Strajk trwał w dniach 30–31 lipca 1619 roku i zakończył się pełnym sukcesem strajkujących.
W powszechnej świadomości historia Ameryki zaczyna się od Pielgrzymów, którzy w 1620 roku dotarli na pokładzie „Mayflower” do brzegów Massachusetts. Tymczasem już trzynaście lat wcześniej w Wirginii powstała pierwsza angielska osada – Jamestown – i to właśnie tam zapisano jeden z najważniejszych, choć rzadko wspominanych rozdziałów historii walki o prawa obywatelskie w Nowym Świecie. Bohaterami tego epizodu byli… Polacy.
Polacy byli tam przed Mayflower i znali Pocahontas
Jamestown, założone w 1607 roku przez kapitana Johna Smitha, powstało z inicjatywy Wirgińskiej Kompanii Londyńskiej – prywatnej spółki, której celem była eksploatacja zasobów nowego lądu. Smith, awanturnik i weteran wielu europejskich wojen, trafił wcześniej na ziemie Rzeczypospolitej, gdzie miał okazję zetknąć się z rozwiniętym rzemiosłem i przemysłem. Właśnie ta znajomość z Polakami zaowocowała decyzją o sprowadzeniu do Jamestown grupy wykwalifikowanych polskich rzemieślników.
1 października 1608 roku, na pokładzie statku „Mary and Margaret”, przybyła pierwsza ich piątka: Michał Łowicki, Zbigniew Stefański, Jan Bogdan, Jan Mata i Stanisław Sadowski. Szybko uruchomili w osadzie hutę szkła – pierwszą tego typu manufakturę w Ameryce – oraz zakłady produkujące smołę, dziegieć, potaż i liny okrętowe. Z biegiem lat ich liczba wzrosła do około 50 osób, a ich fachowość uczyniła z ich działalności podstawę gospodarczą młodej kolonii.
Warto wspomnieć, że John Smith – ten sam, który sprowadził polskich rzemieślników do Nowego Świata – to również postać znana z historii związanej z Pocahontas, córką wodza Powhatanów. Podczas jednej z wypraw Smith został pojmany przez Indian i skazany na śmierć. Jak twierdził, uratowała go właśnie Pocahontas, rzucając się między niego a jego oprawców. Choć historycy nie są zgodni co do wiarygodności tej relacji, nie ulega wątpliwości, że ten gest – niezależnie od tego, czy miał miejsce naprawdę, czy był jedynie symbolem – odegrał istotną rolę w kształtowaniu relacji między kolonistami a rdzenną ludnością.
Prawa tylko dla Anglików? Nigdy!
W 1619 roku kolonia rozkwitała, liczyła już ponad 1000 mieszkańców, a jej znaczenie rosło na tyle, że angielski król zgodził się na utworzenie Zgromadzenia Ogólnego Wirginii – pierwszego ciała przedstawicielskiego w angielskiej Ameryce. Jednak gdy ogłoszono zasady wyborów, Polacy stanęli przed brutalną rzeczywistością: prawo głosu przyznano wyłącznie Anglikom.
W odpowiedzi 30 lipca 1619 roku polscy rzemieślnicy ogłosili strajk – pierwszy w historii Ameryki Północnej protest robotniczy i polityczny. Polaków było tam zaledwie 50, ale ich bunt okazał się dotkliwy. Zamknięto manufaktury, a prace w hucie szkła i zakładach chemicznych stanęły. Choć strajk trwał zaledwie dwa dni, jego skutki były dalekosiężne.
Czytaj też: Solidarność była ruchem niepodległościowym
Władze kolonii, świadome zależności od polskich specjalistów, ustąpiły. Już 31 lipca Polacy otrzymali prawo udziału w głosowaniach, a dodatkowo ich zakłady zyskały większą autonomię. Wprowadzono również obowiązek szkolenia lokalnych uczniów – co uznać można za początek szkolnictwa zawodowego na kontynencie. Najlepiej oddaje to zapis sądowy Kompanii Wirgińskiej z dnia 31 lipca, który głosi: „Na skutek pewnego sporu z Polakami w Wirginii, postanowiono tedy… iż będą oni obdarzeni wolnością i uczynieni równie wolnymi, jakikolwiek inny mieszkaniec tamże.” („Upon some dispute of the Polonians in Virginia, it was now agreed…they shall be enfranchised and made as free as any inhabitant there whatsoever.”)
Dziedzictwo zapomnianych pionierów
Polacy nie tylko dostarczyli technologii i umiejętności, ale także – być może jako pierwsi – zaszczepili w Ameryce ideę obywatelskiego oporu. Ich bunt był wyrazem głębokiego przekonania o równości wobec prawa, które w przyszłości stało się jednym z fundamentów amerykańskiej demokracji.
Mimo sukcesu strajku, dalsze losy polskich pionierów nie były łatwe. Ataki rdzennych mieszkańców w 1622 i 1644 roku oraz rebelia Bacona w 1676 roku, która zakończyła się spaleniem Jamestown, położyły kres świetności miasta i zakończyły epokę dominacji polskich rzemieślników w kolonii.
Wielu z nich po zakończeniu kontraktów powróciło do Europy, osiedlając się w Polsce lub Niderlandach. Historia strajku w Jamestown zasługuje na należne jej miejsce w annałach. To właśnie Polacy, na długo przed Deklaracją Niepodległości czy ruchem abolicjonistycznym, dali przykład, że wolność obywatelska nie jest przywilejem, lecz prawem – i że warto o nią walczyć.
Kresy.pl / Polishamericancenter.org / Wikipedia / Polskie Radio
Czytaj też: USA w obliczu strajku dokerów











