Były wiceszef kancelarii prezydenta Francji Alexandre Benalla zbiegł do Wielkiej Brytanii. Wcześniej ujawniono, że przez ostatnie miesiące wciąż posługiwał się francuskimi paszportami dyplomatycznymi. Teraz mężczyzna grozi, że ujawni sekrety Emmanuela Macrona.

Alexandre Benalla, były wiceszef kancelarii prezydenta Francji Emmanuela Macrona, obecnie przebywa w Wielkiej Brytanii. Został zwolniony latem w wyniku skandalu po tym, jak media ujawniły nagranie, na którym przebrany przez policjanta bije demonstrantów. Niedawno we Francji znów zrobiło się o nim głośno, gdy ujawniono, że przez ostatnie miesiące wciąż posługiwał się dwoma paszportami dyplomatycznymi, choć zwolniony ze stanowiska i miał je natychmiast zwrócić. Francuskie MSW nie potrafiło tego jednak wyegzekwować. W ten sposób podróżował do Afryki, m.in. do Czadu.

Dwa tygodnie temu ujawniono, że na początku grudnia spotkał się tam z prezydentem tego kraju – parę tygodni wcześniej, niż Emmanuel Macron. Benalla nie poinformował o tym francuskich władz. Później twierdził, że towarzyszył „zagranicznej delegacji biznesowej”. Wcześniej spotkał się także z prezydentem Konga oraz wysokimi rangą kameruńskimi politykami. Według francuskich mediów, podczas tych wizyt Benalla mógł udawać wysłannika Macrona, żeby łatwiej było mu robić interesy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wczoraj potwierdzono, że Pałac Elizejski zwrócił się do niego żądając wyjaśnień na temat jego wyjazdów zagranicznych i kategorycznie zabraniając mu powoływania się w jakikolwiek sposób na francuski rząd.

W liście datowanym na 22 grudnia br., szef kancelarii Macrona, Patrick Strzoda ostrzegł Benallę przed ujawnieniem jakichkolwiek poufnych informacji, które mógł uzyskać pracując u boku francuskiego prezydenta. Zabroniono mu także powoływania się na jakąkolwiek rekomendację lub ciche wsparcie ze strony Macrona. Strzoda domagał się też od Benalli przedstawienia szczegółów jego „osobistych i prywatnych wyjazdów” z czasów, gdy pracował z Macronem, w tym również kwestii płatności. Zapowiedział, że „prezydencja będzie zmuszona odpowiedzieć na wszelkie wcześniej nieujawnione relacje biznesowe uznane za „niekompatybilne” z jego poprzednią funkcją”.

Były współpracownik Macrona twierdzi, że zarzuty te są nieuzasadnione, a jego podróże miały charakter wyłącznie prywatny. Zapewnia, że po tym, jak wyrzucono go z Pałacu Elizejskiego nigdy nie próbował powoływać się na swoje rzekome wpływy, żeby dostać dobrą pracę. Oskarżył też otoczenie Macrona o próbę zrujnowania mu życia i ostrzega, że „dłużej nie będzie siedział cicho”. Podkreślił też, że nie zamierza zaprzestać obecnej działalności i nie ma sobie nic do zarzucenia.

Wypowiedzi Benalli odebrano w mediach jako groźbę ujawnienia sekretów francuskiego prezydenta, ale on sam nie sprecyzował, co ma na myśli.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Prezydent Francji nie komentuje sprawy. Pałac Elizejski wydał jedynie oświadczenie, w którym zapewnia, że Macron nie utrzymuje kontaktów z Benallą.

W lipcu br. wybuchła we Francji tzw. afera Benall. Zaczęło się od opublikowania przez „Le Monde” filmu nagranego 1. maja br. podczas lewicowych demonstracji w Paryżu. Widać na nim mężczyznę w cywilnym ubraniu, ale w policyjnym kasku szarpiącym kobietę i bijącym mężczyznę. Zidentyfikowano go jako Alexandre Benallię, który wówczas był zastępcą szefa kancelarii prezydenta, odpowiedzialnym za bezpieczeństwo. Stąd nazywa się go były ochroniarzem Macrona.

Oprócz bicia demonstrantów Benalli zarzucono bezprawne udawanie policjanta. Opinię publiczną wzburzyło także ujawnienie, że Pałac Elizejski wiedział o postępku współpracownika Macrona i że początkowo został on zaledwie zawieszony na 15 dni. Później trafił on do aresztu i ogłoszono, że zostanie zwolniony. Swoje postępowanie tłumaczył tym, iż miał… trudne dzieciństwo w marokańskiej rodzinie.

Początkowe łagodne potraktowanie Benalli przez Macrona wywołało falę plotek o rzekomych relacjach pomiędzy nimi. Spekulowano, że 27-letni Benalla był kochankiem prezydenta, za co miał otrzymać od niego wielkie mieszkanie służbowe oraz wysoką pensję. Dzięki zgromadzonej wiedzy miał szantażować Macrona. Rozeszła się także pogłoska o tym, że Benalla miał dostęp do kodów nuklearnych. Plotki stały się tak głośne, że Macron musiał je dementować na spotkaniu z posłami swojego ugrupowania.

Notowania Macrona sięgają rekordowo niskiego poziomu. Na początku grudnia br. spadły poniżej 20 procent. Nie pomogły mu nawet ustępstwa w związku z protestami ruchu Żółtych Kamizelek.

Przeczytaj: Francuski rząd przetrwał wota nieufności związane z tzw. aferą Benalli

France24.com / bbc.com / rmf24.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz