W starachowickich lasach odnaleziono cenny symbol polskiego oręża z kampanii 1939 roku. Poszukiwacze z Grupy Ochrony Zabytków Fort natrafili na głownię sztandaru oraz fragmenty pasa, należące do 12 Kresowego Pułku Artylerii Lekkiej.
Metalowy orzeł, ukryty we wrześniu 1939 roku, przez blisko 86 lat pozostawał zakopany w ziemi.
Znalezisko zostało odkryte na terenie Nadleśnictwa Starachowice podczas prowadzonych przez detektorystów prac poszukiwawczych. Głownia wykonana jest z metalu w barwach srebrno-złotych, całość waży około dwóch kilogramów. Obok niej odnaleziono fragmenty pasa oraz resztki nici.
Przedmiot został zabezpieczony i przekazany do dalszych procedur konserwatorskich po powiadomieniu odpowiednich służb ochrony zabytków.
Ciężkie walki pod Skarżyskiem
Odnaleziony artefakt ściśle łączy się z wydarzeniami kampanii wrześniowej na Kielecczyźnie. 12 Kresowy Pułk Artylerii Lekkiej był jednostką organiczną 12 Dywizji Piechoty, która na początku września 1939 roku prowadziła ciężkie walki w rejonie Skarżyska-Kamiennej, Suchedniowa i Wąchocka. Po koncentracji oddziałów w lasach starachowickich 7 września doszło do dramatycznych starć pod Iłżą, Kotlarką i Rzechowem. Jednostki poniosły wówczas bardzo poważne straty w sprzęcie i ludziach.
W południe 9 września 1939 roku, wobec rozbicia oddziałów i narastającej paniki, dowódca zgrupowania gen. bryg. Stanisław Skwarczyński wydał rozkaz rozwiązania jednostek i zniszczenia ciężkiego uzbrojenia. W tym właśnie momencie żołnierze zdecydowali się ukryć głownię sztandaru, aby nie wpadła w ręce nieprzyjaciela. W pośpiechu zakopano ją w gęstym lesie, gdzie przetrwała do dziś.
12 Kresowy Pułk Artylerii Lekkiej wywodził się z formacji walczących jeszcze w wojnach o granice II Rzeczypospolitej. Na co dzień stacjonował głównie w Tarnopolu i Złoczowie. We wrześniu 1939 roku został skierowany do Południowego Zgrupowania Armii Odwodowej „Prusy”. Brał udział w walkach na Kielecczyźnie. Po rozbiciu 12 Dywizji Piechoty część jego żołnierzy przedarła się za Wisłę i walczyła dalej na Lubelszczyźnie, część natomiast trafiła do niewoli niemieckiej i sowieckiej. Dowódcą pułku był pułkownik Józef Kuderski, który dostał się do niewoli sowieckiej, a następnie został zamordowany w Katyniu.
Ukryty w pierwszych dniach Września orzeł stał się jednym z nielicznych materialnych świadectw tamtych wydarzeń, które przetrwały do dzisiaj.
Kresy.pl / Eska Starachowice
Czytaj też:
Ostatnia bitwa kampanii wrześniowej zakończyła się taktycznym zwycięstwem Polaków. Bój pod Kockiem
Bitwa pod Jordanowem była wrześniowym debiutem Stanisława Maczka: „można bić, i to dobrze, Niemców”






























