Pytany o możliwość konfliktu na wschodzie Ukrainy lider donieckich separatystów powiedział, że „wszystko może się zacząć w każdej chwili, bez względu na warunki pogodowe”. Dodał, że jeśli wspierana przez Zachód Ukraina „przekroczy określoną linię”, to separatyści poproszę Rosję o wsparcie wojskowej.

„Mówią nawet o czymś w rodzaju wielkiej wojny, której chciałbym uniknąć, ponieważ ta wojna mogłaby być ostatnią w historii ludzkości” – powiedział lider DRL.

W poniedziałek w rozmowie z agencją Reuters lider samozwańczej, nieuznawanej tzw. Donieckiej Republiki Ludowej (DRL), Denis Puszilin (ukr. Denys Puszylin) powiedział, że wybuch pełnoskalowego konfliktu na wschodniej Ukrainie jest możliwy w każdym momencie. Nie wykluczył, że wówczas separatyści poproszą Moskwę o wsparcie.

„Przede wszystkim, polegamy na sobie, ale nie wykluczamy, że zostaniemy zmuszeni do zwrócenia się do Rosji, jeśli Ukraina, przy wsparciu państw zachodnich, przekroczy określoną linię” – powiedział Puszilin.

W rozmowie przyznał też, że separatyści z Donbasu mieli wcześniej luki w uzbrojeniu, jeśli chodzi o możliwości walki elektronicznej, obrony powietrznej oraz przeciwdziałania dronom, szczególnie „Bayraktarom” produkcji tureckiej. Twierdzi zarazem, że nie ma prowadzonych rozmów z Rosją w sprawie dostarczenia im tego rodzaju broni. Zwrócił jednak uwagę, że w styczniu br. na forum rosyjskiego parlamentu rządząca, proputinowska partia Jedna Rosja opowiedziała się za dostarczeniem separatystom określonych typów uzbrojenia.

Lider DRL odmówił jasnej odpowiedzi na pytanie, czy uznanie przez Rosję separatystycznych republik w Donbasie za niepodległe państwa jest prawdopodobne lub pożądane. Powiedział, że koncentrowanie się tylko na kontrolowanej przez separatystów części Donbasu byłoby „samolubne”, gdyż ignorowałoby interesy etnicznych Rosjan, żyjących w innych częściach Ukrainy.

Według Reutersa, Puszilin mówił, że istnieje „stałe zagrożenie działaniami militarnymi” ze strony ukraińskiej. Twierdził, że są jasne sygnały, świadczące o trwających u Ukraińców przygotowaniach do podjęcia działań zbrojnych, w domyśle zaczepnych. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów na poparcie swoich słów. Władze w Kijowie konsekwentnie zaprzeczają tego rodzaju oskarżeniom, formułowanym przez Rosję i separatystów.

Czytaj również: Kijów: separatyści ściągają ciężki sprzęt, w tym czołgi

„Mówią nawet o czymś w rodzaju wielkiej wojny, której chciałbym uniknąć, ponieważ ta wojna mogłaby być ostatnią w historii ludzkości” – powiedział lider DRL. Uważa, że taka wojna oznaczałaby wielkie straty w ludziach, Zarzucił też państwom zachodnim zaostrzanie sytuacji.

Komentując wypowiedzi przedstawicieli USA o tym, że na czas rozpoczęcia jakiegokolwiek konfliktu duży wpływ będzie mieć pogoda i to, czy przyjdzie mróz i zmrozi podmokły grunt, Puszilin powiedział, że to „naiwne”.

„Wszystko może się zacząć w każdej chwili, bez względu na warunki pogodowe. Czasem niekorzystne warunki pogodowa są dobrą przykrywką do rozpoczęcia ataku” – zaznaczył.

Czytaj także: Lider donieckich separatystów: wydałem rozkaz ostrzelania ukraińskich pozycji

W osobnym wywiadzie dla Reutersa, wpływowy dowódca separatystów, Aleksandr Chodakowskij wezwał Rosję do przysłania 30 tys. żołnierzy, celem wzmocnienia separatystów i do obsługi nowej broni, którą, ma nadzieję, Moskwa wkrótce dostarczy.

Przeczytaj: Donbascy separatyści twierdzą, że są ostrzeliwani

Czytaj także: Separatyści z Doniecka twierdzą, że do Donbasu przybyli „polscy najemnicy”

Chodakowskij twierdzi, że donieccy separatyści dysponują 30 tys. swoich bojowników, z czego jednak tylko co trzeci jest zdatny do służby na froncie. Miałoby to dotyczyć m.in. dostępności odpowiedniego uzbrojenia. Zaznaczył, że potrzeba im „co najmniej 40 tys.” ludzi na froncie, ale z karabinami automatycznymi. Reuters zaznacza, że tym samym 30 tys. rosyjskich żołnierzy miałoby wesprzeć 10 tys. separatystów, zdolnych do służby w linii.

Dowódca separatystów powiedział też, że większość jego ludzi nie chce kolejnych walk ani konfliktu, m.in. dlatego, że część z nich ma świadomość, że „w sumie, walczą ze swoimi”. Uważa, że oficjalne przybycie rosyjskich wojsk podniosłoby morale bojowników i odstraszyłoby Ukraińców. Jego zdaniem, formalne uznanie separatystycznych republik za niepodległe kraje to tylko kwestia czasu.

Przeczytaj: Przywódcy donbaskich separatystów zostali członkami rosyjskiej partii rządzącej

Reuters / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz