Ambasador Filipin w Waszyngtonie poinformował w czwartek, że filipiński prezydent jest gotowy do otwarcia krajowych „obiektów” dla sił amerykańskich na mocy traktatu o wzajemnej obronie z 1951 roku, jeśli wojna Rosji z Ukrainą pogorszy się i zaangażują się w nią Stany Zjednoczone.

Jak przekazała agencja Associated Press, ambasador Filipin w Waszyngtonie poinformował w czwartek, że filipiński prezydent jest gotowy do otwarcia krajowych „obiektów” dla sił amerykańskich na mocy traktatu o wzajemnej obronie z 1951 roku, jeśli wojna Rosji z Ukrainą pogorszy się i zaangażują się w nią Stany Zjednoczone.

Ambasador Jose Manuel Romualdez powiedział, że prezydent Rodrigo Duterte wygłosił te uwagi na niedawnym spotkaniu w Manili, gdzie prezydent wyraził również zaniepokojenie globalnymi skutkami gospodarczymi rozwijającego się kryzysu. Filipiny potępiły inwazję i zagłosowały za rezolucją Zgromadzenia Ogólnego ONZ, która nakazywała natychmiastowe wstrzymanie ataku Rosji i wycofanie wszystkich rosyjskich wojsk z Ukrainy.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3816.49 PLN    (17.34%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Filipiny będą gotowe do włączenia się w ten wysiłek, zwłaszcza jeśli kryzys ukraiński rozprzestrzeni się na Region Azji” – powiedział Romualdez podczas briefingu internetowego z dziennikarzami. „Dajcie im zapewnienie, że jeśli kiedykolwiek będą potrzebne, Filipiny są gotowe zaoferować wszelkie udogodnienia lub wszystko, czego Stany Zjednoczone będą potrzebowały jako nasz sojusznik numer jeden”.

Nie było żadnego bezpośredniego komentarza od Duterte ani jego biura.

Traktat o wzajemnej obronie z 1951 r. zobowiązuje Stany Zjednoczone i Filipiny do udzielenia sobie pomocy w przypadku ataku. W ostatnich latach amerykańscy urzędnicy wielokrotnie zapewniali swoich filipińskich odpowiedników, że dotrzymają zobowiązań traktatowych, jeśli filipińskie siły, statki lub samoloty zostaną zaatakowane na spornym Morzu Południowochińskim, w tym przez Chiny.

Jak informowaliśmy na naszym portalu, brytyjski Podsekretarz Stanu ds. Sił Zbrojnych ostrzegł, że NATO może zostać zmuszone do interwencji w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, jeśli Władimir Putin zdecyduje się na użycie broni chemicznej.

Według zachodnich urzędników Moskwa może sięgnąć po broń chemiczną i biologiczną, aby szybciej zakończyć wojnę na Ukrainie.

Zapytany, czy użycie takiej broni zmieniłoby decyzję Zachodu, by nie angażować się militarnie, Heappey powiedział w programie BBC Radio 4 Today: „Prezydent Putin musi zdawać sobie sprawę, że użycie broni chemicznej jest po prostu najbardziej nikczemną rzeczą, jaką można sobie wyobrazić”.

„Tak przerażające obrazy, które oglądamy dzisiaj na naszych ekranach telewizyjnych, przedstawiające ostrzał artyleryjski szpitali, są niczym w porównaniu z cierpieniem i zniszczeniami, jakie powoduje broń chemiczna” – dodał Podsekretarz Stanu ds. Sił Zbrojnych.

Pytany o to, czy byłaby to „czerwona linia”, której przekroczenie spowodowałoby interwencję NATO, odparł: „Nie sądzę, aby podejmowanie jakichkolwiek wyraźnych zobowiązań w tej chwili w kwestii tego, gdzie znajduje się ta czerwona linia, było pomocne. Ale myślę, że prezydent Putin musi wiedzieć, że kiedy inne kraje użyły broni chemicznej, wywołało to reakcję międzynarodową”.

Kresy.pl/AP

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz