześniej pisał jednak, że „większość Czeczenów, którym uda się przekroczyć granicę, nie czeka na rozpatrzenie wniosku a jedzie dalej, na Zachód”. Portal przyznał też, że „to sprawia, że wiarygodność tej grupy etnicznej maleje”.

PRZECZYTAJ: PiS kłamie – rząd zupełnie nie kontroluje imigracji do Polski

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W kwietniu 2018 roku pisaliśmy, że Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał Polsce wypłacenie czeczeńskiej rodzinie odszkodowania w kwocie 12 tys. euro. Uznano, że umieszczenie jej w zamkniętym ośrodku dla cudzoziemców, w związku z ryzykiem ich ucieczki, stanowiło naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Wówczas pisaliśmy też, że jak wynikało z danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców., w Polsce zarejestrowanych było w tamtym czasie ok. 3 tysiące uchodźców. Najliczniejszą grupą spośród nich byli Czeczeni, a dokładniej obywatele rosyjscy narodowości czeczeńskiej. Stanowili oni mniej więcej trzy czwarte wszystkich osób przyjeżdżających do Polski i starających się o uzyskanie statusu uchodźcy.

Przeczytaj: Urząd ds. Cudzoziemców: O ochronę w Polsce najczęściej starają się Rosjanie

Czeczeni nie są jednak skorzy do tego, by pozostać w Polsce jako uchodźcy. Nasz kraj zwykle jest dla nich tylko „stacją pośrednią”. Choć to głównie oni proszą Polskę o pomoc, to jak wynika z danych rządowych, po przyznaniu statusu uchodźcy zazwyczaj od razu wyjeżdżają na Zachód – przede wszystkim do Niemiec, które patrzą na to bardzo krytycznie. Zdecydowana większość migrantów trafiających do Unii przez Polskę nie chce w niej zostać, tylko dostać się na Zachód. Tak postępuje ok. 80 proc. Czeczenów i niemal wszyscy Tadżykowie.

Wcześniej informowaliśmy również, Niemcy i inne kraje UE chcą deportować do Polski 16 tys. imigrantów. W pierwszym półroczu 2017 roku do Polski deportowano ponad 700 cudzoziemców, głównie Czeczenów, którzy złożywszy wnioski azylowe nielegalnie wyjechali na Zachód. W kolejce do deportacji czekało wówczas 16 tys. osób. Dla nas miałby to być koszt rzędu 250 mln zł.

Osobną kwestią są też zagadnienia z zakresu bezpieczeństwa oraz działalność przestępcza, w jaką zamieszani byli żyjący w Polsce Czeczeni. Dotyczyło to m.in. ich powiązań z tzw. państwem islamskim.

Przeczytaj: Białystok: sąd potwierdził winę Czeczenów oskarżonych o wspieranie dżihadystów

Czytaj także: Grupa Czeczenów z Warszawy pobiła mieszkańca Zamościa przez dyskusję w internecie

Zobacz również: Krzysztof Bosak opisuje sprawę pobicia polskich dzieci przez młodych Czeczenów w Białymstoku

Onet.pl / Facebook / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz