Prorządowy portal wPolityce.pl poinformował w sobotę, powołując się na nieoficjalne informacje, że Ministerstwo Obrony Narodowej przedstawi w styczniu swoją decyzję w sprawie zakupu okrętów podwodnych od francuskiej firmy NAVAL.

Wg doniesień portalu braci Karnowskich, francuskie okręty mają zostać wyposażone w rakiety manewrujące o zasięgu ponad 1000 km – broń odstraszania, która zapewnia zdolność uderzenia odwetowego. Prawdopodobnie chodzi o rakiety dostarczane przez europejską grupę MBDA. Wg wcześniejszych informacji Francuzi nie dopuszczali możliwości uzbrojenia okrętu w pociski innego producenta.

Gdyby te informacje się potwierdziły, oznaczałoby to, że procedura pozyskania nowoczesnych okrętów podwodnych w ramach programu „Orka” (notująca już 6 -letnie opóźnienie) uległa znaczącemu przyspieszeniu. Na opóźnienia te zwracał niedawno uwagę „Dzeinnik Zbrojny”. Według doniesień gazety, podpisanie umowy na budowę okrętów podwodnych nie nastąpi wcześniej, niż za 2 lata.

Zgodnie z założeniami Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP, które przyjęto w grudniu 2012 roku, umowa na budowę nowych okrętów podwodnych w ramach programu „Orka” miała zostać zawarta w 2013 roku. Dziś, jak informuje „Dziennik Zbrojny”, mówi się, że nie nastąpi to szybciej, niż w 2019 roku. Tym samym, program „Orka” ma już ok. 6 lat opóźnienia.

Obecne kierownictwo MON jeszcze w tym roku deklarowało, że decyzja ws. nowych okrętów podwodnych zapadnie niebawem. W maju br. wiceminister Bartosz Kownacki deklarował, że „Polskę dzielą tygodnie” od podjęcia decyzji ws. wyboru trybu postępowania na pozyskanie okrętów podwodnych nowego typu.

Później MON wielokrotnie zapewniał, że jeszcze w tym roku rozstrzygnie się, z jakim państwem Polska będzie prowadzić dalsze negocjacje ws. programu „Orka”. Obecne doniesienia wPolityce.pl mogą świadczyć o tym, że MON dotrzyma jednak obietnicy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Dziennik Zbrojny” informował jednak, powołując się na Inspektorat Uzbrojenia, że zakończenie fazy analityczno-koncepcyjnej programu Orka planowane jest w 2018 roku. Dopiero wówczas nastąpi podpisanie przez szefa MON „Wniosku w sprawie pozyskania sprzętu wojskowego dla Sił Zbrojnych RP”. Ponadto, dopiero wtedy zostanie podjęta formalna decyzja o tym, w jakim trybie zostanie przeprowadzone postępowanie dotyczące wyboru wykonawcy. Według resortu obrony, spośród różnych opcji najbardziej prawdopodobny jest tryb negocjacji międzyrządowych.

Zadanie pozyskania nowych okrętów podwodnych zostało uznane za istotne z punktu widzenia podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa. Wiadomo też, że ministerstwo obrony będzie wymagało,  żeby w jego realizacji brały udział podmioty polskiego przemysłu obronnego.

„Dziennik Zbrojny” ocenia, że analiza postępów ws. realizacji programu Orka odsłania „nieco dziwną sytuację”. – Mimo, że do dziś nie rozpoczęto jeszcze formalnie procedury pozyskania nowych okrętów podwodnych i nie wskazano trybu postępowania, prowadzi się rozmowy z potencjalnymi wykonawcami, które mają doprowadzić do wyboru tylko jednego z nich.

Przypomnijmy, że 22 grudnia minister obrony Antoni Macierewicz odbył rozmowę telefoniczną z francuską minister obrony, Florence Parly. Politycy rozmawiali o zakupie i wspólnej produkcji okrętów podwodnych, a także o udziale Francji w kontrakcie. MON bada obecnie oferty przedstawione przez firmy z Francji, Niemiec i Szwecji. W październiku szef MON oświadczył, że każda z propozycji traktowana jest równorzędnie, a każda ma swoje wady i zalety.

Według Inspektoratu Uzbrojenia, podpisanie umowy na budowę nowych okrętów w ramach programu Orka planowane jest w 2019 roku. Zakładając, że termin ten zostanie dotrzymany, „Dziennik Zbrojny” szacuje, że pierwsza z trzech (lub czterech) jednostka będzie mogła wejść do służby w Marynarce Wojennej RP najszybciej ok. 2024-2025 roku.

Jednocześnie, opisany formalny stan realizacji programu Orka nie wyklucza jednak tego, że negocjacje prowadzone przez MON z potencjalnymi wykonawcami mogą znajdować się już na dość zaawansowanym etapie. Przy czym jak dotąd opinii publicznej nie zostały ujawnione rezultaty tych rozmów.

Okręty podwodne wraz z ofertą daleko posuniętej współpracy przemysłowej chcą przedstawić Polsce szwedzki koncern Saab z A26, niemiecka grupa TKMS (ThyssenKrupp Marine Systems) z okrętami typów 212A i 214 oraz francuski Naval Group (dawniej DCNS) proponujący okręt Scorpene uzbrojony w pociski europejskiej grupy MBDA. Francuzi nie zakładają możliwości uzbrojenia okrętu w pociski innego producenta. Integrację okrętu z pociskami dalekiego zasięgu utrudniającymi dostęp potencjalnemu przeciwnikowi i odstraszającymi go Macierewicz uznał za zaletę francuskiej propozycji.

PRZECZYTAJ: „Safety Forum Szczecin”: Niemcy i Francja oferują swoje okręty podwodne

Przeczytaj także: Polska chce kupić okręty podwodne – Szwedzi przebiją Francuzów?

Mocnymi stronami Niemiec jest, wg MON, rozpowszechnienie używanych przez nich rozwiązań. Niemieckich okrętów podwodnych używa tak Bundeswehra, jak i siły zbrojne innych państw, przez co ich baza remontowa jest rozbudowana.

Przypomnijmy jednak, że licząca sześć jednostek niemiecka flotylla podwodna jest obecnie całkowicie niezdolna do służby. Kilka dni temu ostatni zdolny do działania okręt doznał uszkodzeń w trakcie ćwiczeń. Pozostałe czekają w stoczni na naprawy.

Jednocześnie, niemieckie okręty nie mogą zostać uzbrojone w pociski manewrujące. Przynajmniej nie na obecnym etapie. Norwegia, która ostatecznie wybrała niemieckie okręty podwodne, założyła możliwość, że w przyszłości mogłyby one zostać dostosowane do zastosowania tego typu uzbrojenia. Komentując szwedzki program A26 budowy dwóch pierwszych jednostek dla marynarki szwedzkiej Macierewicz podkreślał zalety długofalowej współpracy przemysłowej, politycznej i wojskowej ze Szwecją.

PRZECZYTAJ: Rzeczpospolita: podwodna broń osłoni Wybrzeże

W środę po raz ostatni opuszczono banderę z okrętu ORP Kondor typu Kobben. Jednostka ta ma już ponad 50 lat, z czego 13 lat służyła w polskiej marynarce wojennej. W trakcie uroczystości, kontradmirał Mirosław Mordel, Inspektor Marynarki zapowiedział, że podobny los czeka w przyszłym roku bliźniaczą jednostkę, ORP Sokół. Konieczność stopniowego wycofywania ze służby Kobbenów i niepewność co do dalszych losów nowych okrętów podwodnych oznacza przerwę w ciągłości szkolenia załóg tych okrętów. Z tego powodu, istnieją plany pozyskania „okrętu pomostowego”, umożliwiającego wypełnienie luki w szkoleniu.

Rok temu informowaliśmy o tym, Polska Grupa Zbrojeniowa i francuski potentat stoczniowy i zbrojeniowy DCNS (obecnie NAVAL) zawarły porozumienie mówiące o tym, że obie firmy będą współpracować przy budowie okrętów podwodnych i jednostek nawodnych, jeśli resort obrony zdecyduje się na zakup technologii morskich francuskiego producenta. Umowę w tej sprawie podpisali prezes PGZ Arkadiusz Siwko i wiceprezes DCNS (NAVAL) ds. sprzedaży i marketingu Alain Fougeron.

Porozumienie o współpracy z DCNS (NAVAL) dotyczy współpracy przy realizacji programów morskich, zwłaszcza w zakresie projektów okrętów podwodnych „Orka”, a także nawodnych „Miecznik” i „Czapla”. Obie strony podkreślają, że zakłada ono transfer technologii oraz zaawansowany udział polskiego przemysłu stoczniowego w realizacji wymienionych projektów.

Polska Marynarka Wojenna ma w planach zakup trzech nowoczesnych okrętów podwodnych ze zdolnością przenoszenia i odpalania pocisków manewrujących. Francuzi od dawna oferują Polsce swoje okręty Scorpene, budowane na eksport, zintegrowane z wyrzutniami strategicznych pocisków manewrujących dalekiego zasięgu NCM.

PRZECZYTAJ: Nowoczesna flota wojenna pilnie potrzebna – szczególnie okręty podwodne

Czytaj również: Okręty podwodne uspokoją Francuzów?

DCNS zapewnia, że wybór jego oferty przez polskie władze otworzy możliwość pełnego transferu technologii broni podwodnej do stoczni skupionych w PGZ. Francuzi proponują, by pierwszy okręt dla Polski został zbudowany w macierzystych zakładach DCNS (NAVAL), gdzie równocześnie szkoliliby się polscy specjalistów, korzystając m. in z zaawansowanych symulatorach w tamtejszych stoczniach. Z kolei dwie kolejne jednostki powstałyby w Polsce, z udziałem krajowych poddostawców. Specjaliści ze spółek morskich PGZ zostaliby również włączeni do testów i procedur odbiorczych gotowych okrętów.

Fougeron zapewnia, że DCNS (NAVAL) jest gotowe „wyposażyć polskich partnerów przemysłowych i wojskowych w kompetencje i podzielić się doświadczeniem, które zapewni im maksymalną niezależność i autonomię w eksploatowaniu okrętów, utrzymaniu ich w sprawności i oczywiście użyciu strategicznej podwodnej broni”.

Z kolei prezes PGZ podkreślał pełną otwartość i gotowość do współpracy ze stroną francuską także przy budowie korwet patrolowych i obrony wybrzeża, ramach programów „Miecznik” i „Czapla”.

Kresy.pl/wPolityce.pl/Dziennik Zbrojny




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    jaro7 :

    Francuzi robią dobry sprzęt wojskowy ale ma on jedna poważna wadę-jest bardzo drogo(czołgi,samoloty),Szwedzi maja równie bardzo dobry sprzęt (świetne BWP CV 90) i co ważne niższe ceny.Podejrzewam że ponieważ my zawsze przepłacamy(dyletanci przy negocjacjach) i dużą rolę odegra tu polityka kupimy francuskie.

    • Avatar
      Gaetano :

      @jaro7 Kwestia raczej dyskusyjna. Wątpliwa wartość bojowa Dassault Mirage 2000, uziemione i dość awaryjne caracale, nie do końca przemyślane karabiny maszynowe, nie wspominając o przedwojennych czołgach oraz wadliwych maskach przeciwgazowych, o mały włos zamówionych przez naszą armię. Na uwagę zasługują z pewnością Mistrale. Ale odnośnie przepłacania, to prawda.