Fakt, że czołowi socjaldemokraci bronią rurociągu bałtyckiego, czyni sytuację w Europie jeszcze bardziej niebezpieczną. Rosja może poczuć się ośmielona do uderzenia na Ukrainę – napisała w piątek niemiecka gazeta Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ).

Zdaniem niemieckiego dziennika stosunek SPD do gazociągu „staje się coraz bardziej irracjonalny. Jest to coraz bardziej niebezpieczne”. FAZ zwraca uwagę, że po przewodniczącym frakcji parlamentarnej Rolfie Muetzenichu oraz sekretarzu generalnym Kevinie Kuehnercie, również socjaldemokratyczna minister obrony Christine Lambrecht usiłuje teraz wyraźnie oddzielić projekt Nord Stream 2 od gróźb Rosji wobec Ukrainy.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8487.32 PLN    (38.57%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Lambrecht stwierdziła w czwartek, że Nord Stream 2 „nie powinien być wciągnięty w ten konflikt”. Muetzenich powiedział w wywiadzie dla „Spiegla” pod koniec ubiegłego roku, że to dobrze, „że partie koalicyjne zgodziły się nie mierzyć Nord Stream 2 według kryteriów geopolitycznych”.

Zobacz także: Niemcy: Lewica domaga się spełnienia żądań Rosji

Dziennik pisze, że to „sformułowanie Muetzenicha (…) oznacza, że ktoś zdecydował się zamknąć oczy na rzeczywistość; po prostu odmawia spojrzenia na projekt geopolityczny według kryteriów geopolitycznych. Podobna logika przyświeca wypowiedzi Lambrecht: zaprzecza ona związkowi między Nord Stream 2 a konfliktem, w którym gazociąg jest wykorzystywany przez Rosję jako narzędzie nacisku”.

FAZ zwraca uwagę, że „w swoim wezwaniu do zakończenia debaty na temat Nord Stream 2 myli również przyczynę i skutek: nie należy wywoływać międzynarodowych konfliktów, +aby w ten sposób pogrzebać projekty, które zawsze były cierniem w boku+. Twierdzi więc, że krytycy Nord Stream 2 chcą podsycić konflikt między Rosją a Ukrainą, aby zatrzymać gazociąg, któremu zawsze byli przeciwni – z powodów, których nie podaje”.

„Celem gazociągów z Rosji przez Morze Bałtyckie do Niemiec było zawsze ominięcie Ukrainy. (…) Miało to swoje uzasadnienie: kraj tak zależny od sprzedaży gazu do reszty Europy jak Rosja musi zdywersyfikować swoje szlaki transportowe. (…) Pierwszym rezultatem rosyjskich starań o dywersyfikację szlaków transportowych był ukończony w 1999 roku rurociąg jamalski przez Białoruś, drugim – Nord Stream 1” – pisze dziennik.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Gazeta przypomina, że Nord Stream 1 wywołał ostre protesty w Polsce i krajach bałtyckich. FAZ podkreśla, że Nord Stream 1 wyrządził szkody polityczne.

FAZ pisze, że „te zadrażnienia zapewne zostałyby zapomniane, gdyby Niemcy prowadziły konsekwentną politykę wobec Rosji po aneksji Krymu i rozpoczęciu wojny w Donbasie. Ale Berlin zwielokrotnił szkody, wspierając od 2015 roku Nord Stream 2, nawet w obliczu militarnej agresji Rosji na Ukrainę”.

Zdaniem medium to niemiecki rząd, który mimo ostrego tonu Rosji wspierał gazociąg, zachęcił Kreml do zwiększenia presji na Ukrainę.

„Sytuacja, w której czołowi niemieccy politycy bronią Nord Stream 2 nawet teraz, gdy Kreml zmasował wojska na granicy z Ukrainą, a jego media propagandowe jawnie grożą wojną, ma to wpływ na kalkulację ryzyka w Moskwie. Jeśli istnieje tam uzasadniona nadzieja, że gaz może wkrótce popłynąć do Niemiec przez Nord Stream 2, niezależnie od dalszego biegu wydarzeń, to zwiększa to niebezpieczeństwo wojny z Ukrainą” – pisze gazeta.

Jak informowaliśmy, w piątek rzeczniczka Białego Domu, Jen Psaki, powiedziała na konferencji prasowej, że według ustaleń wywiadu USA, Rosja przygotowuje prowokacje na wschodzie Ukrainy, żeby zyskać pretekst do inwazji i i już wysłała agentów, mających przeprowadzić pod fałszywą flagą akcje dywersyjne przeciwko separatystom w Donbasie. „Obawiamy się, że rosyjski rząd przygotowuje się do inwazji na Ukrainę, która może skutkować łamaniem praw człowieka na szeroką skalę i zbrodniami wojennymi, jeśli dyplomacja nie osiągnie swoich celów” – powiedziała Psaki.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Wcześniej pisaliśmy, że ukraiński wywiad wojskowy twierdzi, że Rosja chce przeprowadzić prowokację przeciw swoim żołnierzom stacjonującym w Naddniestrzu i oskarżyć o to Ukrainę. Ma o tym świadczyć ostrzeżenie, jakie przekazano na służbowej naradzie w 3. brygadzie zmotoryzowanej rosyjskiej armii, do którego treści dotarł ukraiński wywiad. Dotyczy ono „spodziewanych prowokacji ze strony Ukrainy w rejonie miejscowości Kiełbaśna”. W tej wsi, leżącej przy granicy z Ukrainą znajduje się jeden z największych składów amunicji w Europie. Pilnuje go grupa zadaniowa rosyjskich wojsk.

Przypomnijmy, że w czwartek Jake Sullivan, doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa, powiedział, powołując się na dane wywiadu, że Rosja szykuje grunt pod opcję sfabrykowania pretekstu do inwazji na Ukrainę. Miałoby się to odbyć m.in. poprzez działania sabotażowe i operacje w domenie informacyjnej, celem oskarżenia Ukrainy i przygotowywanie rychłego ataku na wschodzie, w Donbasie, przeciwko separatystom wspieranym przez siły rosyjskie.

Zobacz także: Finlandia: nie rozmawiamy o członkostwie w NATO

faz.net / pap / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz