Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk oświadczył w środę, że “wrócił temat” odszkodowań dla osób, które zesłanych w głąb ZSRR.
Kasprzyk oświadczył w TVP Rzeszów: Związek Sybiraków, z którym jesteśmy w stałym kontakcie, w ubiegłym roku spotkał się z przedstawicielami Kancelarii Prezydenta RP i temat wrócił.
Wskazał, że osoby, które były trafiły na przymusowe roboty do III Rzeszy otrzymały odszkodowania wypłacane przez Fundację Polsko-Niemieckie Pojednanie. To były kwoty często symboliczne, ale też nie małe w wielu przypadkach. Mówię to też jako syn byłego więźnia obozu koncentracyjnego w Gross Rosen, który otrzymał odszkodowanie – tłumaczył.
ZOBACZ TAKŻE: 10. lutego – 78. rocznica pierwszej sowieckiej deportacji Polaków
Jednocześnie Kasprzyk podkreślił, że jeśli chodzi o wywózki w głąb “nieludzkiej ziemi”, do Związku Sowieckiego takich odszkodowań nigdy nie było, chociaż sybiracy są objęci ustawą kombatancką.
Odszkodowań nie było, bo Federacja Rosyjska nie poczuwa się i pewnie nigdy się nie poczuje do odpowiedzialności za to, co czynił Związek Sowiecki – zaznaczył szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Kasprzyk dodał, kilka lat temu istniała inicjatywa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, aby osoby zesłane na Syberię otrzymały jednorazową wypłatę odszkodowania.
Warto przypomnieć, że wówczas w parlamencie inicjatywę prezydenta Lecha Kaczyńskiego przedstawiał obecny prezydent Polski Andrzej Duda, wtedy minister w Kancelarii Prezydenta. Temat w związku z tym nie umarł. Jest podniesiony, jest od kilku miesięcy przedmiotem i rozmów, i wymiany korespondencji, i stosownych wyliczeń między Kancelarią Prezydenta, rządem, urzędem ds. kombatantów – tłumaczył Kasprzyk.
Oświadczył jednocześnie, że ma nadzieję, na “pozytywny finał”. Byłoby to odszkodowanie jednorazowe naliczane w zależności od okresu pobytu na Syberii – dodał. Podkreślił, że do sprawy należy finalnie wrócić i doprowadzić ją do szczęśliwego końca. Sądzę, że tutaj w tym kierunku wola polityczna będzie. Będzie to też w jakimś sensie wypełnienie testamentu prezydenta Lecha Kaczyńskiego – dodał urzędnik.
Kresy.pl / interia.pl
































