Ukraińskie służby zapewniają, że według dostępnych informacji, a wbrew komunikatowi autorów cyberataku, żadne dane personalne nie wyciekły do sieci.

W piątek 14 stycznia br. nad ranem miał miejsce wielki cyberatak na ukraińskie, rządowe strony internetowe. Na stronach głównych wyświetlała się grafika z komunikatem w językach ukraińskim, rosyjskim i polskim.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1883 PLN    (8.55%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Ukraińcu! Wszystkie wasze dane osobiste zostały wrzucone do sieci ogólnej. Wszystkie dane na komputerze są zniszczone, nie można ich odtworzyć. Wszelkie informacje o was stały się publiczne, bójcie się i oczekujcie gorszego. To dla Was za waszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Za Wołyń, za OUN UPA, za Galicję (Hałyczynę), za Polesie i za historyczne ziemie” – głosi komunikat w języku ukraińskim i rosyjskim.

Zaznaczmy, że treść w języku polskim jest wyraźnie zniekształcona, z błędami gramatycznymi i stylistycznymi, np. „Ukrainiec!” zamiast „Ukraińcu!” [kalka z języka rosyjskiego/ukraińskiego – red.] czy sformułowanie „tereny historyczne”, prawdopodobnie w kontekście Kresów. Pokazuje to, że autorzy tekstu nie posługują się swobodnie językiem polskim.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy podała, że cyberatak uderzył w szereg stron rządowych, w tym MSZ, ministerstwa edukacji, a także innych organów rządowych. Wspomniane resorty już wcześniej ogłosiły, że ich strony padły ofiarą masowego ataku i są tymczasowo niedostępne. Cyberprzestępcy uderzyli też w strony kancelarii prezydenta Ukrainy i SBU, jednak ataki zostały zneutralizowane dzięki reakcji służbom odpowiedzialnym za cyberbezpieczeństwo.

Według SBU, wbrew twierdzeniom hakerów, zawartość stron nie została zmieniona, zaś według dostępnych informacji, żadne dane personalne nie wyciekły. Zaznaczmy, że celem ataku był też serwis Dija, czyli ukraiński odpowiednik polskiego serwisu rządowego mObywatel.

Ukraińskie służby zaznaczyły też, że szereg innych stron rządowych zostało czasowo zawieszonych, żeby uniemożliwić rozprzestrzenienie się ataku na inne zasoby. Jak dotąd, większość stron dotkniętych cyberatakiem została już przywrócona. Teraz służby pracują nad ustaleniem źródła ataku.

Cześć mediów na Ukrainie przypomina, że niespełna miesiąc temu amerykański dziennik „The New York Times” pisał, powołując się na informacje amerykańskiego wywiadu, że Rosja może przeprowadzić serię cyberataków na ukraińską infrastrukturę krytyczną, w tym na strony rządowe i sieć bankową. Według NYT, zamiarem Moskwy nie jest inwazja wojskowa na Ukrainę, ale przeprowadzanie cyberataków na ważne agencje rządowe i sektory istotne dla gospodarki państwa. Rzekomo, celem tego miałoby być osłabienie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i rządu, a następnie przygotowanie gruntu pod zmianę rządu na bardziej prorosyjski. Dopiero w razie niepowodzenia takiej akcji, Rosjanie mieliby planować akcję militarną.

Czytaj także: Ukraina: Cyberatak na państwowy system obiegu dokumentów

Ukrinform / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz