7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. Wolyn1943
    Wolyn1943 :

    To, że są w kraju siły, którym zależy by wiedza o ukraińskim ludobójstwie nie trafiła pod strzechy – wiadomo nie od dzisiaj. To kolejny przykład na to, jak silny wpływ mają na naszą rzeczywistość środowiska filoukraińskie… Plakat z Biegu Niepodległości, Baner na lotnisku, paszport, teraz książka Zychowicza. Jeszcze nie jedno nas zaskoczy, zwłaszcza że już jest po wyborach i, pewnie w relacjach z Ukrainą wyjdzie jakieś szydło z worka…

  2. Czeslaw
    Czeslaw :

    Ksiązki nie czytałem ale z fragmentów innych jego publikacji uważam że to bajkopisarz a nie historyk. Do tej pory specjalizował się w temacie “co by było, gdyby było” a teraz zgodnie z “tryndami”, Polacy żli a Niemcy dobrzy. Taki pisarz celebryta skandalista, jak tak dalej będzie opluwał historię Polski to nawet moze Nobla dostać.

  3. tagore
    tagore :

    Prawdą jest ,że poprzednie książki Zychowicza to mniemanologia stosowana. Ale ponieważ tą o Wołyniu przeglądałem muszę stwierdzić ,że nie musiał nic mniemać wystarczyło zestawić w całość ogólnie znane fakty. Jej słabością jest brak szczegółów ,nazwisk decydentów itp. czyli materiałów źródłowych. Ciekawe czy autentyczny historyk odważy się podjąć ten temat tabu.

    • jazmig
      jazmig :

      Trzeba nie znać historii, żeby pisać takie rzeczy. Na Wołyniu nie było oddziałów AK wtedy, kiedy banderowcy rozpoczęli swoje zbrodnie na Polakach, a nie było ich dlatego, że większość mężczyzn-Polaków wymordowano lub wywieziono na Syberię podczas sowieckiej okupacji. Ponadto Polacy stanowili tam 15% ludności, co jeszcze bardziej utrudniało tworzenie tam polskiej partyzantki.

  4. jazmig
    jazmig :

    Ta książka jest kłamstwem historycznym roku. Facet napisał stek bzdur o tym, jakoby AK nie chciała bronić Wołynia. AK nie mogła bronić Wołynia z tej prostej przyczyny, że tam nie było oddziałów AK. Zaczęto je tam organizować, gdy do Warszawy dotarły informacje o zbrodniach banderowskich. Na Wołyniu Polacy stanowili 15% ludności, a podczas sowieckiej okupacji wymordowano lub wywieziono większość mężczyzn.

    Te fakty Zychowicz kompletnie ignoruje, jak w tej książce widzę rękę komuchów, którzy nie chcą ujawniania komunistycznych zbrodni na tym terenie. Tak czy owak to jest antyakowska propaganda, a nie książka historyczna.

  5. tagore
    tagore :

    @jazmig Istotnie po represjach Stalina i Niemców AK nie miał kto stworzyć oddziałów AK na Wołyniu.Ale AK to nie była organizacja regionalna i wysłanie oddziałów z innych terenów zanim doszło do otwartej rzezi było możliwe. Przykład Huty Pieniackiej świadczy o tym ,że nie musiały to być ogromne siły.