Terminale naftowe w Niemczech, Belgii i Holandii padły ofiarą synchronicznych cyberataków. Przywracanie płynnej pracy sektora może potrwać nawet tydzień – podaje BBC.

Zaatakowanych zostało dziesiątki obiektów infrastruktury naftowej w portach Europy Zachodniej. Po raz pierwszy o ataku poinformował 1 lutego niemiecki Oiltanking – zarządzający 11 magazynami o pojemności 2,375 mln metrów sześciennych w Berlinie, Frankfurcie nad Menem, Karlsruhe i 8 innych miastach.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5170.41 PLN    (23.5%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Przez atak na niemiecką firmę pojawiły się problemy z załadunkiem tankowców, który w większości odbywa się automatycznie.

Jak podaje Reuters, opóźnienia w dostawach dotknęły wielu dostawców produktów naftowych w Niemczech. Aral, największy operator stacji benzynowych w Niemczech (zarządzający 2,3 tys. stacji w całym kraju), musiał szukać alternatywnych źródeł dostaw.

Zaatakowany został także belgijski SEA-Invest, który miał problemy z pracą we wszystkich portach – od Europy po Afrykę (także w największym naftoporcie w Antwerpii).

W trzech obiektach problemy odnotowała holenderska firma Evos. W tym przypadku także pojawiły się opóźnienia w wysyłce produktów naftowych.

Wedle jednego ze źródeł cytowanych przez „Rzeczpospolitą”, twierdzi że cyberatak jest powiązany z wirusem ransomware i hakerzy mogą żądać pieniędzy za odblokowanie systemu. „Niektórzy mówią, że to (przywracanie płynności działania- red) może potrwać tydzień lub dwa, albo po prostu zapłacą hakerom”.

W maju ub. roku operator Colonial Pipeline, który dostarcza z rafinerii nad Zatoką Meksykańską do wschodniej i południowej części USA 45 proc. używanych tam paliw, zamknął tymczasowo swoją sieć rurociągów. Powodem decyzji było również wykrycie cyberataku typu ransomware, w którym przestępcy blokują dostęp do danych, żądając okupu za ponowne udostępnienie ich.  Za cyberatak była odpowiedzialna rosyjska grupa cyberprzestępcza DarkSide – poinformowała telewizja „CNN”

„Europejskie ataki miały miejsce na tle napięć wokół Ukrainy i były niemal synchroniczne. Jednak wciąż jest przedwcześnie na wyciąganie wniosków o skoordynowanej próbie uderzenia w europejski sektor energetyczny” – powiedział Brett Callow, analityk Emsisoft.

Jak podawaliśmy, w piątek 14 stycznia w nocy miał miejsce wielki cyberatak na ukraińskie, rządowe strony internetowe. Łącznie zaatakowano około 70 witryn, m.in. ukraińskiego MSZ, ministerstwa oświaty i nauki oraz Państwowej Służby ds. Nadzwyczajnych. Na ich stronach głównych wyświetlała się grafika z komunikatem w językach ukraińskim, rosyjskim i polskim. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow był wtedy przekonany, że cyberatakiem na ukraińskie strony rządowe stoi Rosja.

Kresy.pl / bbc.com / reuters.com / rp.pl 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz