Idea zmiany czasu sięga XVIII wieku, ale jako pierwsi czas zmienili Niemcy w 1916 roku. Wyjaśniamy dlaczego.
Historia zmiany czasu sięga końca XVIII wieku, kiedy amerykański uczony i polityk Benjamin Franklin zaproponował, by ludzie wstawali wcześniej, aby lepiej wykorzystać światło dzienne i w ten sposób oszczędzać energię. Pomysł, choć oryginalny, długo pozostawał jedynie teoretyczną ciekawostką.
Oszczędzanie zasobów w czasie wojny
Dopiero Brytyjczyk William Willet na początku XX wieku nadał mu konkretne kształty. W 1907 roku opublikował broszurę „The Waste of Daylight”, w której postulował przesuwanie zegarów w okresie letnim, by zyskać więcej godzin słońca i zmniejszyć koszty oświetlenia. Jego koncepcja spotkała się z brakiem zrozumienia w Wielkiej Brytanii, ale zyskała zainteresowanie w Niemczech. To właśnie Niemcy pierwsi wprowadzili zmianę czasu w życie.
30 kwietnia 1916 roku obywatele II Rzeszy po raz pierwszy przesunęli zegarki o godzinę do przodu, rozpoczynając tym samym stosowanie tzw. czasu letniego (Sommerzeit). Decyzja miała podłoże czysto praktyczne – trwała I wojna światowa, a w obliczu deficytu surowców Niemcy poszukiwali sposobów na oszczędzanie paliw wykorzystywanych do produkcji energii elektrycznej. Wkrótce ich śladem poszły inne państwa europejskie oraz Stany Zjednoczone, które w 1918 roku również wprowadziły czas letni, traktując go jako rozwiązanie o charakterze wojennym.
W Polsce to dość nowy zwyczaj
W Polsce pierwsze próby zmiany czasu podjęto w 1919 roku, lecz praktyka ta nie utrzymała się długo. W okresie międzywojennym nie zyskała popularności, a regularne stosowanie czasu letniego zaczęło się dopiero podczas II wojny światowej, kiedy okupacyjne władze niemieckie narzuciły swoje regulacje.
Po 1945 roku zmiana czasu obowiązywała jeszcze do 1949 roku, po czym została zniesiona pod wpływem Związku Sowieckiego, który nie popierał tej praktyki. W latach 1957–1964 w Polsce ponownie wprowadzono czas letni, jednak po kilku latach zrezygnowano z niego.
Stały powrót do sezonowego przestawiania zegarków nastąpił w 1977 roku, w okresie kryzysu energetycznego. Wówczas, podobnie jak w innych krajach europejskich, władze uznały, że przesunięcie czasu o godzinę w okresie letnim może przynieść wymierne oszczędności i poprawić efektywność gospodarczą. Od tamtej pory Polacy nieprzerwanie dwa razy w roku zmieniają czas – wiosną na letni, a jesienią na zimowy.
Czy zmiana czasu zostanie zniesiona?
Od 2000 roku zmiana czasu w całej Unii Europejskiej odbywa się według jednolitych zasad – w ostatnią niedzielę marca zegary przesuwane są o godzinę do przodu, a w ostatnią niedzielę października cofane o godzinę. W 2019 roku Parlament Europejski rozważał zniesienie tego zwyczaju, jednak z powodu pandemii COVID-19 i braku uzgodnień między państwami członkowskimi decyzję odłożono. Komisja Europejska zaleciła kontynuowanie obecnych zasad co najmniej do 2026 roku.
Czytaj też: 80 proc. Europejczyków opowiada się za rezygnacją ze zmiany czasu
W Polsce, podobnie jak w innych krajach o umiarkowanym klimacie, zmiana czasu budzi od lat dyskusje. Zwolennicy wskazują na korzyści gospodarcze, dłuższy dzień i możliwość większej aktywności po pracy. Przeciwnicy zwracają uwagę na zaburzenia rytmu biologicznego, trudności logistyczne i niewielkie już dziś znaczenie energetycznych oszczędności.
„Jeżeli mówimy tylko o zużyciu surowców przeznaczanych na oświetlenie, to rzeczywiście ten aspekt jest coraz mniej istotny. Niemniej jednak trudno jest nam to zmierzyć […]. Natomiast poprzez zamianę naszego naturalnego czasu, jakim jest w Polsce czas zimowy, na letni, mając naturalne światło rano, dodajemy sobie od wiosny do jesieni jedną godzinę na wykorzystanie światła słonecznego po południu. Zarabia wtedy np. mała gastronomia, tudzież organizatorzy wydarzeń typu sport i rekreacja. W USA zrobiono badania, z których wynika, że ta godzina plus to setki milionów dolarów dla firm, które zarabiają na upodobaniu Amerykanów do grillowania. Tak więc, choć może pierwotny powód, dla którego wprowadzono zmianę czasu, wydaje się być już nieistotny, pozostają inne, dla których gospodarka na tym korzysta” – wyjaśniał PAP dr inż. Maciej Gruszczyński z Laboratorium Nowych Technologii Czasu i Długości w Głównym Urzędzie Miar.
Póki co przesuwamy zegarki o godzinę, kontynuując ponad stuletnią tradycję zapoczątkowaną w 1916 roku przez Niemców.
Kresy.pl / PAP
Czytaj też: Białoruś nie będzie zmieniać czasu na zimę




















