Zdaniem Ołeha Tiahnyboka, lidera ukraińskiej nacjonalistycznej partii Swoboda, nowelizacja ustawy o IPN to otwarcie „drugiego frontu przeciwko Ukrainie” i chęć wzięcia udziału, wspólnie m.in. z Rosją, w rozbiorze Ukrainy.

Nowelizację ustawy o IPN, która penalizuje kłamstwo wołyńskie i umożliwia ściganie propagowania w Polsce banderyzmu, skomentował Ołeh Tiahnybok, lider neobanderowskiej partii „Swoboda”. Jego zdaniem, zapisy tej nowelizacji są dowodem na możliwe roszczenia terytorialne Polski względem Ukrainy. Neobanderowski polityk uważa, że polskie władze tylko czekają na rozpad Ukrainy w wyniku agresji Rosji, żeby zażądać terenów Zachodniej Ukrainy.

– Zwróćcie uwagę, że Polacy nazwali dzisiejsze tereny Galicji i Wołynia „Wschodnią Małopolską”. Patrząc w przyszłość, to zakładając ewentualny upadek Ukrainy, Polacy przedstawili de facto swoje roszczenia terytorialne wobec naszego kraju – powiedział Tiahnybok.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zdaniem lidera „Swobody”, Polska wykorzystuje problemy obecnych władz w Kijowie „i planuje, że jeśli Ukraina rozpadnie się w wyniku moskiewskiej agresji, to będzie ją można podzielić”.

Ponadto, Tiahnybok oskarżył Polskę o stworzenie „drugiego frontu przeciwko Ukrainie”. Zaznacza, że Polacy „muszą zrozumieć, że z czerwono-czarnymi flagami i hasłami Bandery, Ukraińcy na wschodzie bronią nie tylko Ukrainy kosztem swojego życia, ale chronią Europę i przede wszystkim Polskę”. Ukraiński polityk dodał, że polska ustawa dowodzi słabości ukraińskiej polityki zagranicznej – nie tylko w stosunkach z Polską.

PRZECZYTAJ: Swoboda: Nie byłoby Majdanu, gdyby nie Bandera

Przypomnijmy, że w kwietniu ub. roku Tiahnybok w swoim wpisie w medium społecznościowym poświęconym 70. rocznicy Operacji Wisła odniósł się m.in. do rozbiórki nielegalnego pomnika Ukraińskiej Powstańczej Armii w Hruszowicach na Podkarpaciu. Sugerował w nim, że może spotkać się to z zemstą ze strony ukraińskich nacjonalistów ze Swobody:

– (…) obecnie, 70 lat po akcji Wisła, na terytorium Polski umacniają się siły, które sieją nienawiść do Ukraińców. Przykładem tego jest cyniczne zburzenie pomnika bohaterów UPA w Hruszowicach kilka dni temu, któremu błogosławiła miejscowa władza. To 15. zniszczenie ukraińskich pomników-mogił w Polsce od 2014 roku. Widzę, że pomyłki przeszłości mało czego nauczyły…

Wcześniej Tiahnybok twierdził, że sto lat temu Ukraina była 1,6 razy większa niż obecnie, a „etnicznie ukraińskie ziemie” mają obejmować tereny czterech wschodnich województw dzisiejszej Polski.

Przeczytaj także: Ukraińscy deputowani pikietowali pod Sejmem [+VIDEO]

Rmf24.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Gaetano
    Gaetano :

    Jakże znamienne to zdjęcie giedroyciowego fanatyka i zaprzańca w otoczeniu rezunów. Hańba! I spoczywa na Wawelu, w królewskim towarzystwie.
    Ukry muszą zrozumieć, że zdrowo myślącego, świadomego Polaka guzik obchodzi parszywe życie rezuńskiej dziczy, usiłującej wmówić Europie, że jej oraz Polski bronią przed wyimaginowanym wrogiem. Szantażowanie Polski Rosją i Putinem to typowa zagrywka, choć można odnieść wrażenie, że chyba mniej ludzi to łyka. Jednocześnie trzeba sobie powiedzieć, że ta beznadziejna „walka” stepowych może się obrócić przeciwko nam. Frustracja jest tu tylko jednym czynnikiem. Dzicz może się zwrócić przeciwko potencjalnie słabszemu – jeżeli polityka dyplomatołków nie ulegnie radykalnej zmianie. Nie trzeba się tu silić na oryginalność, wystarczy zastosować gotowy schemat zapożyczony od Madziarów, niejako go skopiować.

    A jeśli już neobanderowskie ścierwa poruszyły kwestię „rozbioru”, no cóż…Polska, Węgry, Rosja, Rumunia. Należałoby usiąść do stołu, przeprowadzić spokojną, dżentelmeńską rozmowę, ustalić choćby modus vivendi, podać sobie rękę i odebrać tyle, ile się każdemu należy z ziem tym państwom ukradzionym, które są i były U KRAJA tych państw. Każdemu swoją część. I byłoby po krzyku. Zapanuje spokój. To byłoby w dobrym tonie. A ze stepową dziczą zrobić to, co zrobili Sowieci w 47r. – najlepiej za koło podbiegunowe. Tam mogliby sobie tworzyć kraik i taplać w swym ukrowsko-banderowskim łajnie. Gdzieś między Workutą a Peczorą, nie od Sanu do Donu. W takim scenariuszu giedroycianie z szeroko rozumianego popisu musieli by zejść do podziemia i tam wydawać broszury z banialukami o Międzymorzu.

  2. zefir
    zefir :

    Prowidnyku Tiahnybok,co wy o Galicji i Wołyniu bredzicie,przecież wasze rodowite miejsce to mongolskie stepy,stamtąd nawet odszkodowań oczekujecie.Jeżeli prowidnyku rozpad Ukrainy przewidujecie,to wasz problem,to nawet bardzo dobrze.Niedopuszczalnym jest przecież by takie zbrodnicze banderowskie plemię kalało słowiańskie ziemie,słowiańską rodzinę. Polska żadnego „drugiego frontu przeciwko Ukrainie” nie musi otwierać,chociaż o tym marzycie.Sami się wyrżniecie,sami się wykończycie i sami okupowane polskie ziemie na tacy Polsce zwrócicie.Póki co,możecie się podniecać swą urojoną wielkością.