Donald Trump zagroził Iranowi kolejnymi uderzeniami, jeśli Teheran nie powstrzyma swoich sojuszników z Hezbollahu w Libanie. W tym samym czasie przedstawiciele Stanów Zjednoczonych i Iranu rozpoczęli rozmowy w Szwajcarii, które mają dotyczyć między innymi rozejmu w Libanie, programu nuklearnego i Cieśniny Ormuz.
Prezydent USA Donald Trump ostrzegł w niedzielę Iran, że Stany Zjednoczone wznowią ataki, jeśli Teheran nie doprowadzi do ograniczenia działań Hezbollahu w Libanie. „Iran musi natychmiast powstrzymać swoich wysoko opłacanych pełnomocników w Libanie przed wywoływaniem problemów” — napisał Trump na platformie Truth Social. „Jeśli tego nie zrobią, uderzymy w Iran bardzo mocno ponownie, tak jak zrobiliśmy to w zeszłym tygodniu, tylko mocniej” — dodał.
Groźba Trumpa padła w czasie, gdy delegacje Stanów Zjednoczonych i Iranu przygotowywały się do rozmów pokojowych w Szwajcarii. Według Reutersa irańska delegacja przybyła do Zurychu, a wiceprezydent USA JD Vance wyruszył z Waszyngtonu na spotkania, które — według Pakistanu — miały rozpocząć się w niedzielę.
Rozmowy mają służyć rozwinięciu tymczasowego porozumienia wynegocjowanego przy udziale Pakistanu i podpisanego w środę przez Donalda Trumpa oraz prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana. Celem ma być zakończenie trwającej niemal cztery miesiące wojny między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Strony uzgodniły wcześniej 60-dniowy rozejm na czas negocjacji. Mimo to Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosił w sobotę zamknięcie Cieśniny Ormuz, jednej z najważniejszych tras transportu ropy i gazu na świecie. Amerykańskie wojsko zakwestionowało jednak te informacje, twierdząc, że ruch statków handlowych w cieśninie jest kontynuowany.
Według Dowództwa Centralnego USA w sobotę przez Cieśninę Ormuz przepłynęło 55 statków handlowych przewożących ponad 17 mln baryłek ropy na światowe rynki. Amerykanie zapewnili, że siły USA będą gwarantować dalszy ruch handlowy.
Zobacz: Iran postawił dwa warunki otwarcia cieśniny kluczowej dla światowego handlu surowcami energetycznymi
Iran uzasadniał swoje działania sytuacją w Libanie. Teheran oskarżał Izrael o naruszanie zobowiązań dotyczących rozejmu, a doradca irańskiego przywódcy napisał, że dopóki porozumienie pozostaje jedynie na papierze, przepływ energii z Bliskiego Wschodu pozostanie wstrzymany.
Sytuacja w Libanie pozostaje napięta. Według Reutersa Izrael i wspierany przez Iran Hezbollah wzajemnie oskarżają się o ataki mimo obowiązującego rozejmu. Libańska Obrona Cywilna podała, że w izraelskich uderzeniach w sobotę zginęło 20 osób.
Wiceprezydent USA JD Vance w rozmowie z Fox News wyraził jednak przekonanie, że rozejm się utrzyma. Przed odlotem do Szwajcarii mówił dziennikarzom, że rozmowy mogą potrwać kilka dni.
„Myślę, że mamy nadzieję poczynić postęp w sprawie nuklearnej i w sprawie rozejmu w Libanie” — powiedział Vance.
Według Reutersa irańskiej delegacji przewodzi Mohammad Baker Kalibaf. W jej skład wchodzą również szef MSZ Abbas Aragczi oraz przedstawiciele struktur bezpieczeństwa, banku centralnego i sektora naftowego. Po stronie amerykańskiej w rozmowach, oprócz Vance’a, uczestniczą Steve Witkoff oraz Jared Kushner, zięć Donalda Trumpa.
Rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baghaei zapowiedział, że Iran będzie domagał się w Szwajcarii realizacji wcześniejszych zobowiązań. Wskazywał przy tym na wcześniejsze przypadki, w których — według Teheranu — druga strona nie dotrzymywała ustaleń.
Izrael, który nie uczestniczy w rozmowach, oświadczył, że nie jest stroną porozumienia USA–Iran. Władze izraelskie zapowiadają utrzymanie sił na zajętym terytorium Libanu i podkreślają, że będą reagować na zagrożenia ze strony Hezbollahu.
Czytaj: Irańczycy i Amerykanie usiedli do stołu rokowań
reuters.com / Kresy.pl






























