Nowym szefem Ukraińskiego IPN, w miejsce odwołanego Wołodymyra Wjatrowycza, może zostać Wachtang Kipiani – twierdzi jeden z deputowanych obozu rządzącego na Ukrainie. To znany probanderowski dziennikarz, uhonorowany odznaczeniem im. Stepana Bandery.

Informacje na ten temat opublikował w piątek na portalu społecznościowym jeden z deputowanych proprezydenckiej partii Sługa Narodu, Maksym Bużanskij.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5170.41 PLN    (23.5%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Chodzą słuchy, że na stanowisko szefa [Ukraińskiego] Instytutu Pamięci Narodowej rozważany jest Wachtang Kipiani” – napisał Bużanskij. „Jeśli to prawda, to proszę, przywróćcie Wjatrowycza. On nie jest tak tępy jak Kipiani i znacznie mniej przygnębiający . Tak, może więcej kradł, ale tego każdy szybko się uczy”.

Wcześniej ukraiński rząd ogłosił konkurs na stanowisko prezesa UIPN. Było to efektem odwołania „kłamcy wołyńskiego” Wołodymyra Wjatrowycza, znanego z gloryfikowania OUN-UPA i Stepana Bandery. Jak twierdził, Instytut pozostanie wierny jego „przykazaniom”.

Ukraiński politolog z Uniwersytetu w Ottawie, dr Iwan Kaczanowski skomentował te informacje na Facebooku, nazywają Kipianiego „Wjatrowyczem 2.0”.

Wachtang Kipiani to ukraiński historyk pochodzenia gruzińskiego, publicysta i dziennikarz, szef portalu „Historyczna Prawda”, znanego z propagowania neobanderowskiej wizji historii. Do niedawna prowadził też własny program historyczno-publicystyczny w stacji telewizyjnej ZIK. W 2010 roku rada obwodu iwano-frankiwskiego uhonorowała go odznaczeniem im. Stepana Bandery.

Przypomnijmy, że portal Kipianiego, gloryfikujący UPA i będący tubą nacjonalistycznej ukraińskiej propagandy był współfinansowany przez polskie MSZ. Portal ten konsekwentnie nazywa ludobójstwo na Wołyniu „tragedią wołyńską”, zrównując polską samoobronę z zaplanowaną przez kierownictwo UPA zbrodnią. Ponadto, w 2016 roku publicznie oburzał się, że polscy przewodnicy na Łyczakowie nie czczą upowców.

W 2017 roku Kipiani oburzył się ostrym sprzeciwem Dmitrija Gordona, znanego ukraińskiego pisarza, dziennikarza oraz kijowskiego radnego przeciwko nazwaniu jednej z głównych uli Kijowa Prospektem Szuchewycza, wzywając do „naplucia mu w mordę”. Jednocześnie, w tym samym roku podpisał się wraz z ukraińskimi politykami, działaczami społecznymi, naukowcami i publicystami pod apelem do mera Kijowa o przemianowanie ulicy Twerskiej na ulicę Jerzego Giedroycia.

Jak pisaliśmy, w kwietniu br. Kipiani był jednym z gości kontrowersyjnego programu poświęconego Banderze, w którym brali udział także Wjatrowycz oraz Ołeksandr Zinczenko, podczas którego wychwalano lidera OUN m.in. za przewodzenie ruchowi, który walczył z „polską okupacją”. Podczas programu Kipiani podkreślał, że z Bandery głównego wroga zrobili sobie przede wszystkim sowieci – czym według niego dodatkowo dowartościowali lidera OUN. Twierdził też, że jednym z mitów dotyczących Stepana Bandery jest jego kolaboracja z nazistami, który rozpowszechniają ci, którzy sami byli kolaborantami. Usprawiedliwiał też działania lidera OUN „krwawymi czasami”, w jakich przyszło mu żyć i tym, że zawierał doraźne sojusze z wrogami Polski i ZSRR.

Program wywołał oficjalną reakcję polskiego ambasadora w Kijowie, Bartosza Cichockiego, który wysłał do szefa państwowej telewizji ukraińskiej list protestacyjny.

strana.ua / Kresy.pl

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz