W polskiej szkole w Grodnie naukę znów rozpoczęło mniej dzieci niż było chętnych

Mimo obietnic jakie składały wobec Polski władze Białorusi, w Szkole nr 36 z polskim językiem nauczania w Grodnie ograniczono liczbę dzieci, które rozpoczęły naukę w pierwszych klasach.

Zgodnie z ustaleniami przewodniczącego izby wyższej białoruskiego parlamentu, Rady Republiki – Michaiła Miasnikowicza i marszałka Senatu, Stanisława Karaczewskiego, białoruskie władze miały zaprzestać procederu odrzucania części wniosków rodziców o zapisanie dzieci do pierwszych klas szkół z polskim językiem nauczania. Na Białorusi, gdzie oficjalnie mieszka 295 tys. Polaków, działają tylko dwie takie placówki: Szkoła nr 36 w Grodnie, a także Szkoła nr 8 w Wołkowysku. O ile w tej drugiej naukę szkolną rozpoczęły dziś wszystkie zgłoszone przez rodziców dzieci, o tyle w Grodnie część podań została odrzucona, a część rodziców zniechęcona do ich złożenia.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Sprawę zrelacjonował członek Zarządu Związku Polaków na Białorusi, Andrzej Poczobut. „W tym roku ponownie nie w przyjęto wszystkich chętnych do Polskiej Szkoly w Grodnie. Nie przyjęto łącznie 11 dzieci” – polski działacz napisał w poniedziałek na FEcbooku. Jak wytłumaczył – „Rekrutacja trwała faktycznie jeden dzień, po tym rodzice słyszeli, że już nie ma miejsc i w związku z tym nie mogą od nich przyjąć pełny pakiet dokumentów. Rodzicom proponowano spotkanie z dyrektorką szkoły, która pobierze od chętnych podanie na wypadek jeżeli ktoś z dzieci zapisanych na listę zrezygnuje. Takie podania złożyło 6 osób, a jeszcze 5 zrezygnowało po tym jak usłyszeli, że nie ma miejsc”.

Poczobut przyznaje, że w Szkole nr 36 w Grodnie utworzono łącznie trzy klasy, tak jak obiecywały Warszawie władze Białorusi tyle, że nie spełniono podstawowej obietnicy, czyli umożliwienia nauki wszystkim dzieciom zgłoszonym przez miejscowych rodziców. Wszystkie 36 zgłoszone dzieci przyjęto natomiast do pierwszych klas Szkoły nr 8 w Wołkowysku. Podzielono je na dwie 18-osobowe grupy.

Sprawa funkcjonowania szkół publicznych z polskim językiem nauczania jest kwestią rozmów dyplomacji Polski i Białorusi. Warszawa jest tym bardziej zainteresowana sprawą, że to właśnie państwo polskie sfinansowało w latach 90 XX wieku budowę siedzib obu placówek. Od lat dyrekcje szkół nie przyjmują do szkół wszystkich chętnych dzieci. Sprawa ta stała się tematem rozmów ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza z przewodniczącym Rady Republiki Białorusi, Michaiłem Miasnikowiczem, który w lipcu zeszłego roku przebywał z wizytą w Warszawie. Miasnikowicz obiecał wówczas, że przyjęcia do polskich szkół nie będą ograniczane. Mimo to po raz kolejny doszło do odrzucenia podań części rodziców chętnych do zapisania swoich dzieci do polskiej szkoły w Wołkowysku na rok szkolny 2018/2019. W lutowym wywiadzie dla PAP Miasnikowicz negatywnie ocenił funkcjonowanie oświaty publicznej w języku polskim. Wypowiadał się w ten sposób rozpoczynając kolejną wizytę w Warszawie. Choć dyplomacja białoruska powtarzała w tym roku, że ograniczeń w naborze dzieci do polskich szkół nie będzie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Rząd Białorusi zaakceptował też projekt nowelizacji ustawy oświatowej, który w przypadku uchwalenia przez białoruski parlament będzie oznaczał rusyfikację bądź białorutenizację nauczania w polskich placówkachO zagrożeniach z związanych z projektem nowego Kodeksu Oświatowego pisaliśmy już w zeszłym rokuSzczegółowo wyjaśniał ich charakter dla naszego portalu zasłużony polski działacz społeczny z Grodna, Wiesław Kiewlak.

W Grodnie żyje według spisu z 2009 r. 81,2 tysięcy narodowych Polaków co oznacza, że stanowią niemal 25 proc. ludności miasta.

facebook.com/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz