Premier Viktor Orban odniósł pierwszą od dłuższego czasu porażkę polityczną. Nie zebrał w parlamencie większości umożliwiającej przegłosowanie forsowanej przez niego poprawki do konstytucji Węgier. W tle porażki są podejrzane kontakty biznesowe zięcia węgierskiego premiera.

Poprawka dotyczyła wprowadzenia konstytucyjnego zapisu o niemożności osiedlania na terytorium Węgier cudzoziemców bez uprzedniej zgody Zgromadzenia Narodowego. W głosowaniu uzyskała ona 131 głosów poparcia należących do rządzącej koalicji Fidesz-KDNP. 3 deputowanych zagłosowało przeciw, a reszta, to jest 65, wstrzymała się od głosu.

Orban forsował poprawki po referendum z 2 października, w którym obywatele głosowali właśnie nad tym czy zezwolić na przyjmowanie imigrantów bez zgody miejscowego parlamentu. Inicjatywa węgierskiego rządu była odpowiedzią na plan Unii Europejskiej narzucenia systemu kwot imigrantów automatycznie rozdzielnych między państwa członkowskie. Choć w październikowym referendum zagłosowało zbyt mało uprawnionych by miało ono charakter wiążący, to jednocześnie przytłaczająca większość uczestniczących (98%) głosowała zgodnie z sugestiami rządu – przeciw przyjmowaniu imigrantów bez specjalnej zgody Zgromadzenia Narodowego. Premier Orban uznał to za legitymację dla przeprowadzenia konstytucyjnych zmian w parlamencie. Ponieważ jednak Fidesz-KDNP nie posiadają w nim większości konstytucyjnej, rządząca koalicja postanowiła pozyskać poparcie nacjonalistycznej partii Jobbik, dysponującej w Zgromadzeniu Narodowym 24 mandatami.

Negocjacje zapowiadały, że Jobbik poprze rządowe poprawki konstytucyjne. Wszystko zmieniło się po tym gdy upubliczniono informacje o tym, że zięć Orbana – István Tiborcz prowadzi interesy z amerykańskim biznesmanem saudyjskiego pochodzenia Ghaithem Pharaonem. Ten ostatni powiązany był z Georgem Bushem seniorem w czasach gdy ten pozostawał pod koniec lat 80 szefem CIA. Od 1991 Pharaon ścigany jest przez FBI za pranie brudnych pieniędzy w Bank of Credit and Commerce International (BCCI). Instytucja ta miała obracać pieniędzmi baronów narkotykowych. Następnie Pharaon doprowadził BCCI do upadłości. FBI podejrzewa go także o kooperecją finansową z organizacjami terrorystycznymi a nawet udział w działaniach związnych z upowszechnianiem broni nuklearnej. Mimo, że był ściagny listem gończym, Pharaon zarabiał w ubiegłej dekadzie na dostarczaniu paliwa dla wojska amerykańskich oddziałów w Iraku i Afganistanie. Według węgierskiego tygodnika „Magyar Narancs” Pharaon kupił sobie luksusową willę w Budapeszcie niedaleko od prywatnego domu premiera Orbana. Ma prowadzić na Węgrzech biznes budowlany.

Spowodowało to wzburzenie nacjonalistów z Jobbiku. Deputowani tej partii złożyli wniosek do parlamentarnej Komisji Bezpieczeństwa Narodowego o zbadanie sprawy Pharaona. Rzecznik Jobbiku Péter Jakab oświadczył, że skoro Orban nie dostrzega w pobycie Pharaona na Węgrzech żadnego niebezpieczeństwa (jak wcześniej powiedział), to sam premier jest właśnie największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego.

Afera spowodowała, że w czasie dzisiejszego głosowania deputowani Jobbiku nie poparli poprawek konstytucyjnych forsowanych przez szefa rządu. W czasie debaty trzymali w rękach transparent z napisem „Ten kto wpuszcza terrorystów dla pieniędzy jest zdrajcą”. Na transparencie pojawiło się pomarańczowe koło będące symbolem partii Orbana – Fideszu, a w nim wpisane arabskie litery i symbol dolara. Lider Jobbiku Gábor Vona wprost uzależnił poparcie dla pprawki konstytucyjnej od anulowania prawa pobytu na Węgrzech dla Pharaona i zamknięcia jego firmy. Nacjonaliści zaproponowali przeprowadzenie w piątek konsultacji partii parlamentarnych w tej sprawie.

dailynewshungary.com/jobbik.com/kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz