Afgańczycy, którzy współpracowali z USA i od miesięcy przebywają w Katarze, pozostają w stanie niepewności co do swojej przyszłości. Władze w Kabulu deklarują możliwość bezpiecznego powrotu, jednak sami zainteresowani odrzucają zarówno tę opcję, jak i relokację do państw trzecich.
W ostatnich dniach w Dosze w Katarze oraz w Kabulu w Afganistanie pojawiły się sprzeczne sygnały dotyczące przyszłości Afgańczyków współpracujących z siłami Stanów Zjednoczonych podczas wojny, którzy od miesięcy pozostają w zawieszeniu w amerykańskiej bazie As-Sayliyah, co wywołuje napięcia wokół dalszych decyzji migracyjnych.
Stanowisko władz Afganistanu
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Afganistanu przekazało, że osoby te mogą bezpiecznie wrócić do kraju, wskazując na gotowość przyjęcia obywateli przebywających za granicą. „Afganistan jest wspólną ojczyzną wszystkich Afgańczyków i zaprasza wszystkich zainteresowanych, a także innych, którzy znajdują się w podobnej sytuacji, do powrotu do ojczyzny, której drzwi pozostają dla nich otwarte, aby mogli to zrobić z pełną ufnością i spokojem ducha” — powiedział rzecznik ministerstwa Abdul Qahar Balkhi.
W tym samym oświadczeniu podkreślono, że możliwe jest również legalne opuszczenie kraju w późniejszym czasie. „Osoby zamierzające podróżować do innego kraju mogą to zrobić w odpowiednim momencie, korzystając z legalnych i godnych kanałów” — dodał rzecznik, zaznaczając, że władze są gotowe do współpracy międzynarodowej i utrzymują, że sytuacja bezpieczeństwa nie zmusza obywateli do emigracji.
Plany relokacji i działania USA
Deklaracje władz w Kabulu pojawiły się po doniesieniach o rozmowach administracji Donald Trump dotyczących możliwości relokacji około 1100 Afgańczyków oraz członków rodzin amerykańskich żołnierzy do państwa trzeciego, w tym do Demokratycznej Republiki Konga, co wywołało sprzeciw samych zainteresowanych.
Organizacja #AfghanEvac poinformowała, że amerykańscy urzędnicy przekazali jej informacje o prowadzonych rozmowach z władzami Konga w sprawie przyjęcia uchodźców, którzy od ponad roku przebywają w bazie w Dosze, oczekując na możliwość wyjazdu do Stanów Zjednoczonych.
Departament Stanu USA potwierdził, że prowadzi działania mające na celu znalezienie opcji „dobrowolnego” przesiedlenia do państw trzecich, nie wskazując jednak konkretnych kierunków.
Stanowisko Afgańczyków w obozie
W odpowiedzi na te informacje Afgańczycy przebywający w obozie przedstawili wspólne stanowisko, w którym wskazali na brak komunikacji ze strony władz USA oraz pogarszający się stan psychiczny części osób. „Wielu z nas nie czuje się dobrze. Niepewność przerosła nasze możliwości. Doszło do głębokiej depresji” — przekazali przedstawiciele grupy.
Jednocześnie zdecydowanie odrzucili możliwość relokacji do Afryki. „Powiemy to wprost. Nie chcemy jechać do Demokratycznej Republiki Konga” — oświadczyli, wskazując na trwające konflikty zbrojne w tym kraju i brak poczucia bezpieczeństwa.
Afgańczycy podkreślili również, że nie rozważają powrotu do ojczyzny, wskazując na zagrożenia wynikające z ich wcześniejszej współpracy z siłami USA. „Talibowie zabiją wielu z nas za to, co zrobiliśmy dla Stanów Zjednoczonych” — stwierdzili, dodając: „To nie strach. To fakt. Stany Zjednoczone o tym wiedzą, ponieważ to właśnie Stany Zjednoczone są powodem, dla którego nie możemy wrócić do domu”.
Rozmowy o relokacji rozpoczęły się ponad rok po decyzji administracji amerykańskiej o wstrzymaniu programu przesiedleńczego dla Afgańczyków, co doprowadziło do sytuacji, w której tysiące osób, po przejściu wieloletnich procedur weryfikacyjnych, pozostaje w różnych częściach świata bez jasnej perspektywy dalszego losu.
Kresy.pl/independent.co.uk































