Książka Pawła Zychowicza „Wołyń Zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA” została wycofana z konkursu na Książkę Historyczną Roku. Bez wiedzy jury decyzję podjęły trzy z czterech instytucji organizujących konkurs – TVP, Polskie Radio i NCK. Książka Zychowicza prowadziła w głosowaniu czytelników.

Komunikat o wykluczeniu „Wołynia Zdradzonego” z konkursu pojawił się w czwartek na stronie internetowej konkursu. Telewizja Polska S.A., Polskie Radio S.A. i Narodowe Centrum Kultury informują o wycofaniu z Konkursu książki Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”. Decyzja jest zgodna z §7 pkt. 3 regulaminu Konkursu. – napisano. Przywołany punkt regulaminu mówi o tym, że organizatorzy mogą wycofać książkę z konkursu „jeżeli zostaną zidentyfikowane uchybienia wobec Regulaminu”.

Autor książki nazwał decyzję organizatorów „niebywałym skandalem”. Jak podał, stało się to bez wiedzy jury i „wbrew prawu”. Zychowicz ujawnił, że na tydzień przed końcem konkursu prowadził w głosowaniu czytelników. „Wszyscy zostaliśmy oszukani. Posunięto się do obrzydliwych metod żebym tylko nie wygrał” – napisał Zychowicz na twitterze.

Według członka jury, historyka Sławomira Cenckiewicza, czwarty z organizatorów konkursu – IPN – nie miał z tym nic wspólnego, podobnie jak on i część członków jury. Cenckiewicz zapowiedział na twitterze, że w proteście odejdzie z jury konkursu Książka Historyczna Roku. „Byłem 3-krotnie laureatem tej nagrody i znam kulisy działań p-ko mnie kancelarii prezydenta Komorowskiego, ale to co jest teraz to coś gorszego” – uznał historyk. Cenckiewicz zapowiedział, że ujawni kulisy „tej hucpy”.

Po wykluczeniu „Wołynia Zdradzonego” z konkursu na portalu wpolityce.pl ukazał się niepodpisany artykuł, w którego tytule napisano, iż książka jest „sprzeczna z polską racją stanu”. Z artykułu wynika, iż książkę Pawła Zychowicza wycofano, ponieważ organizatorzy uznali, że m.in. „w sposób brutalny szkaluje Polskie Państwo Podziemne i Armię Krajową, a jednocześnie bardzo wychwala Niemców”.

W „Wołyniu Zdradzonym” Piotr Zychowicz zarzucił Armii Krajowej, że na ziemiach południowo-wschodnich II RP skupiła się na organizowaniu planu „Burza” zamiast na obronie ludności polskiej przed banderowskim ludobójstwem. Podkreślał przy tym, że atakowani przez Ukraińców Polacy otrzymywali pomoc od niemieckiego okupanta.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Piotr Zychowicz o „Wołyniu”: najwybitniejszy film historyczny w dziejach polskiego kina

Kresy.pl / ksiazkahistorycznaroku.pl / wpolityce.pl / twitter.com




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Wolyn1943 :

    To, że są w kraju siły, którym zależy by wiedza o ukraińskim ludobójstwie nie trafiła pod strzechy – wiadomo nie od dzisiaj. To kolejny przykład na to, jak silny wpływ mają na naszą rzeczywistość środowiska filoukraińskie… Plakat z Biegu Niepodległości, Baner na lotnisku, paszport, teraz książka Zychowicza. Jeszcze nie jedno nas zaskoczy, zwłaszcza że już jest po wyborach i, pewnie w relacjach z Ukrainą wyjdzie jakieś szydło z worka…

  2. Avatar
    Czeslaw :

    Ksiązki nie czytałem ale z fragmentów innych jego publikacji uważam że to bajkopisarz a nie historyk. Do tej pory specjalizował się w temacie „co by było, gdyby było” a teraz zgodnie z „tryndami”, Polacy żli a Niemcy dobrzy. Taki pisarz celebryta skandalista, jak tak dalej będzie opluwał historię Polski to nawet moze Nobla dostać.

  3. tagore
    tagore :

    Prawdą jest ,że poprzednie książki Zychowicza to mniemanologia stosowana. Ale ponieważ tą o Wołyniu przeglądałem muszę stwierdzić ,że nie musiał nic mniemać wystarczyło zestawić w całość ogólnie znane fakty. Jej słabością jest brak szczegółów ,nazwisk decydentów itp. czyli materiałów źródłowych. Ciekawe czy autentyczny historyk odważy się podjąć ten temat tabu.

    • jazmig
      jazmig :

      Trzeba nie znać historii, żeby pisać takie rzeczy. Na Wołyniu nie było oddziałów AK wtedy, kiedy banderowcy rozpoczęli swoje zbrodnie na Polakach, a nie było ich dlatego, że większość mężczyzn-Polaków wymordowano lub wywieziono na Syberię podczas sowieckiej okupacji. Ponadto Polacy stanowili tam 15% ludności, co jeszcze bardziej utrudniało tworzenie tam polskiej partyzantki.

  4. jazmig
    jazmig :

    Ta książka jest kłamstwem historycznym roku. Facet napisał stek bzdur o tym, jakoby AK nie chciała bronić Wołynia. AK nie mogła bronić Wołynia z tej prostej przyczyny, że tam nie było oddziałów AK. Zaczęto je tam organizować, gdy do Warszawy dotarły informacje o zbrodniach banderowskich. Na Wołyniu Polacy stanowili 15% ludności, a podczas sowieckiej okupacji wymordowano lub wywieziono większość mężczyzn.

    Te fakty Zychowicz kompletnie ignoruje, jak w tej książce widzę rękę komuchów, którzy nie chcą ujawniania komunistycznych zbrodni na tym terenie. Tak czy owak to jest antyakowska propaganda, a nie książka historyczna.

  5. tagore
    tagore :

    @jazmig Istotnie po represjach Stalina i Niemców AK nie miał kto stworzyć oddziałów AK na Wołyniu.Ale AK to nie była organizacja regionalna i wysłanie oddziałów z innych terenów zanim doszło do otwartej rzezi było możliwe. Przykład Huty Pieniackiej świadczy o tym ,że nie musiały to być ogromne siły.