Odnaleziono kolejne elementy dawnej kolekcji Alfreda Potockiego, ostatniego ordynata łańcuckiego.

Jak donosi dziennik „Rzeczpospolita”, z Austrii do Polski powróciło piętnaście portretów magnackich, które Alfred Potocki wywiózł z Łańcuta w 1944 roku, obawiając się rabunku przez nadciągającą Armię Czerwoną. Dzieła odnaleźli potomkowie polskich rodów arystokratycznych – Maciej Radziwiłł i Michał Sobański.

Portrety przechowywane były przez dziesięciolecia w zamku Hohenems w zachodniej Austrii. Jak wyjaśnia Maciej Radziwiłł, obrazy zostały pozostawione przez Potockiego w magazynach firmy transportowej, a potem trafiły w ręce właścicieli pałacu Waldburg-Zeil, którzy w latach powojennych przejęli je z racji nieopłacanych kosztów przechowywania. Dopiero teraz, po niemal 80 latach, udało się je odzyskać i sprowadzić do kraju.

Światowiec, który miał kontakty z Göringiem

Alfred Potocki, syn Romana Potockiego i Elżbiety Matyldy Radziwiłł, ostatni ordynat łańcucki, odziedziczył ogromną fortunę i jedną z najcenniejszych kolekcji dzieł sztuki w Polsce, w tym obrazy Fragonarda, Lampiego czy Bouchera. Był postacią światową – bywał na audiencjach u papieża Piusa X, gościł w pałacu Buckingham, polował z Clemenceau i Pétainem, a także utrzymywał kontakty towarzyskie z niemieckimi dygnitarzami, w tym z Hermannem Göringiem i Joachimem von Ribbentropem. W czasie II wojny światowej, korzystając z dobrych relacji z Niemcami, zdołał uzyskać zgodę na ewakuację z Łańcuta ok. 700 skrzyń majątku, który w kolejnych latach stopniowo wyprzedawał, by utrzymać wystawny tryb życia.

Z kolekcji wywiezionej z Łańcuta w 1944 roku do Polski powróciły obecnie portrety Potockich oraz inne wizerunki magnackie. Są to głównie XIX-wieczne kopie obrazów z nieistniejącego już pałacu w Tulczynie. Oryginały uległy zniszczeniu, co – jak zaznacza Radziwiłł – podnosi dziś znaczenie i wartość kopii. Część podobnych przedstawień znajduje się w zbiorach Muzeum Pałacu w Wilanowie.

Fundacja Trzy Trąby i Fundacja im. Feliksa hr. Sobańskiego przekazały trzynaście obrazów do muzeum zamku w Łańcucie. Mają one wrócić na swoje dawne miejsce – do tzw. białego korytarza. Część płócien wymaga konserwacji. Dwa inne portrety, przedstawiające Karola Stanisława Radziwiłła „Panie Kochanku” i kardynała Jerzego Radziwiłła, trafiły do oddziału Muzeum Narodowego w Nieborowie. Namalował je w połowie XIX wieku włoski artysta Giuseppe Parrini. Obrazy te pierwotnie zdobiły pałac Radziwiłłów w Berlinie, a do Łańcuta trafiły jako prezent ślubny dla rodziców Alfreda.

Czytaj też: W radziwiłłowskim gnieździe

Efekt „zabiegów dyplomatycznych”

Powrót dzieł do Polski odbył się bez udziału Ministerstwa Kultury. Jak podkreślają Radziwiłł i Sobański, sukces był możliwy dzięki prywatnym staraniom i dyskretnym negocjacjom. Obrazy odkupiono za symboliczną kwotę, a ich restytucja została nazwana efektem „zabiegów dyplomatycznych”.

To kolejny przypadek odzyskania fragmentów rozproszonej kolekcji Alfreda Potockiego. W 2018 roku ci sami arystokraci odnaleźli w Limie, stolicy Peru, 25 obrazów należących niegdyś do tego ordynata i sprowadzili je do Polski. Najnowsze odkrycie dodatkowo wzbogaci zbiory muzealne Łańcuta i Nieborowa, przywracając im część utraconego w czasie wojny dziedzictwa.

Kresy.pl / Rzeczpospolita

Czytaj też: Potocki przez lata szlifował dla siebie srebrną kulę, bo podejrzewał, że jest wilkołakiem

Tagi: , , , ,
forma płatności