Według szefa KPRM Michała Dworczyka, w środę wieczorem do Polski ma wystartować ostatni samolot ewakuacyjny – pod warunkiem, że „nic się nie zmieni w sytuacji w Afganistanie”, bo m.in. „jesteśmy też w dużej mierze uzależnieni od Amerykanów”. Do naszego kraju ma trafić łącznie około 800 Afgańczyków, nie licząc kilkuset innych, których sprowadzenie zapowiadał premier.

We wtorek rano do Warszawy przyleciał 10. z kolei samolot z Afgańczykami na pokładzie w ramach prowadzonej przez rząd akcji ewakuacyjnej. Według szefa Kancelarii Premiera, Michała Dworczyka, na pokładzie było 116 osób, w tym 37 dzieci poniżej piątego roku życia.

„Łącznie ewakuowaliśmy z Kabulu już ponad 700 osób” – poinformował szef KPRM.

 

W środę rano na antenie Polskiego Radia 24 zapowiedział z kolei, że operacja ewakuacji Afgańczyków, którzy wspierali Polski Kontyngent Wojskowy i polskich dyplomatów ma zmierzać ku końcowi, pod warunkiem, że sytuacja nie ulegnie zmianie.

– Jeżeli nic się nie zmieni w sytuacji w Afganistanie, to dzisiaj wieczorem ostatni samolot z ewakuowanymi Afgańczykami powinien wystartować do Polski – powiedział Dworczyk. Podkreślił, że „sytuacja jest bardzo dynamiczna”: – Jesteśmy też w dużej mierze uzależnieni od sojuszników, od Amerykanów, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo całego lotniska w Kabulu, czyli miejsca, z którego prowadzona jest ta akcja ewakuacji.

Minister powiedział też, że łącznie do Polski ma trafić około 800 Afgańczyków. Według niego, „absolutna” większość to osoby, które blisko współpracowały z Polskim Kontyngentem Wojskowym. Dodał, że afgańscy obywatele będą mogli starać o status uchodźcy i zostać w Polsce. Dworczyk zaznaczył przy tym, że to nie koniec wszystkich działań związanych z Afganistanem i ewakuacją. Wyjaśnił, że jako ostatni z Afganistanu wylecą wraz ze sprzętem polscy pracownicy i żołnierze.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Szef KPRM oświadczył również, że zgodnie z zapowiedziami premiera Mateusza Morawieckiego, Polska „do trzech miesięcy” będzie przyjmować kilkuset Afgańczyków, którzy współpracowali z NATO. Nie chodzi tu o osoby, które dotychczas ewakuowano z Afganistanu. Dworczyk powiedział też, że szereg krajów zwróciło się z prośbą do Polski o pomoc w ewakuacji oraz zaznaczył, że kolejne loty nie muszą być z Afganistanu i niekoniecznie będą realizowane przez polskie statki powietrzne, bo cała operacja jest „złożona”.

Przeczytaj: Afganistan: Talibowie powołali pierwszych ministrów nowego rządu

​Dodatkowo, w nocy z wtorku na środę do Polski przyleciał kolejny samolot z osobami ewakuowanymi z Afganistanu. Według wiceszefa MSZ Marcina Przydacza, na pokładzie było 50 Afgańczyków, o których ewakuację prosiła Litwa i którzy mieli zostać bezpośrednio wyekspediowani do tego kraju. Przyznał, że „z podobnymi prośbami zgłosiła się Estonia, Łotwa, Chorwacja, Grecja”, a strona polska będzie chciała im pomóc. Przydacz dodał z satysfakcją, że Polacy ewakuowali z Afganistanu m.in. lokalnych pracowników Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Przypomnijmy, że tydzień temu „Dziennik Gazeta Prawna” napisał, że jeszcze przed upadkiem Kabulu USA poprosiły polski rząd o przyjęcie 3 tysięcy Afgańczyków. Miało chodzić o osoby, których życie byłoby zagrożone pod rządami talibów – tłumacze i inni współpracownicy sił USA. Z informacji DGP wynika, że strona polska odniosła się do tej prośby z rezerwą, ponieważ nasz kraj nie jest przygotowany na przyjęcie tylu uchodźców. Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk przyznał, że toczą się w tej sprawie rozmowy, choć nie potwierdził, że chodzi o taką liczbę uchodźców. Jak podawaliśmy, dzień wcześniej, w poniedziałek, premier Mateusz Morawiecki zadecydował o wysłaniu do Kabulu samolotów, które mają wywieźć Polaków, ale też obywateli Afganistanu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Wcześniej prezydent USA Joe Biden zapowiedział, że żołnierze amerykańscy do 31 sierpnia wycofają się z Afganistanu. Administracja USA nie wyklucza jednak przedłużenia terminu z powodu ewakuacji. Talibowie ostrzegli, że spotkałoby się to z „konsekwencjami” z ich strony, ponieważ byłoby – ich zdaniem – przekroczeniem „czerwonej linii”.

Przeczytaj: Washington Post: Kabul: Dyrektor CIA spotkał się z przywódcą talibów

Niedawne doniesienia medialne sugerowały, że afgańscy chrześcijanie są narażeni na natychmiastową śmierć z rąk talibów, jeśli odmówią wyrzeczenia się wiary. Talibowie mają kontrolować telefony komórkowe, a w razie znalezienia chrześcijańskich materiałów (m.in. pobranej Biblii), zabijają właściciela.

Zobacz także: Afgańscy żołnierze uciekli z kraju samolotami

W poniedziałek opisywaliśmy przypadek skazanego sądownie Afgańczyka, który w lipcu br. został deportowany z Danii a w tym miesiącu wrócił do tego kraju w ramach ewakuacji zorganizowanej przez duńskie władze z Afganistanu. Okazuje się, że jest więcej podobnych przypadków. We Francji wybuchł skandal po tym, jak okazało się, że w ramach ewakuacji z Afganistanu ściągnięto nad Tamizę pięciu talibów. Podobna sytuacja wydarzyła się w Wielkiej Brytanii.

Czytaj więcej: Coraz więcej podejrzanych osób wśród ewakuowanych z Afganistanu

Twitter / Polskie Radio 24 / polsatnews.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz