W Naddniestrzu doszło do wybuchów w wiosce Vărăncău w pobliżu granicy z Ukrainą – podało naddniestrzańskie ministerstwo spraw wewnętrznych.

Jak podało naddniestrzańskie MSW, około godziny 21:40 nad dawnym lotniskiem w Vărăncău wieczorem 6 maja, latały co najmniej dwa drony, które zrzuciły dwa ładunki wybuchowe. Godzinę później atak się powtórzył.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3802.49 PLN    (17.28%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Leje powstałe w wyniku ostrzału miały głębokość około 1 metra i średnicę około 25 centymetrów.

Naddniestrzańskie MSW podkreśliło, że do „aktywnych działań” w okolicy Vărăncău doszło już po raz drugi. Pierwszy atak został zarejestrowany 5 maja o godzinie 22:20. Wtedy także drony zrzuciły dwa ładunki wybuchowe.

Wywiad ukraiński nazwał te wydarzenia prowokacją zorganizowaną przez służby specjalne Rosji. W jego opinii wojska rosyjskie chcą przeprowadzić atak rakietowy na Naddniestrze i w tym celu szykują prowokacje. Według sztabu generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy skład osobowy grupy operacyjnej wojsk rosyjskich jest w stanie gotowości bojowej.

26 kwietnia eksplozje zniszczyły położoną w Naddniestrzu radiową stację nadawczą retransmitującą program rosyjskiego radia. Według władz nieuznawanej republiki tego dnia miało też dojść do ataku na jej koszary jej sił zbrojnych. Dzień wcześniej doszło do ostrzelania gmachu separatystycznego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Tyraspolu z granatnika.

Do incydentów doszło po deklaracji rosyjskiego generała Rustama Minniekajewa, który jest pełniącym obowiązki dowódcy rosyjskiego Centralnego Okręgu Wojskowego, i który powiedział w piątek, iż celem rosyjskiej ofensywy na Ukrainie jest zajęcie całego południa tego kraju i uzyskanie „dostępu do Naddniestrza”, gdzie według niego zanotowano fakty „ucisku ludności rosyjskojęzycznej”. Jego słowa wywołały protest władz Mołdawii, której częścią formalnie jest Naddniestrze. Kijów już oskarżył Rosjan o przeprowadzenie prowokacji na terenie Naddniestrza.

Separatystyczne władze Naddniestrza wprowadziły na kontrolowanym przez siebie terenie „czerwony alarm” wobec zagrożenia terrorystycznego. Ma on trwać przez 15 dni. Na granicach nieuznawanej republiki i na wjazdach do miast ustanowiono wzmocnione posterunki, prowadzone są dokładne przeszukania każdego samochodu.

Przedstawiciel administracji prezydenta Ukrainy zasugerował możliwą interwencję wojskową jej sił oraz Rumunów z separatystycznej republice, władze Mołdawii odrzuciły jednak taką sugestię.

Naddniestrze jest zdominowanym przez ludność rosyjskojęzyczną (Rosjan i Ukraińców) regionem na terytorium Mołdawii. W czasie rozkładu Związku Radzieckiego miejscowi mieszkańcy wypowiedzieli posłuszeństwo władzom w Kiszyniowie i po krótkiej wojnie domowej zakończonej w 1992 r., wywalczyli faktyczną niepodległość. Naddniestrzańska Republik Mołdawska ma własnego prezydenta, armię, siły bezpieczeństwa, urzędy podatkowe i walutę. Naddniestrza nie uznało jednak żadne państwa, także Rosja, która jednocześnie wspiera je gospodarczo i politycznie. Oparciem separatystów jest rosyjski kontyngent wojskowy stacjonujący na kontrolowanym przez nich terytorium. Wokół regionu wzrosło ostatnio napięcie.

Kresy.pl / unian.ua / mvdpmr.org

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz