W radziwiłłowskim gnieździe

Na południowy zachód od Mińska, nad wpadającą do Niemna Uszą, leży Nieśwież, stolica dawnej ordynacji książąt Radziwiłłów.

Gdy tuż przed II wojną światową odwiedził ją Melchior Wańkowicz była powiatowym miasteczkiem, liczącym siedem tysięcy mieszkańców: z czego połowę stanowili Polacy, 30 proc. Żydzi, a 20 proc. Białorusini. Dziś Nieśwież liczy 25 tys. obywateli. Jego centrum niewiele różni się od tego z czasów, gdy w restauracji hotelu Freinstejna biesiadował król polskiego reportażu, wysłuchując opowieści o znanych w całym powiecie facecjonistach: Obuchowiczu i Piotrowskim. Nie ma już co prawda legendarnych kresowych żartownisiów, ani też będących głównych obiektem ich dowcipów żydowskich pachciarzy, ale coś z tego historycznego kolorytu tu pozostało. Ominęła Nieśwież szerokotorowa linia kolejowa, biegnąca z Brześcia przez Mińsk do Moskwy i dwupasmowa szosa zwana „olimpijką” łącząca Brześć ze stolicą dawnego imperium. I dzięki temu ocalił swą przeszłość.

W centrum miasta zachował się większość zabytków świadczących o jego historii. Choć poza kościołem farnym pozostałe zmieniły swoje przeznaczenie, to jednak wraz z zachowanym układem urbanistycznym robią duże wrażenie. Niektóre z nich pamiętają wiek XVII. Przede wszystkim ostał się zespół pałacowo-parkowy otoczony z trzech stron jeziorami. Gdyby książę „Panie Kochanku” wstał z grobu i groblą udał się do swojej rezydencji, to zbyt wielkich zmian by nie zauważył. Nawet na bramie nie ma czerwonej gwiazdy, ale tak jak za jego czasów pyszni się dumny herb Radziwiłłów. W parku zachowały się też wszystkie pomniki jego przodków i następców. Dopiero, gdyby wszedł do środka swojej rezydencji, ryknąłby „gore”! Jej wnętrza zostały całkowicie wyburzone i zamienione w sanatoryjne sale. Z całego dawnego wyposażenia ostał się …jeden kaflowy piec. Ale spoczywający w kryptach fary książę może ucieszyłby się słysząc w Nieświeżu polską mowę i widząc w zabytkowym obiekcie lokal polskiej organizacji, której członkowie, działając z taką samą jak on fantazją, przybili tablicę z polską nazwą ulicy. Polacy nie dominują już w Nieświeżu , tak jak przed wojną , ale ich mowę można tu usłyszeć. Korzenie polskiej kultury zapuszczone w Nieświeżu przez ród Radziwiłłów są nie do wycięcia. A prób ich rugowania na przestrzeni wieków było wiele.

Pierwszy raz wojska moskiewskie zniszczyły Nieśwież w 1657r. Sporo również ucierpiał on w okresie Konfederacji Barskiej. Przez pięć lat stacjonował tu carski garnizon, który wywiózł z zamku nie tylko skarbiec, ale i bibliotekę stanowiącą wówczas największą prywatną książnicę na kresach Rzeczypospolitej. Jednak dzięki Radziwiłłom Nieśwież bardzo szybko stanął potem na nogi. W 1783r. odbył się tu legendarny festyn w setną rocznicę zwycięstwa Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Odnowiono szybko teatr pałacowy, gospody i zajazdy, wznowiono działalność dawnego kolegium jezuickiego, które przejęli dominikanie sprawiając, że Nieśwież zaczął być zwany „małą Warszawą”. Okres jego świetności przerwała jednak wyprawa Napoleona na Moskwę w 1812r., w której wziął udział książę Dominik , wystawiając za własne pieniądze VIII pułk ułanów. W odwecie carscy żołnierze po raz kolejny ogołocili zamek. Pomimo tego już w II połowie XIX wieku Nieśwież wrócił do życia i nadal stanowił ośrodek polskiej kultury mogący rywalizować , jak pisze Cat- Mackiewicz: „Z każdą rezydencją monarszą w Europie”. Stało się to staraniem księżnej Castellone Radziwiłłowej, Francuzki, która w Nieświeżu całkowicie się spolonizowała. Odzyskała m.in. z rąk carskich archiwum Radziwiłłowskie wraz z aktami unii horodelskiej z 1413r. i unii lubelskiej z 1569r. Księżnej udało się też sprowadzić inne bogactwa zamkowe: przeszło 2000 kompletów zbroi rycerskich, setki portretów, kolekcje pasów słuckich oraz meble. Kiedy Wilhelm II odwiedził Nieśwież zaimponowała mu zwłaszcza radziwiłłowska kolekcja portretów, Hohenzollernowie takiej nie mieli. I wojna światowa ponownie jednak obróciła Nieśwież w perzynę. Większość zgromadzonych tu zbiorów uległa zagładzie. Jakby na przekór historii Radziwiłłowie po raz kolejny dźwignęli to miasto z upadku. Wspomniany wcześniej Stanisław Mackiewicz „Cat” był nim wprost zauroczony. W „Domu Radziwiłłów” wspomina go tak : „Nieśwież poznałem w 1924r. Był wtedy obrabowany z mebli, ponieważ świeżo przeszedł zawieruchę wojenną, ale to może jeszcze powiększało jego urok. Olbrzymie zamczysko składało się z sal ozdobionych setkami radziwiłłowskich portretów, setkami zbroi i rozwieszonymi pasami słuckimi to jest pasami noszonymi przez dawnych Polaków, robionymi z jedwabiu o oryginalnych deseniach, wreszcie setkami rogów jelenich i łosich. Kompletów zbroi było w Nieświeżu przeszło dwa tysiące. Ogromne piwnice zamku zasłane były częściami zbroi nie doprowadzonych jeszcze do porządku. W samym zamku jedynym oświetleniem były świece. Światła tych świec niespokojne i nastrojowe, kładły się na kolorach odwiecznych portretów, odbijały się blaskami w zbrojach. Robiło to wszystko wrażenie niepospolite. Jestem z zamiłowania turystą, zwiedzałem wiele krajów w Europie, ale Nieśwież to moje wrażenie największe i najgłębsze”.

W latach trzydziestych Nieśwież odwiedził też znany polski reporter Konrad Wrzos, który w reportażu „Na zamku w Nieświeżu”, opublikowanym najpierw w krakowskim „Ilustrowanym Kurierze Codziennym”, a następnie zamieszczonym w książce „Oko w oko z kryzysem” dał znakomity obraz życia rezydencji. Dalekie było ono od sielanki. Mieszkający w niej książę Albrecht żył z ołówkiem w ręku. Przy pomocy drakońskich oszczędności usiłował utrzymać ją w rękach rodziny. Ze 168 pokojów 140 było zamkniętych i nieogrzewanych. Z blisko 300 urzędników ordynacji zwolniono 260. nie zwolniono tylko nikogo ze służby zamkowej, gdyż wszyscy jej pracownicy obejmowali w niej stanowiska na zasadzie dziedziczenia. Wypłata tygodniowa na utrzymanie domu wynosząca w 1929r. 600 zł została zredukowana do 120. Na utrzymanie każdej osoby, żyjącej w zamku wydawano 1,75 czyli pięć razy mniej niż w 1929r. Książę Albrecht do minimum ograniczył też zakupy gromadzonych w zamku dóbr kultury. Nie oszczędzał tylko na wzbogacanie kolekcji pasów słuckich, co było jego ogromna pasją. Nie skąpił również grosza na ogrzewanie zamkowej biblioteki. Pełniła ona bowiem rolę publicznej książnicy. Korzystali z niej okoliczni ziemianie, a także nieświeska młodzież.

Po zajęciu Nieświeża przez bolszewików rezydencja Radziwiłłów szczęśliwie uniknęła plądrowania i dewastacji. „Wyzwoliciele” błyskawicznie opanowali miasto 17 września. Książę wraz z rodziną został aresztowany. Podczas przesłuchania oświadczył:” Wszystko, co się zdarzyło, jest bzdurą i nie będzie długo trwało, znowu zostanie ustanowiona władza Państwa Polskiego i nadejdzie czas zapłaty”. Według meldunku sytuacyjnego nr 16 ludowego komisarza spraw wewnętrznych BSRR, L. Canawy, i naczelnika wydziału specjalnego NKWD ZSRR, W. Boczkowa, dla ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR Ł. Berii o sytuacji na Froncie Białoruskim: „Cały dobytek znajdujący się w zamku księcia Radziwiłła i sam gmach zamku, jako przedstawiające szczególną wartość opieczętowaliśmy i zabezpieczyliśmy po to, by nie dopuścić do niszczenia i grabieży. Przy zamku pozostało około 150 ludzi personelu obsługi”.

W końcu września 1939r. Nieśwież zwiedził sekretarz KC KP(b) Białorusi Ponomarienko, który swoje wrażenia w specjalnym meldunku przekazał samemu Stalinowi. Pisał w nim m.in. „W Nieświeżu zwiedziłem zamek książąt Radziwiłłow. Budynek 2- piętrowy, kolisty , około dwustu ogromnych pokoi- sal, są (tu) obrazy, wśród nich arcydzieła, broń ze wszystkich stuleci, ozdobiona srebrem, złotem, znamienita biblioteka z dużą ilością unikalnych książek we wszystkich językach.

Zamek przedstawia ogromną wartość artystyczną i historyczną, a biblioteka jest wprost bezcenna. W celu zabezpieczenia przedmiotów wartościowych i sporządzenia opisu wyznaczyłem komisarza i grupę pracowników naukowych i czasowo zabroniłem komukolwiek bez specjalnego zezwolenia zwiedzania zamku ponieważ, jak się okazało w praktyce, zwiedzający towarzysze lubią wziąć sobie coś na pamiątkę”.

Nie jest wykluczone, że Ponomarienko chciał urządzić w siedzibie Radziwiłłów muzeum. Można to wnioskować z tonu listu do Stalina. Politbiuro CK KP(b) Białorusi nie podzieliło jednak jego zdania. Na posiedzeniu w lipcu 1940r. uznało ono za niecelowe organizowanie w Nieświeżu muzeum. Sam obiekt postanowiono przekazać NKWD z propozycją, by w przyszłości utworzyć w pałacu technikum samochodowo-drogowe. Wstępnie podjęto decyzje w sprawie przeznaczenia znajdujących się w zamku pamiątek historycznych, dzieł sztuki, trofeów myśliwskich, broni, biblioteki i archiwum. Pozostałe rzeczy postanowiono przekazać do państwowego handlu, konie przekazano do dyspozycji organizacjom rejonów nieświeskiego i kleckiego z wyjątkiem hodowli koni rasowych, którą miała otrzymać jedna ze stadnin w ZSRR. Ostatecznie podział poradziwiłłowskich łupów został usankcjonowany decyzją Politbiura z 3 stycznia 1941r. Postanowiono powołać specjalną komisję do zagospodarowania znajdujących się w zamku obiektów. Zamkową bibliotekę i archiwum miała otrzymać Akademia Nauk BSRR, obrazy i rzeźby Galeria Malarstwa BSRR, zbroje rycerskie, broń i inne tego typu przedmioty Muzeum Historyczne BSRR, kolekcję myśliwską muzeum w Białymstoku, ubiory i meble Teatr Wielki Opery i Baletu BSRR i dom pracy twórczej artystów.

Dlaczego białoruscy komuniści nie zdecydowali się na urządzenie w Nieświeżu „muzeum dla ludu pracującego” i rozbito bezcenną kolekcję można tylko domniemywać. Najprawdopodobniej nowi włodarze Kresów obawiali się, że „nienaruszony Nieśwież” będzie przypominać „obszarniczy” rodowód Kresów i to w sposób na ogół pozytywny. Po złodziejsku starano się ukryć łup i zatrzeć pamięć po Radziwiłłach, by patriotyzm tego rodu nie był przeszkodą w pełnej inkorporacji Kresów do Związku Sowieckiego. Doskonale zdawali sobie sprawę, że nie można go odbierać przez pryzmat anegdot o księciu Karolu II Radziwille zwanym ” Panie Kochanku”, którego pijackie wyczyny uwiecznił po mistrzowsku Jędrzej Kitowicz w „Opisie obyczajów za panowania Augusta III”. Wielu Radziwiłłów oddało swe życie w obronie ojczyzny. Jako przykład może tu służyć wymieniany wcześniej książę Dominik, który poległ w 1813r. biorąc udział z własnym oddziałem w osłanianiu odwrotu napoleońskiej armii. Z patriotyzmu słynął też książę Albrecht Radziwiłł. Pomimo, iż był człowiekiem ciężko chorym, mając sparaliżowane nogi wstąpił w 1920r. do wojska, by brać udział w obronie ojczyzny. Jeździł w taborze 10 pułku ułanów, tylko dla zaznaczenia, że osobiście bierze udział w wojnie, od której zależy los Rzeczpospolitej. Kiedy umarł Cat- Mackiewicz napisał, że na jego pomniku grobowym powinny być wyryte słowa :” Obywatel prawy, który żadnemu nie uchybił obowiązkowi, człowiek o złotym sercu”. W 1920r. bohatersko poległ w bitwie pod Malinem książę Stanisław Radziwiłł adiutant marszałka Józefa Piłsudskiego. Szedł z polską armią szlakiem swych przodków, którzy także zdobywali Kijów dla Rzeczypospolitej…

W 1941r. w zamku Radziwiłłów ulokował się duży sowiecki sztab. Znajdujące się w nim dobra zostały zaś spakowane do skrzyń i przewiezione do Mińska. Dzięki temu prawdopodobnie ocalały. Nie zostały rozpakowane z powodu wybuchu wojny i pojechały dalej do Moskwy, dzięki temu nie zostały zniszczone i nie wpadły w ręce Niemców. Sam Nieśwież nie uległ w czasie niemieckiej ofensywy większym zniszczeniom. Zagony pancerne Guderiana błyskawicznie zajęły miasteczko. 28 czerwca 1941r. w pałacu zostało umieszczone stanowisko dowodzenia grupy pancernej Guderiana. Generał zwiedził pałac i odnotował ten fakt w swych wspomnieniach. Był wyraźnie zawiedziony. Napisał m.in.: „Ze starych zbiorów znalazłem tam tylko na najwyższym piętrze fotografię przedstawiającą grupę myśliwską z cesarzem Wilhelmem I jako gościem”. Warto tu przy okazji wspomnieć, że dzięki Guderianowi ponownie został otwarty wspaniały barokowy kościół p.w. Bożego Ciała, podziemia którego stanowiły nekropolię rodu Radziwiłłów. Okoliczna ludność poprosiła go o „zgodę na odprawienie nabożeństwa dziękczynnego za wyzwolenie”. Prośbę tę spełnił. Od tej pory świątynia ta, będąca pierwszą budowlą wg projektu włoskiego jezuity Giovanniego Marii Bernardoniego na wzór rzymskiego kościoła Il Gesu , zbudowaną na dzisiejszej Białorusi była nieprzerwanie czynna.

W 1944r. po „powtórnym wyzwoleniu” Nieświeża w zamku Radziwiłłów nie urządzono szkoły samochodowej, ale szpital dla żołnierzy. W 1945r. uruchomiono w nim zaś sanatorium „Nieśwież”, w którym lud pracujący miast i wsi mógł leczyć choroby układu krążenia , systemu nerwowego i organów ruchu. Wiązało się to niestety z całkowitą przeróbką wnętrz pałacu. Tylko sala bilardowa utrzymała swoją pierwotną funkcję, by zdrowiejący w pałacu „lud pracujący Białoruś” mógł korzystać z rozrywek polskich panów…

Pamięci Radziwiłłów nie udało się jednak w Nieświeżu wymazać.

Na początku lat dziewięćdziesiątych zainspirowani przez naukowców białoruscy politycy, optujący za całkowitą niepodległością swojego kraju uznali, że Nieśwież powinien stać się jedną z wizytówek ich kultury, unaoczniająca wszystkim, że Białoruś nie jest krajem sztucznym, nie mającym żadnych historycznych związków z zachodnią kulturą.

W ich imieniu prof. Adam Maldzis , dyrektor Naukowo-Oświatowego Centrum im. Franciszka Skaryny w Mińsku wystąpił też z inicjatywą wyprowadzenia sanatorium z Radziwiłłowskiej rezydencji i odtworzenia jej dawnych wnętrz. W miejsce sanatorium powstałoby muzeum i centrum kulturalno-oświatowe, które wspólnie z odbudowanym zamkiem w odległym o 50 km Mirze miałoby legitymować historyczną tożsamość Białorusi. Już w 1993r. została wydana wreszcie pierwsza białoruska popularna monografia Radziwiłłowskiej siedziby zatytułowana „Skarby Nieświeża”. Ukazała się również przeznaczona dla turystów czterojęzyczna mapa bardzo dobrze ukazująca jego zabytki. Zwiedzanie Nieświeża wprowadzono też do programu edukacji historycznej uczniów szkół średnich. Gości z Polski oraz Litwy odwiedzających Nieśwież denerwowało to dość swobodne adaptowanie spuścizny Radziwiłłów do kultury białoruskiej i nazywanie jej „cennym wkładem narodu białoruskiego do ogólnej skarbnicy światowej spuścizny kulturalnej”, ale żaden z nich nie kwestionował konieczności rewaloryzacji Nieświeża.

W 1997r. pojawiły się informacje, że zamek w Nieświeżu chce przekształcić w swoją reprezentacyjną rezydencję prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka. W zamku pojawili się też tajemniczy wysłannicy myszkujący po podziemiach. Rychło rozeszły się pogłoski, że są to członkowie ekipy rządowej, szukający w Nieświeżu słynnego skarbu Radziwiłłów, który podobno jest w nim ukryty. W moskiewskich archiwach istnieje ważny dowód potwierdzający jego istnienie. Jest nim raport osławionego posła Rosji przy dworze króla Stanisława Augusta – Mikołaja Repnina. Towarzyszył on monarsze w jego podróży do Nieświeża w 1784r., gdzie obaj byli przyjmowani przez Karola Radziwiłła „Panie Kochanku”. „Po wspaniałych fajerwerkach i obiedzie na 300 osób – pisał w raporcie – król zszedł do podziemi zamku, gdzie ujrzał bloki złota ułożone aż pod sufit. Złota było setki pudów”.

Fakt istnienia skarbu potwierdził także książę Adama Czartoryski. Zwrócił też uwagę, że oprócz sztab złota do skarbu należała również kolekcja figur dwunastu apostołów, spośród których pięć figur było ze szczerego złota, obsypanych klejnotami.

