21 lipca 1943 roku na terenie Iraku utworzono 2. Korpus Polski – jedną z najsłynniejszych formacji Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Rozkaz reorganizujący Armię Polską na Wschodzie został wydany niedługo po tragicznej śmierci Naczelnego Wodza, gen. Władysława Sikorskiego. Dowództwo nad nową formacją objął gen. Władysław Anders – człowiek, który sam przeszedł piekło sowieckiego więzienia i stał się symbolem niezłomności polskiego ducha.
Armia, która wyszła z łagrów
Trzon 2. Korpusu stanowili żołnierze i cywile ewakuowani z ZSRR po podpisaniu układu Sikorski-Majski w lipcu 1941 roku. Wśród nich znajdowali się więźniowie sowieckich łagrów, żołnierze kampanii wrześniowej i kampanii francuskiej, obrońcy Tobruku, a także tysiące cywilów – kobiet, dzieci, starców – którzy wspólnie wyruszyli z „nieludzkiej ziemi” w nadziei na wolność.
Warunki, w jakich formowała się armia, były dramatyczne – głód, choroby, brak umundurowania i sprzętu, a jednocześnie ogromna determinacja i duch walki. W ciągu kilku miesięcy, w Iranie i Iraku, udało się odbudować siły i przekształcić rozproszone jednostki w regularne wojsko. Tak zrodził się 2. Korpus – formacja, która miała przejść do historii jako „armia wygnańców”.

2 Korpus podczas walk o Ankonę, fot. NAC.
Latem 1943 roku Korpus przeniesiono do Palestyny, a jesienią – do Egiptu. Na przełomie 1943 i 1944 roku rozpoczął się transport wojsk do Włoch. 2. Korpus Polski został włączony w skład 8. Armii Brytyjskiej i szybko powierzono mu jedno z najtrudniejszych zadań kampanii włoskiej – zdobycie Monte Cassino.
Misję udało się wykonać 18 maja 1944 roku. Jeden z żołnierzy wspominał: „Ci żołnierze, zahartowani w wielu bitwach, którzy aż za dobrze poznali wstrząsającą rozrzutność śmierci na zboczach Monte Cassino, płakali jak dzieci, gdy po latach tułaczki usłyszeli nie z radia, ale z dotąd niezwyciężonej niemieckiej twierdzy głos Polski, melodię hejnału”.
Po Monte Cassino 2. Korpus Polski kontynuował walki, zdobywając m.in. Ankonę, przełamując Linię Gotów oraz biorąc udział w bitwach w Apeninach Emiliańskich. Zakończył swój szlak bojowy zdobyciem Bolonii w kwietniu 1945 roku. Była to ostatnia duża operacja wojskowa aliantów na froncie włoskim.
Do korpusu dołączali w tym czasie Polacy przymusowo wcieleni wcześniej do Wehrmachtu i przebywający w obozach jenieckich – na przykład Ślązacy – oraz ochotnicy z różnych części świata. Pod koniec wojny formacja liczyła ponad 100 tysięcy ludzi i była jedną z największych armii emigracyjnych, walczących w ramach wojsk alianckich.
Nazwiska, które przeszły do historii… kultury
Co ciekawe, 2. Korpus prowadził także działania kulturalne i wydawnicze. Wydawał czasopisma, wśród których najważniejszą rolę odegrał tygodnik „Orzeł Biały”. Pismo powstało w 1941 roku, a potem towarzyszyło 2. Korpusowi w jego szlaku bojowym. Reprezentowało poglądy ideowo-polityczne bliskie gen. Władysławowi Andersowi i stało się jednym z najistotniejszych, najbardziej wpływowych ośrodków polskiej myśli i twórczości na emigracji.
„Orzeł Biały” wywarł również trwały wpływ na kształt polskiej literatury powstającej poza krajem. W zespole redakcyjnym działali m.in. Jerzy Giedroyc, Zdzisław Bau, Adolf Bocheński, Gustaw Herling-Grudziński, Zbigniew Racięski, Jan Ulatowski i Jarosław Żaba, pisali zaś do niego Józef Czapski, Kazimierz Wierzyński, Klemens Rudnicki, Jan Bielatowicz czy Jan Lechoń.

2 Korpus Polski w bitwie o Monte Cassino, fot. NAC.
Po wojnie przemilczani
Zakończenie wojny nie przyniosło żołnierzom Andersa upragnionej wolności. Polska znalazła się w radzieckiej strefie wpływów, a w kraju zapanował reżim komunistyczny. Wielu żołnierzy 2. Korpusu zdecydowało się pozostać na emigracji – w Wielkiej Brytanii, Włoszech, Kanadzie, Australii. Ci, którzy wrócili, często byli szykanowani, a ich udział w walkach na Zachodzie przemilczany lub wypaczany przez władze PRL. Ich dokonania bojowe i legenda były przekazywane kolejnym pokoleniom – początkowo nieoficjalnie i z ograniczeniami w czasach PRL, a później już otwarcie i z pełnym zaangażowaniem w wolnej Polsce.
Rozwiązany w 1947 roku 2. Korpus Polski był formacją wyjątkową – nie tylko ze względu na swój wkład w walkę o wolność, ale i na swoją wyjątkową genezę, która łączyła wojenne losy żołnierzy, uchodźców i wygnańców.
Cmentarze wojenne pod Monte Cassino, w Loreto, Bolonii to do dzisiaj niemilknące świadectwo poświęcenia i odwagi. Pieśń „Czerwone Maki na Monte Cassino”, opowieść o niedźwiedziu Wojtku, który nosił amunicję, a także wspomnienia żołnierzy i cywilów – to wszystko na stałe wpisało się w polską tożsamość historyczną.
Kresy.pl / IPN / Przystanek Historia












