Podczas XV Zjazd Związku Polaków na Litwie prezes Michał Mackiewicz ostro skrytykował politykę władz w Warszawie prowadzoną wobec organizacji.
Podczas wystąpienia prezes Związku Polaków na Litwie Michał Mackiewicz powiedział, że chce zrezygnować z „długiego i zapewne nudnego” wyliczania poczynań, inicjatyw i imprez Związku, zachęcając do refleksji nad celami związku i jego znaczeniem dla społeczności polskiej.
Po co to wszystko robimy – kosztem wolnego czasu, interesu rodzin, własnych nakładów finansowych? Po co to poświęcenie, przecież i tak będą ci, którzy będą z nas niezadowoleni, będą nas zwalczać, a im będziesz aktywniejszy, tym głośniej będą zwalczać. Po co nam ten odrębny język, te nielitewsko brzmiące nazwiska, szkoły polskie, po co spotykamy się na kolędy, po co te krakowiaki i dzieweczki, które ciągle idą do laseczka? Pani prezydent kiedyś na oficjalnym spotkaniu prawie wykrzyczała do mnie – wymyślili sobie problemy Polaków na Litwie, żyjcie jak ludzie i nie będzie żadnych problemów, wszyscy są równi przed Konstytucją, macie takie same prawa jak wszyscy. Może rzeczywiście – i tak mówią, że jesteśmy skazani wcześniej czy później na asymilację. Może mają rację ci, co potrafią się dostosować – stwierdził ironizując Mackiewicz.
ZOBACZ TAKŻE: Znana polska działaczka z Wileńszczyzny celem ataku marszałka Senatu RP [+VIDEO]
Jako przykład tego typu organizacji prezes Związku Polaków na Litwie wskazał „klubik” (Polski Klub Dyskusyjny – Red.), który otrzymuje finansowanie i nagrody. Bo jak inaczej – tam nie ma problemów. Z nim wszystkim jest lepiej żyć. Więc chyba nie zgodzimy się z tym, że nasza działalność nie ma znaczenia – powiedział prezes ZPL.
W swym wystąpieniu Mackiewicz odniósł się także do zarzutów wysuwanych przez marszałka Stanisława Karczewskiego, dotyczących rzekomych nieprawidłowości związanych z rozdysponowaniem środków finansowych z Macierzy.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tomaszewski: mamy do czynienia z elementem zdrady w stosunku do kresowych Polaków [+VIDEO]
Oni uważają, że wszystko można określić w liczbach, na przykład współczynnik pożyteczności naszej działalności. Chciałbym zobaczyć, jak ci młodzi wykształceni warszawiacy sami mogliby wyliczyć procent podniesienia świadomości narodowej po każdym koncercie czy meczu koszykówki. My potrafimy, bo my kołchozy przeżyli, i na każde zapotrzebowania potrafimy odpowiedzieć – powiedział Mackiewicz.
Jeżeli napiszesz, że to są Polacy w 100 proc. i nie da się tego procentu zwiększyć – to po co wtedy wydawali pieniądze polskiego podatnika? Wtedy, żeby kogoś z nas upokorzyć, pytanie może zadać nawet przedstawiciel prokuratury. Pociecha to będzie mała, że nie będzie to prokurator okręgu wileńskiego tylko warszawski okręgowy. Być może warszawski okręgowy brzmi bardziej swojsko. Mamy jednak w świadomości, że to z woli urzędu pod tą nazwą stracono wszystkich naszych wileńskich patriotów, bohaterów AK, którzy po wojnie szukali schronienia w macierzy, a znaleźli męczeńską śmierć – stwierdził Mackiewicz.
Zdaniem prezesa polscy urzędnicy, przyjeżdżają na Litwę bez znajomości realiów, dbając jedynie o własną promocję.
Przekazano wyprawki dla pierwszoklasistów, piękne tornistry, są uroczystości w szkole. Jak po trzech dniach ma się czuć taki maluch, który ma oddać tę wyprawkę, bo przyjedzie jakiś wiceminister, zadufany w sobie, pełen buty człowiek, i będzie wręczał tornistry przed kamerami, pysznił się, jakim on jest dziedzicem na wyprawkach. Dlaczego nasze dzieci muszą być wychowywane w zakłamaniu od pierwszych dni – oburzał się Mackiewicz, nawiązując do ubiegłorocznej wizyty ówczesnego wiceministra spraw zagranicznych Jana Dziedziczaka i oficjalne przekazanie Bonu Pierwszaka uczniom polskich szkół.
Mamy taką uszczęśliwiającą nas Fundację Pomoc Polakom na Wschodzie. Oto w tym tygodniu sam prezes idzie do wiceministra oświaty, bo on ma projekt, otrzymał pieniądze, będzie badał z wiceministrem Kazakevičiusem potrzeby polskich szkół na Litwie. I on nam lepiej powie, bo on młody człowiek, do niedawna bankier, lepiej wie, co nam trzeba. Pierwsze owoce mamy już we środę. Podczas posiedzenia Komitetu Oświaty w Sejmie wiceminister kategorycznie odrzuca wszystkie problemy, które my stawiamy, bo on znalazł lepszych Polaków, którzy mają pieniądze, oni napiszą, oni zbadają – ironizował Michał Mackiewicz.
Smutno o tym mówić, ale przychodzą chwile, kiedy piękne idee wsparcia Polaków na Wschodzie przekształcają się w karykaturę i szkodzenie otwarte za pieniądze które muszą iść na inne cele – wskazał prezes związku.
Kresy.pl / zw.lt