Skarb ten zginął w czasie wojen napoleońskich. Książę Dominik polecił ukryć go w specjalnie przygotowanych zawczasu schowku, o położeniu którego wiedział tylko on sam i zaufany zarządca zamku. Kiedy książę Dominik wycofywał się wraz z armią napoleońską, zarządca w poufnym liście poinformował go, że chociaż wojska carskie złupiły rezydencję, to nie znalazły skarbu, który pozostał w ukryciu. Goniec z listem wpadł jednak w ręce Rosjan, którzy zaczęli szukać skarbu. Zarządca pomimo tortur nie zdradził jednak, gdzie jest on schowany. Powieszono go na zamkowym dziedzińcu. Wkrótce poległ też książę Dominik , drugi człowiek, który wiedział, gdzie ukryto „dorobek przodków”. Od tej pory nikt nie natrafił na jego ślad, choć próby odnalezienia skarbu były podejmowane. W czasie II wojny światowej czyniła to m.in. niemiecka kompania saperów. W latach dziewięćdziesiątych z błogosławieństwem ponoć białoruskiego prezydenta przez kilka lat poszukiwania skarbu prowadził niemiecki biznesmen, Igor Klujew. Czynił to pod pretekstem porządkowania zamkowych podziemi. Przeciwko jego działalności zaprotestowała jednak Białoruska Akademia Nauk.

W 1997 r. zawirowanie wokół Nieświeża wzrosło jeszcze bardziej, gdy pojawiła się w nim specjalna komisja na czele z pełnomocnikiem prezydenta -Wiktorem Kuczyńskim. Niepokój wzbudziło jej zainteresowanie kościołem Bożego Ciała, a zwłaszcza jego podziemiami, w których spoczywały trumny Radziwiłłów. Wzrósł on jeszcze, gdy okazało się, że członkowie komisji byli wyposażeni w aparaturę nie do badania zawilgocenia, ale pustostanów i podziemnych przejść. Strach padł na nieświeska parafię, gdy proboszczowi Henrykowi Okołotowiczowi, który zastąpił zmarłego ks. Grzegorza Kołosowskiego „zaproponowano”, by podpisał umowę o przekazaniu budynku świątyni na rzecz skarbu państwa w zamian za jego renowację i dalsze utrzymanie. Ksiądz Henryk zdecydowanie odmówił. Próbowano go szantażować. Sprawa stała się na tyle głośna, że Aleksander Stankiewicz napisał o niej w moskiewskich „Izwiestiach”. Odbiła się też w polskich środkach masowego przekazu. Po pewnym czasie uległa jednak wyciszeniu. Sytuacja uległa normalizacji. O skarbie przestano mówić, a dzięki środkom przekazanym przez rząd szereg obiektów w mieście zostało zrewaloryzowanych. Zaczęło ono na nowo odzyskiwać dawny blask.

Na początku obecnego wieku władze białoruskie podjęły decyzję o wyprowadzeniu z dawnej rezydencji Radziwiłłów sanatorium i dokonania jego rewaloryzacji. Pracom tym przeszkodził pożar w 2002r. , ale obecnie szczęśliwie dobiegają one końca. Za dwa lata zamek powinien zostać udostępniony zwiedzającym. Wrócą do niego zbiory Radziwiłłów , których znaczna część przetrwała do naszych czasów. Znajdują się one w muzeach w Mińsku. Kilkadziesiąt pasów słuckich znajduje się w magazynach Muzeum Historycznego w Moskwie. Kolekcja obrazów została podzielona na dwie części. Jedna jest w Mińsku, a druga w polskich muzeach. W 1950r. ponoć z polecenia samego Stalina przekazano Bolesławowi Bierutowi ponad 90 obrazów z nieświeskiej kolekcji. Wydaje się, że przekazanie stronie białoruskiej ich kopii , a także ewentualnej dokumentacji zamku w Nieświeżu byłby dobrym zaczątkiem współpracy przy wskrzeszaniu dawnej siedziby Radziwiłłów.

Marek A. Koprowski

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz