Będzie marginalizacja i nieformalny bojkot węgierskiej prezydencji w Unii Europejskiej – podaje RMF FM. To konsekwencje wizyt premiera Węgier Viktora Orbana m.in. w Moskwie.

W środę RMF FM podało, że na wniosek Polski ambasadorowie państw członkowskich Unii Europejskiej dyskutowali w Brukseli na temat rozpoczętej z początkiem lipca br. węgierskiej prezydencji w UE. Powodem były wizyty premiera Węgier Viktora Orbana w Kijowie, Moskwie i Pekinie, które wywołały niezadowolenie dużej części zachodnich przywódców.

Według relacji brukselskiej korespondentki radia, ściśle poufna dyskusja trwała ponad dwie godziny. Wypowiedziało się 25 ambasadorów, a jedynie przedstawiciel Słowacji nie zabrał głosu. Jak podano, według jednego z unijnych dyplomatów była to „bezprecensdowa, zmasowana krytyka” pod adresem rządu Węgier. Wszyscy zabierający głos dyplomacji, w tym polski ambasador, wyrazili „szerokie niezadowolenie i złość w związku z przebiegiem węgierskiej prezydencji”.

Protestowano też „przeciwko grze Orbana”, twierdząc, że podważona została zasada „uczciwego pośrednika”, zaś prezydencja nie ma kompetencji w sprawach polityki zagranicznej. Argumentowano, że premier Węgier nie miał unijnego mandatu do prowadzenia rozmów. Część zadeklarowanych krytyków Orbana twierdziła, że w ten sposób daje się on wykorzystywać Rosji.

„Jeden z dyplomatów powiedział, że “hasło węgierskiej prezydencji, żeby uczynić Europę znowu wielką, dotyczy raczej uczynienia wielką Rosji”. Niektórzy chcą wrócić do tematu i omówić praktyczne konsekwencje” – czytamy w relacji RMF FM. Według tych informacji, nie rozważano

jednak takiej opcji, podobnie jak skrócenia węgierskiej prezydencji. Anonimowy rozmówca radia tłumaczył, że dyplomaci nie chcą tego robić w obecności Węgrów.

W ocenie dyplomatów, na których powołuje się RMF FM, formalne skrócenie węgierskiej prezydencji jest w zasadzie niemożliwe. Stąd, ma ona być nieformalnie bojkotowana i wyraźnie marginalizowana. Stacja zaznacza, że np. już została odłożona tradycyjna wizyta unijnych komisarzy w stolicy państwa obejmującego prezydencję. Jak dotąd nikt się w Budapeszcie nie pojawił. Ponadto, premier Orban nie zostanie zaproszony do Parlamentu Europejskiego, by zgodnie ze zwyczajem przedstawić priorytety swojej prezydencji. Jednocześnie, w PE nie będzie debaty w sprawie kontrowersji wokół węgierskiej prezydencji, o co wnioskowała frakcja liberałów Odnowić Europę. Chodzi o to, żeby marginalizować Węgrów, a zarazem nie dawać paliwa wyborczego frakcjom prawicowym.

Dodajmy, że spotkanie ministrów ds. konkurencyjności w Budapeszcie co prawda się odbyło, ale tylko na szczeblu wiceministrów.

RMF zaznacza też, że państwa unijne będą mocno naciskać na Węgry podczas ich prezydencji, żeby odblokowały ponad 6 mld euro środków z Funduszu Pokojowego, przeznaczonych na uzbrojenie dla Ukrainy.

Jak pisaliśmy, podczas swojej wizyty w Waszyngtonie premier Węgier, Viktor Orbán spotkał się we wtorek z prezydentem Turcji, Recepem Tayyip Erdoganem. Poprosił go o wsparcie dla węgierskiej misji pokojowej i dążenia do zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Od początku lipca Węgry sprawują półroczną, rotacyjną prezydencję w Radzie UE. W ubiegły piątek premier Węgier udał się do Moskwy – trzy dni po niespodziewanej wizycie w Kijowie. Orban pojawił się na Ukrainie po raz pierwszy od 2012 r. i powtórzył tam swój priorytet polityczny, twierdząc, że powinno dojść do najszybszego rozejmu i że to właśnie on byłby najlepszym kontekstem dla prowadzenia właściwych negocjacji pokojowych.

W Moskwie jego inicjatywa został wstępnie pozytywnie przyjęta przez Władimira Putina. Orbán oznajmił tam, że będąc 2 lipca w Kijowie zaproponował prezydentowi Zełenskiemu warunki zawieszenia broni, ale ten je odrzucił. W Pekinie węgierski premier uznał ChRL za kluczowego aktora dla zaprowadzenia pokoju na Ukrainie i docenił chiński plan pokojowy zaprezentowany jeszcze w lutym zeszłego roku. Przypomnijmy, że po ekspresowej i zaskakującej wyprawie dyplomatycznej premiera Węgier do Kijowa, Moskwy i Pekinu, Viktor Orbán udał się do Waszyngtonu – stolicy drugiego supermocarstwa, Stanów Zjednoczonych.

Jednak wizyty zagraniczne premiera Węgier, a szczególnie ta w Moskwie, są krytykowane przez polityków zachodnich. Podkreślają oni, że Orban nie ma żadnego mandatu do prowadzenia negocjacji w imieniu Unii Europejskiej czy NATO w sprawie wojny na Ukrainie.

Wiadomo też, że w USA zamierza spotkać się z Donaldem Trumpem, któremu wcześniej przy różnych okazjach otwarcie udzielał poparcia. Poinformowała o tym agencja Bloomberg.

Jak pisaliśmy, premier Węgier napisał list do szefa Rady Europejskiej oraz przywódców UE w sprawie rozmów z prezydentem Rosji.

Czytaj więcej: Viktor Orbán po wizycie w Moskwie napisał list do szefa Rady Europejskiej i przywódców UE

rmf24.pl / Kresy.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności