Kreml uznał zatrzymanie rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina na terytorium Polski za „prawoznawczy arbitralizm” i zapowiada działania dyplomatyczne na rzecz jego uwolnienia. Strona rosyjska twierdzi, że Warszawa nie jest „bezpiecznym miejscem” dla obywateli Federacji Rosyjskiej.
rzecznik prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrij Pieskow odniósł się do zatrzymania w Polsce rosyjskiego naukowca Aleksandra Butiagina, archeologa z Państwowego Muzeum Ermitażu. Butiagin został zatrzymany na wniosek władz w Kijowie, które oskarżają go o prowadzenie nielegalnych wykopalisk na Krymie po jego aneksji przez Rosję w 2014 roku.
Pieskow ocenił działania polskich organów jako „prawoznawczy arbitralizm”. Jak stwierdził: „To jest prawny arbitralizm. Zdecydowanie”. Według niego Federacja Rosyjska zamierza wykorzystać dostępne narzędzia międzynarodowe w celu ochrony zatrzymanego obywatela.
Rzecznik zapowiedział, że strona rosyjska rozpocznie działania za pośrednictwem kanałów dyplomatycznych. „Będziemy domagać się poprzez kanały dyplomatyczne prawa do ochrony interesów naszego obywatela. Nasi dyplomaci będą oczywiście pracować w tej sprawie” — przekazał. Podkreślił również, że obecnie priorytetem Kremla jest uzyskanie zwolnienia Butiagina z polskiego aresztu. „Najważniejsze jest teraz osiągnięcie uwolnienia tego rosyjskiego obywatela” — powiedział.
Jednocześnie Pieskow skomentował sytuację polityczną w Polsce jako niesprzyjającą pobytowi Rosjan. „Biorąc pod uwagę tę furię, która teraz panuje w stosunku do naszego kraju w Warszawie, nie jest to odpowiednie miejsce na podróże i wizyty dla naszych obywateli, biorąc pod uwagę całkowite bezprawie, jakie tam ma miejsce, sądząc po tych wydarzeniach” — stwierdził.
4 grudnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała rosyjskiego naukowca Aleksandra B., wysoko postawionego przedstawiciela działu archeologii starożytnej Muzeum Ermitaż oraz kustoszem kolekcji znalezisk z nadbosforskich miasteczek i kurhanów Półwyspu Kerczeńskiego. Naukowiec podróżował tranzytem z Holandii na Bałkany. Informację o operacji jako pierwszy podał RMF FM, a następnie potwierdził rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, wskazując, że czynności przeprowadzono w stolicy.
To właśnie część jego aktywności naukowej stała się podstawą ścigania przez Ukrainę. Kijów zarzuca mu prowadzenie nielegalnych wykopalisk na Krymie dekadę temu, na terenie obiektu „Starożytne miasto Myrmekjon” w Kerczu. Według ukraińskich śledczych wskutek tych działań „doszło do częściowego zniszczenia obiektu dziedzictwa kulturowego” — przekazała Prokuratura Autonomicznej Republiki Krymu oraz miasta Sewastopol. Podczas prac archeologicznych kierowana przez niego grupa odkryła trzydzieści złotych monet skonfiskowanych na rzecz Federacji Rosyjskiej. Dwadzieścia sześć z nich było opatrzonych imieniem Aleksandra Wielkiego, a cztery pochodziły z okresu panowania Filipa III Arridaeusa.
Zobacz także: Poszukiwany przez Polskę agent FSB ma ponad 600 tysięcy rubli długu [+FOTO]
Prokuratura Okręgowa w Warszawie przesłuchała Aleksandra B., lecz mężczyzna odmówił składania wyjaśnień. Rzecznik prokuratury Piotr Antoni Skiba poinformował, że według wyliczeń szkody wyrządzone nielegalnymi wykopaliskami wyniosły 201.607.411,16 hrywien, co odpowiada ponad 17 milionom zł. „Sam wniosek o ekstradycję nie został jeszcze przez stronę ukraińską złożony, otrzymano natomiast wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania oraz zapewnienie, że wniosek o wydanie zostanie złożony” — powiedział Piotr Antoni Skiba. Rzecznik dodał, że celem aresztu ekstradycyjnego jest umożliwienie sprawnego przeprowadzenia postępowania przed organami polskimi oraz skutecznego wydania osoby ściganej państwu obcemu.
Decyzją sądu zastosowano wobec Rosjanina areszt, obowiązujący do trzynastego stycznia 2026 roku. O zatrzymaniu powiadomiono rosyjską dyplomację, a Ukraina przygotowuje dokumenty do wniosku o jego ekstradycję. Za zarzucane przestępstwa Aleksandrowi B. grozi do 10 lat więzienia.
Przedstawicielstwo prezydenta Ukrainy w Autonomicznej Republice Krymu od lat podkreśla, że od rozpoczęcia rosyjskiej okupacji w 2014 r. Półwysep Krymski doświadcza systematycznego zawłaszczania dziedzictwa i zacierania pamięci historycznej. Według tych ocen działania te stanowią „element planu mającego na celu wyparcie z Półwyspu tożsamości krymsko-tatarskiej oraz ukraińskiej”.
Wskazywanym przykładem jest degradacja Pałacu Chanów w Bakczysaraju, jedynego zachowanego kompleksu pałacowego Tatarów Krymskich. Zwracana jest również uwaga na nielegalne prace archeologiczne prowadzone na terenie „Starożytnego miasta Myrmekjon” w Kerczu, gdzie pracował Aleksandr B., a także na roboty realizowane podczas budowy autostrady Taurydy, uznawanej przez Rosję za strategiczną inwestycję infrastrukturalną na półwyspie. W jej otwarciu uczestniczył Władimir Putin. Prace archeologiczne prowadzone w pośpiechu miały skutkować poważnymi uszkodzeniami stanowisk.
Może Cię zainteresować: Prokuratura umorzyła śledztwo wobec Ukraińców podejrzanych o szpiegostwo w ministerialnej restauracji
Kresy.pl/TASS































