Węgierski premier Viktor Orban powiedział, że tylko zwycięstwo jego partii da gwarancję, że Węgry nie zostaną wciągnięte w wojnę rosyjsko-ukraińską. „To nie jest nasza wojna”.

W zamieszczonym w poniedziałek nagraniu na swoim profilu na Facebooku, węgierski premier Viktor Orban zaznaczył, że tylko zwycięstwo jego partii, Fidesz, w wyborach parlamentarnych zagwarantuje, że Węgry nie zostaną wciągnięte w wojnę rosyjsko-ukraińską. Według niego, stawka tegorocznych wyborów jest wyższa w związku z wojną, z uwagi na różnice w nastawieniu względem niej ze strony rządzącej prawicy i opozycji, głównie lewicowo-liberalnej.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8702.32 PLN    (39.55%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Nasze stanowisko jest całkiem jasne: to jest wojna ukraińsko-rosyjska. To nie jest nasza wojna. To wojna między dwoma narodami” – powiedział Orban. „Nasze serce są oczywiście z tymi, którzy zostali zaatakowani” – dodał.

ZOBACZ: Orban: Węgry muszą trzymać się z dala od wojny. „Marsz Pokoju” w Budapeszcie

„Nikt nie może może prosić nas, żebyśmy wysłali naszych żołnierzy na wojnę, która nie ma z nami nic wspólnego” – uważa premier Węgier. Zaznaczył, że to samo dotyczy wysyłania broni na Ukrainę lub pozwolenia, by była ona dostarczana przez węgierskie terytorium. Orban zwrócił uwagę, że w takim wypadku celami dla Rosji natychmiast stałyby się cele wojskowe na Węgrzech, a także na Zakarpaciu – regionie Ukrainy liczne zamieszkiwanym przez autochtoniczną społeczność węgierską.

Orban powiedział też, że jeśli w wyborach wygra strona zorientowana na interesy narodowe Węgier, to „będziemy mieć szansę na pokój”. Z kolei zwycięstwo opozycji, zdaniem premiera, może oznaczać, że Węgry będą w stanie wojny. Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się w najbliższą niedzielę, 3 kwietnia. Dodajmy, że tego samego dnia równolegle zostanie przeprowadzone referendum ws. ochrony dzieci przed propagandą LGBT.

Premier Węgier Viktor Orban powiedział w ubiegłym tygodniu, że Węgry nie wyślą na Ukrainę żołnierzy ani broni. Taka postawa spotkała się z krytyką strony ukraińskiej.

Wcześniej także szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó skrytykował koncepcje ustanawiania nad Ukrainą strefy zakazu lotów czy rozwijania lądowej „misji pokojowej”.

Podtrzymał przy tym dotychczasowe stanowisko Węgier, które nie sprzedają i nie tranzytują śmiercionośnego sprzętu wojskowego na Ukrainę – „Węgierski rząd przyczynia się do podwojenia budżetu Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju, a dostawy broni z państw członkowskich UE nie są blokowane, ale Węgry nie dostarczają broni na Ukrainę, a śmiercionośna broń nie może przejechać przez kraj [Węgry]”.

Zobacz także: Szijjarto odpowiada Zełenskiemu: nie będziemy ryzykować bezpieczeństwo Węgrów

Kilka dni temu premier Węgier Viktor Orbán zadeklarował, że jego państwo nie poprze embarga na rosyjską ropę i gaz. Uzasadnił to fundamentalnymi interesami narodowymi Węgier. „To, o co proszą Ukraińcy, to nic innego jak postulat, byśmy całkowicie zatrzymali węgierską gospodarkę, znów stracili całe lata rozwoju i aby węgierskie wyniki ekonomiczne spadły do poziomu sprzed jakichś 8-10 lat” – powiedział węgierski premier. „Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, ale nie mogą od nas wymagać, byśmy zniszczyli dla nich samych siebie”.

Czytaj także: Duda krytykuje Orbana: „Trudno mi tę postawę zrozumieć”

MTI / dailynewshungary.com / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz